Czasy tego samochodu już minęły. Pal sześć urodę - po zaokrągleniu blach w 1994 roku jest nawet do zaakceptowania. Ale wprowadzenie zapłonu elektronicznego (1994) i katalizatora (1996) nie zmieniło faktu, że Maluch potrzebuje 50 s, by rozpędzić się do 100 km/h, ma też dramatycznie słabe hamulce.
Wobec dzisiejszego natężenia ruchu na drogach jazda nim jest po prostu niebezpieczna, tym bardziej że poza pasami nie ma on żadnych zabezpieczeń chroniących pasażerów przed skutkami kolizji.
Co gorsza, samochód jest bardzo ciasny, hałaśliwy, a jego mały i nieforemny bagażnik nie pozwala na włożenie choćby jednej większej torby. Do tego nieustannie wymaga zabiegów naprawczych, psuje się w nim bowiem właściwie wszystko.
W rezutacie zakup Fiata ma sens tylko w dwu przypadkach. Pierwszy to chęć wykorzystania go do eksperymentów tuningowych czy sportowych, na które pozwala nawet osobom o bardzo ograniczonych możliwościach finansowych. Drugi to konieczność zakupienia na okres przejściowy jakiegoś zastępczego środka lokomocji. W każdym innym wypadku mądrzej...