Chiński klon smarta, Flybo 6000ZK - Czy to w ogóle jest auto?

Podziel się
Octavia 2.0 TDI 110 KM Familly
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
A6 2.5TDI 204KM AKE
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
807 AUTOMAT,NAVI,SZKLANY DACH,7 FOTELI
Wyposażenie: Metalic, Hak holowniczy, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
A6
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Sonda
kanał RSS

Chińskim "Smartem" jeździ się mniej więcej tak samo jak pływa się małą łódką po wezbranym morzu. Żeby nie wypaść z kursu, trzeba mocno trzymać kierownicę w dłoniach i cały czas kontrować. Jak sternik podczas sztormu..

Chińskim "Smartem" jeździ się mniej więcej tak samo jak pływa się małą łódką po wezbranym morzu. Żeby nie wypaść z kursu, trzeba mocno trzymać kierownicę w dłoniach i cały czas kontrować. Jak sternik podczas sztormu..
Słabiutki układ kierowniczy to i tak nic w porównaniu z tym, co przyszło nam przeżyć podczas jazdy Flybo 6000ZK 

    W czasie "dziewiczych rejsów" po drogach Europy. Już po około 30 km jazdy 4-konny silniczek elektryczny ze względu na przegrzanie odłączył się. Postój na środku 2-pasmowej drogi krajowej z całą kolumną napierających z tyłu aut nie należy ani do rzeczy przyjemnych, ani bezpiecznych. Kilka sekund w pudełku z włókien szklanych, które nie przechodziło jeszcze żadnych crash testów, trwało wieczność.
I pomyśleć, że samochód jeszcze latem tego roku ma trafić do sprzedaży w Europie.
    Cena? 6,5 tys. euro. W planach jest także pojazd wyposażony w baterie litowo-żelazowo-fosforanowe, które są o połowę lżejsze od klasycznych ołowiowych akumulatorów i podwyższają zasięg autka o 15-20 proc. (obecnie ponad 110 km). Do tego skraca się czas ładowania – z 10 do ok. 5 godzin. Jednak takie techniczne cuda to na razie przyszłość. Tymczasem nasz testowy samochód z trudem udaje się uruchomić i ruszamy w dalszą drogę.
Przy następnym wzniesieniu Flybo znów traci moc i staje.
    Znów start, wszystko powtarza się jeszcze 10 razy.  Szef marketingu importera, Jan Hetzel z firmy Reva (zajmującej się też bateriami), który chce ten pojazd sprzedawać w Europie, nie ma wyjścia i musi przyznać: "W takim stanie auto nie nadaje się do bezpiecznego poruszania się po drogach". Produkowany w małych, chińskich manufakturach przez niezbyt dobrze wyszkolonych ludzi samochodzik różnego rodzaju niedociągnięcia ma "w wyposażeniu seryjnym". Już gdy Flybo trafił w kontenerze do hamburskiego portu, okazało się, że stalowa rama jest pokryta rdzawym nalotem, jedna z kolumn resorujących nie była właściwie zamontowana, hamulce wymagały odpowietrzenia, półoś napędowa miała luz, a jeden z drążków kierowniczych został źle zamontowany.  Na karoserii znaleźliśmy też liczne wgniecenia.
Pedały gazu i hamulca znajdują się pośrodku kabiny.
    To oczywiście ułatwia wytwarzanie wersji przeznaczonej do ruchu lewostronnego, ale utrudnia prowadzenie. "Nic nie szkodzi" – mówi Hetzel i przyznaje, że ma nadzieje na europejską homologację. "Wszystkie błędy można usunąć w dwa dni" – zapewnia. Samochodziki sprzedawane na Starym Kontynencie miałyby przechodzić tu ostateczny montaż.
A co z bezpieczeństwem?
"Flybo nie jest właściwie klasycznym samochodem. Będzie go można prowadzić z prawem jazdy kategorii B1 (auta do 350 kg). A od skutera czy motoroweru jest z pewnością bezpieczniejszy" – mówi Hetzel. Sprytny wybieg. Ciekawe, co na to powiedzą klienci.
Sprzedawane w Europie Flybo będzie również delikatnie liftingowane, by mniej przypominało oryginalnego Smarta.

Dodaj komentarz

Komentarze