Czy sprzedawcom samochodów można wierzyć?
rrybicki, autor: Maciej Brzeziński, Piotr Szypulski, , 20.02.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Hak holowniczy, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Sonda
Czy interes klienta ma jakiekolwiek znaczenie, czy liczy się tylko zysk? Czy sprzedawcy nowych samochodów zdobędą się na to, aby odradzić klientowi samochód, który nie pasuje do jego potrzeb? Ile trzeba czekać na nowe auto i ile naprawdę trzeba za nie zapłacić?
Auto Viva Volkswagen: frontem do klienta
Po wejściu do salonu Volkswagena nie zostaliśmy wprawdzie obstąpieni przez stado sprzedawców, ale recepcjonistka zachowała czujność. Po pierwszej próbie nawiązania kontaktu wzrokowego od razu się nami zajęła i skierowała do handlowca. Ten zaczął od zapytania nas o oczekiwania względem auta.
Zadeklarowaliśmy zainteresowanie Volkswagenem Polo, najchętniej z silnikiem Diesla. Tu z kolei czujnością wykazał się sprzedawca i przepytał nas dokładnie, jak zamierzamy korzystać z auta.
Słysząc „legendę” o aucie dla żony, które ma służyć wyłącznie do jazdy na krótkich, miejskich trasach, od razu zasugerował inną odmianę. Co ciekawe – wykazał się troską o interes klienta,a nie krótkowzroczną chciwością – zaproponowana przez niego wersja benzynowa była o ok. 10 tys. zł tańsza od tej, którą się na początku interesowaliśmy.
>>> Zobacz również: Volkswagen Polo to mniejszy Golf. Uwierzycie?
Precyzyjnie, wykazując się dużą wiedzą techniczną, ale w sposób zrozumiały, wyjaśnił, dlaczego sugerowany przez nas mały diesel z filtrem nie sprawdzi się w mieście. Nie bał się nawet powiedzieć, że wybierając tę wersję, ryzykujemy częstsze i droższe wizyty w serwisie.
Odradził też najtańszą, której wnętrze wykończone jest twardym, tanim plastikiem. Brawo! Nie podobały nam się tylko dosyć optymistyczne zapewnienia co do zużycia paliwa wersji benzynowych z turbodoładowaniem – jeździliśmy nimi i wiemy, że łatwo w nich wywołać wir w baku. Kompetencje handlowca nie ograniczyły się tylko do kwestii technicznych - zaproponowano nam kilka rozsądnie skonfigurowanych aut dostępnych w niedługim czasie lub też zakup samochodu przygotowanego na zamówienie. Brakowało tylko jakiejś ciekawszej oferty rabatu.
Kolejny plus dla sprzedawcy z pomoc w rozsądnym skonfigurowaniu samochodu – zasugerowano nam, które dodatki są rzeczywiście przydatne, a z których moźna zrezygnować. Nie było też problemu z wyjaśnieniem działania niektórych “ekstrasów”. I to wszystko w piątek, tuż przed “fajrantem”.































