Czy Superb jest naprawdę super? Skoda Superb kontra Ford Mondeo, Toyota Avensis, VW Passat i Honda Accord
Anonymous, autor: red. Michał Krasnodębski, wydanie: 10/10, 20.07.2011SPONSOROWANE:
- Które opony zimowe warto kupić?
- Zimowy niezbędnik kierowcy
- Jak jeździć zimą?
- Tani kredyt na samochód
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Sonda
Pudełkowate, praktyczne, dobre – kombi klasy średniej. Cenione przez rodziny i racjonalnie myślących klientów. Ich asortyment jest rzeczywiście bogaty i wszystkim dobrze znany. Paleta kombi klasy średniej prezentuje się jak lukrowany tort w całym motoryzacyjnym jadłospisie.
Na początek weźmy Skodę. Gdy ta czeska „krewna” Volkswagena pojawiła się ze swoją rewolucyjną tylną klapą jako połączenie sedana i hatchbacka, cały establishment zadrżał. Nie tylko dlatego, że auto z indiańską strzałą w logo ustawicznie przebija ceny. Ono jest po prostu dobrze zrobione. Teraz zamieszanie w klasie wyrośniętych kombi wywołał debiutujący Superb Combi. Żeby było jasne: jako limuzyna ten model Skody nie rzuca na kolana, choćby dlatego, że nie wygląda tak, jak zapowiada to jego nazwa. Jest jednak jasnym punktem również w słoneczny dzień. No i ta cena...
Za 83 tys. zł można mieć samochód, w którym zmieści się kort tenisowy. Bagażnik w istocie jest ogromny. Taka cena dotyczy jednak auta z podstawowym silnikiem benzynowym o skromnej pojemności 1.4, za to z turbodoładowaniem. To bardzo ciekawy i oszczędny motor, jednak tak imponujące kombi aż prosi się o solidnego turbodiesla.
Dlatego też do naszego porównania wybraliśmy Superba Combi 2.0 TDI. Najtańsza wersja wyposażeniowa Comfort z tym silnikiem kosztuje 98 000 zł, natomiast nasz wybór padł na odmianę Elegance za 118 700 zł, która gwarantuje, że żadnemu z pasażerów nie zabraknie komfortowych dodatków.
Rzeczywiście, lista wyposażenia jest imponująca. Oprócz kompletu airbagów (w tym kolanowego dla kierowcy) na pokładzie Skody znajdziemy takie luksusy jak: automatyczna klimatyzacja, tempomat, ksenonowe reflektory, aluminiowe felgi, czujnik deszczu, pilot parkowania...
W Skodzie wśród ciekawostek wymienimy: elektryczną regulację przednich foteli, zmieniacz płyt CD, elektrochromatyczne lusterko i pomysłowy system mocowania bagaży. O tym, że Czesi z wyjątkową uwagą potraktowali pasażerów tylnej kanapy, świadczy nie tylko przestronność, która pozostaje poza zasięgiem rywali z naszego porównania oraz większości produkowanych na świecie samochodów kombi. Jest bowiem pewien dodatek, którym cieszyć się mogą pasażerowie zewnętrznych miejsc kanapy: podgrzewanie fotela.
Wiemy już, że Superb jest wielki i bogato wyposażony, więc do pojedynku nie mogliśmy zaprosić nikogo innego, jak poważnych graczy klasy średniej. Zgodnie z porządkiem alfabetycznym (żeby nikt nie poczuł się wyróżniony na starcie) listę otwiera Ford Mondeo. Auto w wersji wyposażeniowej Titanium X z dwulitrowym dieslem pod maską to wydatek rzędu 116 800 zł. Po dopłaceniu za „ksenony”, czujniki parkowania oraz tempomat trzeba wyłożyć w sumie 122 800 zł.
Sporo, ale może Ford oferuje w tej cenie jakieś wyjątkowe atrakcje? Owszem – wśród nich popisowe danie marki, czyli elektrycznie podgrzewaną przednią szybę. Do tego przyprawy: fotele częściowo obite alcantarą, elektrochromatyczne lusterko oraz przycisk „Ford Power”. Czy jego użycie rzeczywiście spowoduje, że moc będzie z kierowcą, sprawdzimy przy okazji testowania osiągów silnika. Teraz pora zająć się szpanerskim kombi Hondy.
Nawet jeśli ktoś zaprotestuje z powodu takiego nazwania Accorda w wersji Tourer, to i tak jest to naszym zdaniem zupełnie naturalna „ksywa” w towarzystwie prezentującym tak duże bagażniki – w kufrze Hondy zmieści się zaledwie nieco ponad 400 litrów, co czyni z japońskiego rywala lifestylowe kombi. Jak się lansować, to z fantazją: Accord jest co prawda najdroższy w porównaniu, bo żeby auto miało ksenonowe reflektory trzeba wybrać wersję Executive za całe 134 000 zł, ale za to jej posiadacz nie musi się obawiać, że sąsiedzi przebiją jego nowy zakup w „pokazowych” kategoriach. Honda oprócz seryjnego systemu Bluetooth i zmieniacza CD ma bowiem m.in. elektrycznie otwieraną tylną klapę.
Następna w kolejce do prezentacji Toyota również celuje w nabywców pragnących zrobić wrażenie: ogromne reflektory, mocno pochylona przednia szyba, dynamicznie unosząca się linia okien i solidny spoiler wieńczący dach. Jednak tej marce udało się wygospodarować znacznie większy bagażnik. Bogate wyposażenie kosztującej 119 790 zł wersji Sol Plus kryje takie „bajery” jak dostęp bez kluczyka czy elektryczny hamulec postojowy.
W stawce pozostał jeszcze weteran Passat, który – mimo sędziwego wieku nadspodziewanie dobrze się trzyma. Niedrogo!
Skoda Superb Combi
No i udało się! Skoda pokonała nie byle jakich rywali. Dlaczego? Ponieważ za swą cenę oferuje zarówno więcej przestrzeni, jak i – w większości przypadków – wyposażenia. Obszerniejszego niż Skoda Superb kombi klasy średniej po prostu nie ma. Próżno go szukać także w wyższych segmentach rynku. Miejsca jest mnóstwo i w bagażniku, i na tylnym siedzeniu. Pasażerowie średniego wzrostu przy pierwszym kontakcie z samochodem czują się w tej „otchłani” zwyczajnie zagubieni, jednak po pierwszej długiej podróży nie będą chcieli z niej wysiąść!
Na kanapie Superba siada się po to, by odpocząć, a nie wytrwać do końca podróży. Po przesiadce do innego kombi klasy średniej można poczuć się jak w aucie o numer mniejszym. Kto w Skodzie wciąż widzi jedynie tańsze i gorsze wcielenie VW, ten mocno się zdziwi. Jeśli chodzi o jakość, to między Superbem a Passatem różnice dotyczą w zasadzie niuansów. Skoro już bawimy się w miniporównanie z koncernowym „bratem”, to na jego tle w Superbie nieco mocniej trzęsie na wybojach. Odgłosy toczenia głośniej rozbrzmiewają w kabinie, przednie siedzenia są mniej wygodne, a silnik donośniej warczy. Mimo że zarówno w Skodzie, jak
i Passacie funkcjonuje wtrysk paliwa typu common rail, a pomiary głośności nie wykazują przewagi VW, to jednak czeskie auto subiektywnie bardziej drażni uszy. Jeśli chodzi o własności jezdne, Skodzie brakuje poręczności Forda, ale za to układ kierowniczy jest przyjemnie progresywnie wspomagany – działa bardzo lekko na parkingu i pewnie, „twardo” na trasie.
Ford Mondeo Kombi
Ten to potrafi. Mondeo jest w stanie pobudzić wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy chętnie jeżdżą samochodem. Oni docenią pewne pokonywanie zakrętów oraz precyzyjny i nawet w minimalnym stopniu nienerwowy układ kierowniczy. W tej klasie zwinność to niebagatelna zaleta – w końcu mamy do czynienia z dużymi pojazdami o niemałej masie. Silnik samochodu dziarsko bierze się do roboty, ale odgłosy jego pracy są donośne, czego w nowoczesnych dieslach raczej się nie spotyka. Auto ma mocne atuty, ale brak ostatecznego szlifu, co potwierdza np. bardzo pewnie przełączająca, ale trochę hacząca dźwignia zmiany biegów.
Niedoskonałości dostrzeżemy także we wnętrzu. Zauważalne są cięcia kosztów – tu i ówdzie użyto trzeszczących plastików, które akustycznie upodabniają kabinę do salonu gier. Na szczęście jeśli chodzi o „cnoty główne”, to w Fordzie o nich nie zapomnieli. Samochód oferuje bowiem wygodne siedzenia i swobodę ruchów na każdym miejscu. Przestrzeń ładunkowa jest godna prawdziwego kombi, a ładowność – wystarczająca. Auto nieźle hamuje i nie rozczarowuje przy tankowaniu. Podczas długich wypraw samochód cieszy pasażerów swym sprężyście zestrojonym i niehałasującym zawieszeniem, które jest dowodem na to, że nawet bez aktywnych amortyzatorów da się połączyć dobre rezultaty w tłumieniu wstrząsów na nierównych drogach z wysoką precyzją prowadzenia. Można powiedzieć, że konstruktorzy podwozia w Fordzie znają się na rzeczy. I to się chwali. Mały lifting wnętrza i będzie naprawdę super!
VW Passat Variant
Passat kombi – zwany przez producenta Variantem – cieszy się w Polsce renomą. Popularny również na rynku wtórnym, jest ceniony za sprawą swojej praktyczności. Mimo sędziwego już wieku auto ciągle świetnie się sprzedaje. Czy jednak ta passa rodzinnego Volkswagena nie jest po części wynikiem dążenia jego właścicieli do rozsławiania dobrego imienia marki? Czy po kilku latach od debiutu nie pora już ustąpić miejsca młodszym konkurentom? Nasze porównanie pokazuje, że doświadczenie nadal jest w cenie, a sam Passat – w życiowej formie. Mimo młodzieńczej energii żądnych zwycięstwa rywali daje się ograć tylko połowie stawki i przegrywa z najlepszymi różnicą zaledwie kilku punktów! Główną zaletą auta pozostaje harmonia jego prowadzenia i komfort jazdy.
Podwozie pracuje sprężyście i elastycznie, a pojazd świetnie trzyma się drogi. Do uszu jadących docierają co najwyżej leciutkie stuki przedniej osi podczas pokonywania przeszkód poprzecznych, a niewielkie drgania odczuwają poprzez pośladki osoby siedzące z przodu. Silnik pokazuje się z jak najlepszej strony. Jest wystarczająco mocny na wyjazd z pełnym załadunkiem, a kierowcy podróżującemu samotnie i z pustym bagażnikiem zapewnia przyjemną rezerwę mocy. Reasumując: duża przestrzeń ładunkowa i ładowność, przyjemne własności jezdne, nawet jeśli układ kierowniczy nie jest tak precyzyjny, jak w Mondeo. No
i wreszcie bagażnik: tylko Volkswagen może porównywać się ze Skodą pod względem pojemności bagażowej. Szacunek!
Toyota Avensis Wagon
Toyota kontynuuje tradycje swojej poprzedniczki: nie jest ani rewolucyjnym, ani ekstrawaganckim autem, za to okazuje się solidnym rodzinnym środkiem transportu, pozbawionym zbędnych udziwnień. Takim, że jeśli były właściciel poprzedniego Avensisa kupi sobie nowego, to będzie zadowolony. Tylko co się stanie, gdy skonfrontuje swój zachwyt z sąsiadami, którzy kupili Volkswagena, Skodę, Hondę albo Forda? Nie będzie tak źle.
Toyota zapewnia przyzwoitą przestronność – bez przesady, ale wystarczającą. Dopuszczalna ładowność pozwala zabrać dużo bagaży. Pojazd dobrze hamuje, a jego 150-konny diesel to kulturalny napęd – odgłosy jego pracy nie nadwyrężają uszu. Patrząc na tę Toyotę, nikt nie ziewa z nudów. Całkiem nieźle. Znacznie gorzej jest z frajdą z prowadzenia tego auta. Silnik potrafi być dynamiczny, ale obcowanie z układem jezdnym okazuje się na tle rywali tak samo orzeźwiające jak polewanie się ciepłą wodą dla ochłody. Dźwignia skrzyni haczy, a kierowanie przypomina ugniatanie ciasta. Na zakrętach ESP nie pozostawia najmniejszej szansy na minimum frajdy – uparcie i z całą stanowczością ustawia przód auta w kierunku jazdy, gdy tylko odrobinę wychyli się on na zewnątrz.
Kto w zamian oczekuje zwiększonego komfortu, ten jest niestety w błędzie. Fotele lepiej wyglądają, niż są wygodne, a o pofałdowanej nawierzchni zawieszenie bezzwłocznie informuje siedzenia pasażerów. Niezbyt to pochlebna ocena, ale Avensis z pewnością skusi wielu amatorów japońskiej niezawodności i solidności.
Honda Accord Tourer
Trzeba podkreślić, że ten samochód nie jest tani. Ale trudno się dziwić, skoro bogate wyposażenie to naprawdę mocna strona tego „japończyka”. Z zewnątrz Honda wygląda atrakcyjnie i wzbudza zaufanie. Kierowca oczekujący imponującej kolekcji regulatorów, przycisków i przełączników będzie usatysfakcjonowany, a pozycja za kierownicą okazuje się wygodna. Słodkiego życia nie mają natomiast pasażerowie jadący z tyłu. Trzeba się mocno nagimnastykować, żeby zająć tam miejsce, a komfort podróży jest ograniczony. Nie można także zabrać zbyt wielu walizek. Przestrzeń bagażowa jest niedostateczna, a ładowność śmiesznie mała. I to ma być prawdziwe auto rodzinne?
Nawet gdyby Honda była sedanem, takie parametry załadunkowe nikomu by nie zaimponowały nie tylko
w klasie średniej, lecz także kompaktowej. Również w segmencie B zdarzają się bardziej pakowne samochody!
Na drodze Honda obiecuje kierowcy sportowe przeżycia. Zawieszenie jest twarde, więc jadący mocno odczuwają przejazd przez nierówności. Momentami podróżni czują się jak w starym angielskim pojeździe sportowym. Accord ochoczo pokonuje zakręty, także te ostre. ESP reaguje niezbyt szybko, co nie oznacza, że nieskutecznie. Układowi kierowniczemu przydałaby się większa komunikatywność. Duża masa samochodu nie pozwala rozwinąć skrzydeł 150-konnemu silnikowi, przez co Accord nie jest tak zrywny, jak równie mocna Toyota. Trzeba jednak przyznać, że Honda to auto z charakterem. Brakuje „tylko” przestronności, ale w przypadku kombi to duża wada.
PODSUMOWANIE
Wygląda na to, że VW pozwala Skodzie na wszystko: teraz Czesi weszli mu na głowę i zbudowali lepsze kombi – imponujące rozmiarami karoserii, z ogromnym wnętrzem, o komforcie na tylnej kanapie wykraczającym poza wyobrażenia większości posiadaczy samochodów klasy średniej. Napęd i układ jezdny Skody nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale też trudno wytknąć im istotne wady. Czeski „pakiet rodzinny” okazał się nie do pokonania. Czy jednak Skoda może spocząć na laurach? O ile firma raczej nie musi się martwić o dobrą sprzedaż, o tyle dystans od Mondeo nie jest komfortowy dla Superba,
a i Passat nie wlecze się w tyle. Avensis na drodze rwie się do wyprzedzania, jednak po podliczeniu punktów nie nadąża za liderami. Honda ze swoim minibagażnikiem jest w tym towarzystwie co najwyżej fajnym gadżetem.




























