Historia driftu: poznaj początki najbardziej widowiskowej dyscypliny motorsportu (cz. I)
Radek_Turek, , 29.11.2011
SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne ...
Wyposażenie: Hak holowniczy, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Sonda
Ze słowem drift na pewno spotkał się każdy, kto choć odrobinę interesuje się motoryzacją. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę czym właściwie jest, skąd pochodzi oraz jakimi rządzi się prawami. Zapraszamy na lekcję historii o driftingu
Wydawać by się mogło, że drifting to stosunkowo młoda dyscyplina sportów samochodowych, tymczasem jej korzenie sięgają lat trzydziestych XX wieku. Jazda w kontrolowanym poślizgu zanim doczekała się własnej dyscypliny, była już dobrze znana w świecie rajdów. Pionierem był Tazio Nuvorali, który za kierownicą Alfy Romeo P3 stawiał pierwsze „boki” na szutrowych drogach.
W pamięci kibiców pozostały również lata siedemdziesiąte, które zrewolucjonizowały rajdy samochodowe. Zamaszyste „boki” Hannu Mikkoli Fordem Escortem Mk I po szutrowych oesach w Finlandii lub efektowna jazda Timo Mäkinena przez przełęcz Col de Torini to tylko wybrane przykłady.
Wymuszone prędkością „slajdy” znali również kierowcy japońskiej serii wyścigów samochodów turystycznych All Japan Touring Car Championship. Specjalistą w jeździe kontrolowanym poślizgiem był Kunimitsu Takahashi, który legendarnym Nissanem Skyline 2000 GT-R (potocznie zwanym Hakosuka) czynił cuda. Niesamowicie szybkie, a zarazem widowiskowe przejazdy mistrza były nie do podrobienia, w związku z czym szybko został okrzyknięty „Ojcem Driftu”. Tym samym stolicą rodzącego się sportu stała się Japonia.
>>> Polecamy też: Nas zima nie zaskoczy
Popularność wyścigów w Kraju Kwitnącej Wyścigi stale rosła, jednak był to sport elitarny i niewiele osób mogło sobie pozwolić na udział w profesjonalnych zawodach. Dlatego młodzi zapaleńcy bez wystarczających funduszy przenieśli się w góry, gdzie do ich dyspozycji czekały asfaltowe drogi z niezliczoną ilością serpentyn. Spotkania odbywały się oczywiście nocą, co dodawało im tajemniczości.






























