Ile kosztuje samochód? Zobacz jak ubezpieczyciele wyceniają auta
rrybicki, autor: Maciej Brzeziński, , 14.03.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Wykupujesz polisę auta na 20 tys. zł i masz nadzieję, że gdy je stracisz, dostaniesz 20 tys. zł. Nie! Przeczytaj uważnie, zanim ubezpieczysz auto, bo może niepotrzebnie płacisz wysoką składkę
Samochód ubezpieczony 9 sierpnia na 20 tys. zł został rozbity dwa miesiące póniej. No... „rozbity” to może za duże słowo. Powiedzmy: „poważnie porysowany”. Takie szkody usuwa się w cywilizowany sposób, używając dobrych części i nie oszczędzając przesadnie na usługach serwisowych za 8-10 tys. zł, choć takie szkody da się naprawić taniej.
Właścicielka zmartwiła się więc, ale nie aż tak bardzo – w końcu samochód był ubezpieczony w PZU. Poważnie zaniepokoiła się dopiero wtedy, gdy po 3 tygodniach od zgłoszenia szkody dostała odszkodowanie wynoszące zaledwie 2270 zł. Jak likwidator wyliczył tę sumę? To proste: samochód bezpośrednio przed szkodą wycenił na 16 900 zł, a naprawę na 13 900 zł i stwierdził, że jest ona nieopłacana.
Dalej: wartość „wraku” to wciąż (według ubezpieczyciela) 14 630 zł. A ponieważ auto przed szkodą warte było zaledwie o 2270 zł więcej, stąd kwota odszkodowania do wypłaty.
>>> Drobna szkoda... całkowita!
Wszystko wydaje się jasne i zgodne z umową, a jednak wątpliwość budzi zmieniająca się wycena auta. Jak to się stało, że w dwa miesiące 6-letni samochód stracił ponad 15 proc. wartości? Tym bardziej nas to dziwi, że właścicielka nie czekając na wycenę i wypłatę, szybko naprawiła auto, licząc na odszkodowanie, które pokryje koszty, i... ponownie je ubezpieczyła 6 grudnia (jeszcze przed otrzymaniem wyliczenia z PZU) – czyli dwa miesiące po kolizji.
Tym razem agent wyliczył, że auto warte jest... 19 100 zł, choć było już powypadkowe. I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii: gdyby bowiem auto w dniu szkody wyceniono na 19 700 zł, koszt naprawy nie przekroczyłby 70 proc. wartości auta, ubezpieczyciel nie mógłby orzec „szkody całkowitej” i musiałby wypłacić... 13 900 zł.
Czy Xsarę Picasso 2.0 HDI z 2004 roku, regularnie serwisowaną, z przebiegiem 77 160 km i bez uszkodzeń, za to tuż po przeglądzie, dałoby się w październiku 2010 roku wycenić na 19 700 zł? Tak – stosując ten sam katalog co rzeczoznawca, wypełniając krok po kroku zawarte w nim instrukcje. Powiedzmy sobie jednak szczerze: wycena, szczególnie robiona wstecz, nigdy w pełni nie oddaje wartości rynkowej, gdyż jest to częściowo działanie subiektywne – da się ją naciągnąć w dowolną stronę.































