Jak sprawdzić rzeczywisty przebieg auta?
rrybicki, , 11.05.2012SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Oszuści zostawiają ślady. Choć kupujący samod zielnie raczej nie dojdzie prawdy, podpowiadamy, jak sprawdzić rzeczywisty przebieg samochodu, który chcemy kupić, i ile trzeba za inwestować, aby nie dać się okraść. Wypowiadamy wojnę licznikowym oszustom!
Rynkiem aut używanych rządzą oszuści różnych specjalności. Jedni za niewielkie kwoty „regulują” liczniki, udając, że nie wiedzą, czemu to służy. Inni fałszują książki serwisowe i oferują je handlarzom za niewielkie pieniądze, kolejni wystawiają auta na sprzedaż, posiłkując się zdjęciami wykonanymi przez profesjonalistów, którzy mają dostęp do Photoshopa i nie boją się go użyć. Oszustów wspomagają... łatwowierni klienci. Najpierw kupują samochody, wierząc na słowo sprzedawcom, a już następnego dnia nie żałują czasu i pieniędzy na serwis auta. Ale wtedy jest już za późno.
Sprawdź, ale przed kupnem!
Im droższe auto, tym bardziej opłaca się zainwestować 150-200 zł w jego przegląd przed kupnem. Jakkolwiek zmiana wskazań licznika to dla oszustów wyposażonych w profesjonalny sprzęt dziecinnie proste zadanie, jednak w wielu przypadkach luki w doświadczeniu dają o sobie znać: fachowiec stojący po drugiej stronie barykady potrafi wyszperać w elektronice samochodu takie informacje, o których nie śniło się ani oszustom, ani właścicielowi pojazdu, ani nawet wielu pracownikom autoryzowanych warsztatów. Nie ma zbrodni doskonałej?
Czarne skrzynki
Nowoczesne samochody mają wiele urządzeń elektronicznych, które zapisują na potrzeby serwisantów (a czasem producenta – analizuje on różne informacje statystyczne zbierane podczas przeglądów gwarancyjnych) szereg informacji, które wprost lub pośrednio mówią o prawdziwym przebiegu auta. Stacyjka pamięta, ile razy uruchamiano silnik, a pompa hamulcowa rejestruje każde dotknięcie pedału hamulca. Jeśli wiemy, że statystycznie kierowca korzysta z hamulca dwa razy na kilometr jazdy, a pompa zarejestrowała 600 tys. hamowań, można oszacować, że auto pokonało 300 tys. km.
>>> Stop przekręcaniu liczników samochodowych
Ale to nie wszystko! Układ kontroli emisji spalin wie, ile zużyto dodatku paliwowego i kiedy należy wymienić filtr cząstek stałych. Sterownik silnika zapisuje każdą dolewkę oleju i każde podłączenie diagnoskopu – zarówno zarejestrowanego, jak i wyposażonego w ukradzione oprogramowanie. Radioodtwarzacz przechowuje dane o błędach, np. zacięciu się płyty, i powiązuje je z przebiegiem.
Sterowniki airbagów chętnie podzielą się wiedzą na temat uruchomienia w przeszłości zabezpieczeń pirotechnicznych. To prawda, że wszystkie te dane można zmodyfikować albo wymazać. Ale przyznacie: pierwszy lepszy cwaniaczek, który kupił za kilka tys. zł sprzęt do kasowania liczników, nie będzie pamiętał o wszystkim. Zresztą nie musi. I tak dla zleceniodawcy, który chce z zyskiem sprzedać zajeżdżony samochód, liczy się tylko to, co widzi oczarowany nabywca. Jeśli w przyszłości przypadkiem dowie się prawdy, to już jego problem. Dlatego kupując drogie auto, warto zainwestować 200 zł w usługę jeszcze większego „cwaniaka”, który wszelkie nieścisłości w pamięci urządzeń odczyta, oszczędzając nam wydatków.































