LF-LC Lexus pełną gębą
rrybicki, autor: Błażej Buliński, wydanie: 5/12, 26.01.2012SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, System nawigacji,
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Sonda
Gwiazdą tegorocznego salonu w Detroit okazał się „japończyk”. W koncepcyjnym LF-LC zaprezentowano kwintesencję stylistyki, która już pojawia się w seryjnych Lexusach. Szefowie marki powinni jak najszybciej wdrożyć studyjne coupé do produkcji
Ogromne stoisko Toyoty oświetla gigantyczna bateria jupiterów. Z głośników płyną mocne, basowe brzmienia, lecz nagle zapada cisza i przedstawiciel Lexusa mówi: Ladies and gentlemen – the new Lexus LF-LC. Ledwie udaje mu się dokończyć zdanie, gdy hostessy odkrywają prototyp. Wtedy rozlega się burza oklasków i dźwięk migawek aparatów.
Chwilę potem LF-LC otrzymało Eyes-On-Award 2012, czyli nagrodę dla najładniejszego pojazdu koncepcyjnego salonu w Detroit. Swego czasu nagrodzono nią także Porsche 918 RSR oraz Audi Sportback Concept (dziś produkowane jako Audi A7).
Trudno o lepsze przyjęcie awangardowego projektu. W ofercie Lexusa akurat jest nisza na taki pojazd – segment sportowców reprezentują limuzyna IS-F oraz małoseryjny supersamochód LF-A. Brakuje natomiast auta pokroju Audi S5. Jedynym coupé marki była seria SC, która zadebiutowała w 1990 r., ale nie oferowano jej w Europie. Dziesięć lat później wprowadzono SC430 – kabriolet z blaszanym dachem.
>>> Czy skrzydlaty Mercedes zostanie superdominatorem?
Europejscy klienci wciąż jednak woleli Mercedesa SL od niego. Nowe coupé ma być nieco mniejsze od SC430. Przyjrzyjmy się bliżej, jak je sobie wyobrażają projektanci ze studia w kalifornijskim Newport Beach.
Na pierwszy rzut oka widać genetyczne pokrewieństwo z LF-A. Wiele ostrych, poszarpanych linii, wyciętych niczym mieczem samurajskim w karoserii. Pozornie ułożone są chaotycznie, tworzą jednak charakterystyczną całość, do której w następnych latach będzie się odwoływał design innych nowych Lexusów. Pierwszy z nich, luksusowy sedan GS, już „nosi” sześciokątny grill. Ten element nie wszystkim musi przypaść do gustu. Złośliwi twierdzą, że z rozwarciem „paszczy” przesadzono. To nowy znak rozpoznawczy Lexusa. Takiego charakterystycznego elementu w designie marki dotychczas brakowało.
U dołu tylnego błotnika widnieje napis „Hybrid” – nietrudno się domyślić, że marka, której większość produkcji stanowią hybrydy, umieści dwa źródła napędu także w LF-LC. Zrobi to też z tego powodu, że BMW jest coraz bliżej wprowadzenia konkurencyjnego modelu i8. Z dużym prawdopodobieństwem zobaczymy 3,5-litrową „V6-kę” wspomaganą silnikiem elektrycznym (łączna moc hybrydy 343 KM).
Akio Toyoda, prezes koncernu Toyota, obejmując swoje stanowisko w 2009 r., powiedział: „Jeśli Toyota nie sprawia frajdy, to nie ma prawa nosić firmowego znaczka”. Cóż, na razie ani Lexus, ani Toyota nie odmieniły diametralnie oblicza – trzonem oferty pozostają raczej beznamiętne auta. Jednak zmiana jest bliska – niebawem na rynek wjedzie przecież GT-86, a LF-LC powinno otrzymać zielone światło. Trzymamy kciuki.































