Listy
Anonymous, wydanie: 9/08, 25.02.2008SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Lubię "angliki"
W nr. 4/08 "Auto Świata" piszecie o niedopuszczaniu do rejestracji w Polsce samochodów z kierownicą po prawej stronie. Jeździłem "anglikami" w Polsce w latach 80. XX w. W ciągu 5 lat przejechałem ok. 200 tys. km. Były to z reguły Fiaty 125 wyprodukowane z przeznaczeniem na rynek o ruchu lewostronnym, które ze względu na restrykcje związane z wprowadzonym stanem wojennym nie zostały odebrane. Te Fiaty miały kierownicę po prawej stronie, biegi zmieniało się lewą ręką. Tak skonstruowane pojazdy były rejestrowane przez zakłady i dopuszczone do ruchu bez żadnych ograniczeń. W zakładzie funkcjonowały jako samochody serwisowe, w związku z czym często były mocno eksploatowane. Moje doświadczenie z jazdy takim autem jest bardzo pozytywne - zwłaszcza zapewnione dostateczne pole widzenia sprawiało, że nie występowało tzw. martwe pole. W zakładzie nie było osób, które nie chciałyby jeździć "anglikiem", nawet gdy były to zwykłe Fiaty. Przesiadanie się na inne auto nie sprawiało problemu, czasami tylko - chcąc zmienić bieg - trafiało się ręką w drzwi. Gdybym miał wybór, jeździłbym samochodami z kierownicą po prawej stronie. Wilhelm Raś Grochem o ścianę W związku z artykułem "Nie donosimy" z nr. 5/08 "Auto Świata" pragnę poinformować, iż nie zgadzam się z opinią Czytelnika, że Polak nie skala się donosem. Otóż sam od roku 2006 cały czas wysyłam pisma i zawiadamiam policję o nagminnie popełnianym wykroczeniu przez kierowców, a mianowicie o parkowaniu pojazdów w strefie obowiązywania "zakazu zatrzymywania się". Zawiadomiłem o tym KWP w Lublinie, KPP w Łęcznej oraz miejscowy posterunek policji w Cycowie, lecz moje działanie jest jak rzucanie przysłowiowym grochem o ścianę. Kierowcy dalej parkują w tym miejscu, a policja nic z tym nie robi. Policjanci z KPP w Łęcznej twierdzą, że droga jest niedostatecznie oznakowana, a pojazdy nie zasłaniają skrzyżowania oraz go nie zastawiają. Po co informować policję o wykroczeniach drogowych, skoro stróże prawa zezwalają na wykroczenie i udają, iż go nie widzą lub że wszystko jest w porządku? Zbigniew Kozaczuk Cały czas jeżdżę Jakiś czas temu redakcja zapytała czytelników, czy nadal mają wygrane w konkursach "Auto Świata" samochody. W 1996 r. wygrałem w plebiscycie "Samochód roku 1997" Fiata Bravo i w dalszym ciągu go używam - auto jest w dobrym stanie. Jestem zadowolony z tego samochodu. Pozdrawiam całą redakcję! Wojciech Szerszeń Jest tragicznie! Przeczytałem wasz artykuł "Kiedy kierunkowskaz może dezorientować?" z numeru 7/08 i jestem zrozpaczony zdziwieniem pana Stefana, po tym, jak wymusił pierwszeństwo na aucie, które włączyło kierunkowskaz, sygnalizując zmianę kierunku ruchu. Informuję, iż kierunkowskaz sygnalizuje zamiar wykonania skrętu lub innego manewru, ale nie zobowiązuje do niego. Jestem instruktorem nauki jazdy i to co widzę na drogach - czyli to jak jeżdżą nasi kierowcy - przyprawia mnie o palpitacje serca. Rafał Bednarski Czy to ma sens? Jestem w stanie zrozumieć obowiązek jazdy na światłach w warunkach złej widoczności i zimą. Ale w lecie, przy słonecznej pogodzie? Czy dysponujecie badaniami potwierdzającymi sens wprowadzenia obowiązku jazdy na światłach? jakub986 Polska rzeczywistość W tym miesiącu wpadł w moje ręce "AŚ" nr 43/07. Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł, w którym przetestowaliście rzetelność stacji diagnostycznych. Spreparowaliście sporo istotnych usterek, a potem spokojnie jeździliście po publicznych drogach, żeby dojechać do stacji. Pewnie, że to niedobrze, iż diagności są tak nieodpowiedzialni. Ale prawda jest też taka, że do tych rzetelnych nikt by nie pojechał na kontrolę. Jakub986 Mercedesy się nie psują Chcę nawiązać do opublikowanego ostatnio raportu TÜV. Podajecie, że "faktem jest spadek jakości Mercedesów, i to od kilku lat". Sprawdziłem tę informację i okazało się, że to właściwie nieprawda! Dlaczego tak uważam? Otóż porównałem ten raport z raportem ubiegłorocznym (także dla aut 2- i 3-letnich) i okazuje się, że usterkowość Mercedesów znacznie zmalała! Mianowicie (kolejno - ten i poprzedni raport TÜV): klasa S - 5 i 6,7 proc. poważnych usterek, klasa E - 5,6 i 6,9 proc., klasa C - 6,8 i 5,4 proc., klasa A - 2,5 i 3 proc. Ogólnie rzecz biorąc, średnia usterkowość aut 2- oraz 3-letnich zmalała z 5,9 do 4,8 proc., czyli o ok. 20 proc.! Wiele aut zajmujących gorszą lokatę niż w zeszłym roku wykazuje obecnie mniejszą usterkowość niż poprzednio, a nic o tym zjawisku nie piszecie. Czyżby jakość nowych w sumie aut tak znacznie się poprawiła? Przecież w swoich artykułach nieraz narzekacie, że koncerny samochodowe są obecnie zdominowane przez księgowych. Jak to w końcu jest? Jerzy Utracki






























