Nowe kontra używane: szukamy najlepszego auta za 30 000 zł
rrybicki, wydanie: 23/11, 24.09.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Napęd na cztery koła, Szyberdach, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Nowe czy używane, co warto kupić za 30 000 zł? Za te pieniądze kupimy nowe auto miejskie, ale w przypadku aut używanych wybór nie będzie prosty, bowiem możemy wybierać w ofertach pojazdów z każdej klasy. Zatem, co warto kupić?
Czy przy takiej zasobności portfela nowe auto rzeczywiście stanowi alternatywę dla używanego? Aby to sprawdzić, wybrane nowe samochody z salonu zestawiliśmy z używanymi, wyselekcjonowanymi z bogatej oferty internetowych serwisów ogłoszeniowych.
Ponieważ zakup pojazdu to dopiero początek wydatków, oszacowaliśmy koszty eksploatacji konkretnych egzemplarzy. Założyliśmy, że od momentu zakupu zamierzamy użytkować pojazd przez trzy kolejne lata i przejechać nim 60 tys. km, po czym go odsprzedać.
Wzięliśmy pod uwagę nie tylko utratę wartości, lecz także koszty serwisowania, ubezpieczenia oraz paliwa, przy założeniu, że średnie spalanie jest zgodne z podawanym przez producenta.
>>> Kupujesz używane auto? Sprawdzaj je, gdzie tylko się da
Prezentowane w tym porównaniu wydatki ponoszone z tytułu posiadania i użytkowania pojazdu przez trzy lata to znaczne kwoty, które z pewnością pomogą rozwikłać dylemat: „nowy czy używany?”.
UWAŻAJ NA:
- Według informacji podawanych w ogłoszeniach niemal każde auto jest bezwypadkowe i świetnie utrzymane, ale rzeczywistość bywa inna. Dlatego chcemy zwrócić uwagę na sformułowania, które dla logicznie myślącego nabywcy są zdumiewające.
- „Kupiony w salonie” Choć trudno w to uwierzyć, stało się niemal regułą, że auto opisywane jako kupione w autoryzowanym salonie okazuje się rzeczywiście nabyte
u dilera, ale... w kraju, z którego zostało sprowadzone! Handlarze mówią o tym ze spokojem i nie widzą w takiej dezinformacji niczego niestosownego.
- „Pierwszy właściciel” Określenie to zwykle oznacza, owszem, pierwszego właściciela, ale... w Polsce! Czyli przed sprowadzeniem z zagranicy auto mogło mieć i dziesięciu właścicieli, a i tak nie przeszkadza handlującym pisać: „od pierwszego właściciela”.
- „Serwisowany w ASO” Jeżeli czytając takie ogłoszenie, ktoś myśli, że pojedzie do stacji, gdzie auto było serwisowane, i porozmawia po polsku
z mechanikami, to się myli. Bo w przypadku samochodu sprowadzonego ASO okazuje się stacją dilerską zlokalizowaną np. na południu Francji.































