Oto największe wady silnika 2.0 dCi. Sprawdź, co w nim się psuje
rrybicki, wydanie: 44/11, 09.11.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Diesle Renault słyną z wysokiej kultury pracy, ale z ich trwałością bywa różnie. Szwankujące turbiny w wersji 1.9 dCi, awarie wtryskiwaczy w 1.5 dCi – wyliczać można by długo. Sprawdzamy, czy użytkowanie wersji 2.0 będzie mniej stresujące
Znane powiedzenie mówi, że potrzeba jest matką wynalazków. Kilka lat temu w potrzebie – i to całkiem dużej – znaleźli się Francuzi z Renault. Powód? Kluczowy z marketingowego punktu widzenia diesel 1.9 dCi od samego początku nękał kierowców kosztownymi awariami. Mimo kilku modernizacji i wyeliminowania wielu problemów kiepska opinia o tym motorze niestety pozostała. Dlatego Renault dość szybko wprowadziło na rynek nową jednostkę.
W jej tworzenie zaangażowano mnóstwo sił, a także... Japończyków z Nissana, należącego do francuskiego koncernu. Dziś, po 6 latach od debiutu silnika 2.0 dCi, wiemy już, że wysiłek naprawdę się opłacił.
Pierwszymi modelami, w których zastosowano nowego diesla o wewnętrznym kodzie M9R, były w latach 2005-06 Mégane II i Laguna II. Jak na tamte czasy konstrukcję trzeba uznać za bardzo nowoczesną. Znajdziemy w niej: 2 wałki rozrządu, 16-zaworową głowicę, turbinę o zmiennej geometrii łopatek (w topowych odmianach – chłodzoną wodą), piezoelektryczne wtryskiwacze Boscha, rozrząd napędzany łańcuchem i elektroniczny zawór recyrkulacji spalin.
>>> Renault Laguna 2.0 DCI - Nawet nie czujesz, że jeździsz dieslem
Francuzi, słynący z zamiłowania do ekologii, nie zapomnieli o filtrze cząstek stałych. Początkowo wyposażano weń tylko wersję 175 KM, później pojawił się w większości odmian. Najrzadziej FAP-a łączono z odmianą 130 KM. Co ważne, rozwiązanie stosowane przez Renault okazuje się stosunkowo bezproblemowe. Filtr wypala się samoczynnie co kilkaset kilometrów – dolewanie specjalnych płynów (jak np. w przypadku aut koncernu PSA) nie jest konieczne.
Oczywiście, aby układ działał prawidłowo, muszą być spełnione konkretne warunki: trzeba unikać zwłaszcza jazdy na krótkich odcinkach w mieście. W razie potrzeby filtr można wypalić w warunkach serwisowych, choć w przypadku dużego „zapchania” może okazać się to niemożliwe. ASO Nissana i Renault za czyszczenie FAP-a każą płacić nawet ponad 1 tys. zł – do silnika 2.0 dCi „wchodzi” bowiem niemal 7 l drogiego niskopopiołowego oleju 5W-30, a po każdym wypaleniu zalecana jest wymiana środka smarnego.
Uwaga: teoretycznie filtr FAP powinien wystarczyć na całe życie samochodu, z reguły zużywa się on jednak po przejechaniu 150-200 tys. km. Za nowy filtr zapłacimy w ASO wraz z wymianą 4-4,5 tys. zł. Cóż, to niemało, ale taką cenę trzeba chyba uznać za akceptowalną jak na dzisiejsze czasy.
Największa zaleta silnika 2.0 dCi to naprawdę przyzwoita trwałość – powtarzające się usterki można jak na razie wyliczyć na palcach jednej ręki. W egzemplarzach z początku produkcji często dochodziło do awarii zaworu EGR (w ASO element ten kosztuje aż 1,3 tys. zł).































