Bezpieczeństwo za kierownicą - Pomyśl, zanim będzie za późno

Bezpieczeństwo za kierownicą - Pomyśl, zanim będzie za późno
Podziel się
Laguna KSIĄŻKA SERWISOWA, SERWISOWANY
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ...
Fabia 1.9 SDI ELEKTRYKA BDB STAN ŁADNA
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
75 2.0 CRDI KLIMATRONIC 100% BEZWYPADKOWY!!!
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Tourneo Connect TDCI GLX Osobowy klim
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
kanał RSS

Utrzymuj bezpieczny odstęp od auta z przodu, a zawsze bezpiecznie zahamujesz!Mimo że właściwy odstęp to podstawa bezpiecznej jazdy, "siadanie na ogonie" poprzedzającego samochodu jest niezwykle modne. Z reguły poganiamy jadących przepisowo kierowców światłami. Czy zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą takie postępowanie? Jeżeli ryzykujemy świadomie, to może w ogóle nie powinniśmy siadać za kierownicą... Pan Janusz jechał swoim terenowym Mitsubishi do pracy. Był już nieco spóźniony, więc prowadził szybko i agresywnie, przeskakując z pasa na pas, aby pozornie zyskać na czasie. Nie włączał przy tym kierunkowskazów, konsekwentnie realizując wizerunek "drogowego macho". W pewnym momencie znalazł się na środkowym pasie ruchu.


 


 

Przed nim jechały dwa auta z przepisową prędkością 60 km/h, co szybko doprowadziło naszego bohatera do irytacji. Dlatego zbliżył się na bardzo małą odległość do poprzedzającego Opla i zaczął poganiać go światłami. Nie zauważył, że zbliżali się do przejścia dla pieszych, przed którym inne auta stopniowo hamowały. Jadący z przodu Opel zdążył zahamować, ale pan Janusz już nie. Jego Mitsubishi uderzyło w Opla, a ten wepchnął kolejne auto na przechodnia. Po przyjeździe policji pan Janusz zaczął pouczać policjantów, twierdząc, że jeździ od 12 lat i ma ogromne doświadczenie. Za poważne wykroczenie i lekceważący stosunek do przepisów zatrzymano mu prawo jazdy. Jadąc "gęsiego", zostaw miejsce na hamowanie Jadąc w sznurze aut, zostaw tyle miejsca przed sobą, by zdążyć nacisnąć hamulec i zatrzymać się, kiedy nagle zobaczysz włączone światła stopu poprzedzającego auta.

 

Wypatruj czerwonych lamp przez szyby jadących z przodu samochodów - wcześniejsze zauważenie sygnału o hamowaniu pomoże uratować twoje auto przed stłuczką i zapewni pieszym bezpieczeństwo. Kierowca brązowego auta z poniższych rysunków prowadził nieodpowiedzialnie. Nie zdążył zahamować... Uwaga na donosicieli! Przeciętny, niewprawiony konsument napojów alkoholowych na jednorazowym posiedzeniu jest w stanie wtłoczyć do krwi 1,5-2,5 promila. O większe stężenia trudno, bo zawsze przychodzi moment, że spada się pod stół i nie tylko nie ma mowy o dalszym uczestnictwie w imprezie czy np. o prowadzeniu auta, lecz także o wykonywaniu w cywilizowany sposób znacznie prostszych czynności. Za dawkę śmiertelną uznaje się 4-5 promili.

 

Jednak osoba, która nie trzeźwieje przez kilka-kilkanaście dni z rzędu, jest w stanie przekroczyć dawkę śmiertelną i... pójść do sklepu, a nawet pojechać. Udowodniła to mieszkanka Lublina. Zrobiła zakupy, wsiadła do auta i odjechała. Ktoś jednak był czujny, zauważył dziwnie jadący samochód, o czym zawiadomił policję. Policjanci widzieli niejedno, więc chyba 5 promili nie zrobiło na nich wrażenia, skoro zawieźli osobę na komisariat. Dopiero na miejscu zauważyli, że szpital to miejsce bardziej adekwatne i wezwali pogotowie. Pech aktora Czujni są nie tylko przypadkowi przechodnie, ale i reporterzy "Faktu". Wypatrzyli słynnego aktora podczas zakrapianej kolacji i chwilę po niej, gdy wsiadał do samochodu. Choć jego wynik (0,65 promila we krwi) jest niczym w porównaniu z rekordem mieszkanki Lublina, to jednak grozi mu podobna odpowiedzialność karna jak opisanej wyżej rekordzistce.

 

Miał bowiem pecha, który mógł mieć dwa źródła: albo wpadł na przypadkowy patrol policji, albo przypadkowy przechodzień zobaczył dziwnie jadący samochód i doniósł. Tymczasem "Fakt" donosi, że Borysowi Szycowi grozi zakaz prowadzenia pojazdów od roku do lat dwóch, grzywna do 720 tys. zł i kara pozbawienia wolności do 2 lat, a także podanie wyroku do publicznej wiadomości.

Dodaj komentarz

Komentarze