Radzimy, co zrobić aby diesel odpalił w największy mróz?

Podziel się
1.6 FSI Sportback
Wyposażenie: Dla niepełnosprawnych, Metalic, Szyberdach, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Układ ESP, ...
Bora
Wyposażenie: Alufelgi, Centralny zamek, Wspomaganie kierownicy, ABS,
Stilo MULTIJET
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS,
Vaneo
Wyposażenie: Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS,
Sonda
kanał RSS

Zanim nadejdzie zima, należy dokładnie sprawdzić stan silnika. Zaniedbane diesle nie lubią mrozów! Radzimy, co zrobić aby diesel odpalił w największy mróz?

Silnik Diesla do rozruchu w niskich temperaturach potrzebuje dobrego paliwa, mocnego akumulatora, sprawnego rozrusznika i świec żarowych. Musi mieć też dobrą kompresję i bezproblemowo działający układ wtryskowy. Wystarczy, że z jedną z tych rzeczy będzie coś nie tak, a samochód po chłodnej nocy nie zapali.

Dopóki nie jest jeszcze bardzo zimno, warto sprawdzić silnik – lepiej wykonać to już teraz, bo po pierwszej fali mrozów w warsztatach robi się zazwyczaj tłoczno.
Jeśli silnik dymi, brakuje mu mocy i nierówno pracuje, należy zacząć od skontrolowania jego kompresji. To podstawowy parametr określający kondycję jednostki napędowej. Pomiar polega na: wymontowaniu wtryskiwacza, umieszczeniu w jego gnieździe manometru i sprawdzeniu ciśnienia uzyskiwanego w cylindrze podczas obracania wału korbowego. W nowych jednostkach osiąga ono 30-40 barów.

Jeśli zmierzone ciśnienie jest niższe niż 20 barów, to na łatwy rozruch nie ma co liczyć, a silnik prawdopodobnie jest już zużyty. Wtedy pozostaje albo zainwestować w remont jednostki, albo... poszukać ciepłego miejsca do parkowania auta. W wysokich temperaturach nawet zużyte diesle można zwykle uruchomić. W przypadku starszych, prostych jednostek badanie kompresji kosztuje ok. 100 zł, w nowszych autach bywa droższe – wszystko zależy od tego, z jakim nakładem pracy wiąże się demontaż wtryskiwaczy.

>>> Zobacz również: Dlaczego diesel nie lubi zimy?

Układ wtryskowy - W starszych silnikach wysokoprężnych niesprawność wtryskiwaczy objawia się zwykle: trudnościami z rozruchem, pogorszeniem osiągów, intensywnym dymieniem z rury wydechowej i twardą, metaliczną pracą. W nowszych autach o tym, że układ wtryskowy jest zepsuty, kierowca najczęściej dowiaduje się w momencie, kiedy po dodaniu gazu samochód zamiast przyspieszać zwalnia, a na desce rozdzielczej zapala się kontrolka informująca o awarii silnika.

Im nowsze auto, tym droższa będzie naprawa wtrysku. W przypadku poczciwego, uwielbianego przez taksówkarzy Mercedesa W124 z lat 90. XX wieku regeneracja jednego wtryskiwacza kosztuje mniej niż 100 zł. Właściciel nowszego modelu, np. klasy E z silnikiem CDI za analogiczną usługę zapłaci czterokrotnie więcej.

W kiepskiej sytuacji są właściciele aut wyposażonych w niektóre układy wtrysku Denso i Delphi, gdyż nie można do nich dokupić części zamiennych. Ceny nowych wtryskiwaczy często przekraczają nawet 2 tys. złotych za sztukę. Dokładna diagnostyka układu wtryskowego nie jest tania – trzeba za nią zapłacić kilkaset złotych.

>>> Zobacz również: Jak ładować akumulator? Czyli uwaga nie zrób wybuchu! 

Akumulator - Diesle stawiają przy rozruchu znacznie większy opór od jednostek benzynowych o podobnej pojemności. Dlatego właśnie wyposaża się je w mocniejsze rozruszniki i akumulatory. Zimą wszystkie niedoskonałości baterii ujawniają się ze zdwojoną siłą,  jako że w czasie mrozów zapotrzebowanie silnika na prąd jest znacznie większe niż zwykle. Olej gęstnieje, przez co rozruszniki trudniej obraca wałem korbowym, a świece żarowe muszą być dłużej włączone. W dodatku im zimniej, tym wydajność akumulatora mniejsza.

Co zrobić, żeby uniknąć problemów? Jeśli rozrusznik kręci ospale lub po kilku próbach rozruchu wyraźnie słabnie, to nie ma co zwlekać – najwyższy czas, by pojechać do fachowca, który sprawdzi kondycję akumulatora oraz elementów samochodu odpowiedzialnych za jego ładowanie. W wielu warsztatach i profesjonalnych sklepach z akumulatorami podstawowa diagnostyka „elektryki” przeprowadzana jest za symboliczną opłatą lub nawet za darmo.

Kupowanie nowego akumulatora bez sprawdzenia kondycji starej baterii oraz napięcia ładowania oznacza często stratę pieniędzy. Może się bowiem okazać, że problem leżał gdzie indziej, np. w niesprawnym alternatorze lub luźnych klemach.

>>> Zobacz również jak przygotować auto do zimy

Sprzedawane obecnie akumulatory wytrzymują z reguły ok. 3-5 lat. Jeśli bateria jest starsza,  może odmówić posłuszeństwa w każdej chwili. Najtrwalsze okazują się akumulatory niewysilone, czyli takie, które cechuje relatywnie niski prąd rozruchowy w stosunku do pojemności.

Sonda
Dodaj komentarz

Komentarze