Sprawdziliśmy czy opłaca się oddać auto w rozliczeniu
root, , 08.09.2008
SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Planując sprzedaż auta w rozliczeniu, nie warto się zrażać niską wyceną ani spieszyć. Być może wystarczy pojechać do innego salonu, aby uzyskać o kilka tysięcy zł więcej"Zostaw swoje stare auto w rozliczeniu" – takim hasłem kusi potencjalnych klientów wiele salonów dilerskich. Postanowiliśmy sprawdzić, czy taki sposób pozbycia się starego samochodu może być opłacalny. Wyniki eksperymentu nie są zbyt zachęcające: nawet silne nerwy i dużo cierpliwości nie gwarantują wyjścia na swoje, a co najwyżej – mniejsze straty.
Planując sprzedaż auta w rozliczeniu, nie warto się zrażać niską wyceną ani spieszyć. Być może wystarczy pojechać do innego salonu, aby uzyskać o kilka tysięcy zł więcej"Zostaw swoje stare auto w rozliczeniu" – takim hasłem kusi potencjalnych klientów wiele salonów dilerskich. Postanowiliśmy sprawdzić, czy taki sposób pozbycia się starego samochodu może być opłacalny. Wyniki eksperymentu nie są zbyt zachęcające: nawet silne nerwy i dużo cierpliwości nie gwarantują wyjścia na swoje, a co najwyżej – mniejsze straty.

Bez mrugnięcia okiem zaoferują połowę
Do eksperymentu wybraliśmy Toyotę Corollę kombi naszego redakcyjnego kolegi – auto z rocznika 1999, zadbane i wyposażone w klimatyzację, dwie poduszki powietrzne oraz ABS (czyli dość bogato jak na samochody z tego okresu). Według katalogu Eurotaksu wartość takiej Toyoty wynosi ok. 14 tys. zł, ale atrakcyjne egzemplarze są wyceniane nawet na 15 tys. zł. Już wizyta w pierwszym salonie – firmy Renault – pozbawiła nas złudzeń, że pozostawienie auta w rozliczeniu będzie rzeczą łatwą. Pracownik firmy dilerskiej zaproponował bowiem… 6 tys. zł, co spowodowało, że właściciel Toyoty pobladł tylko ze złości.
Niewiele lepiej było w multisalonie, gdzie zgłosiliśmy chęć zakupu Fiata Grande Punto. Za Corollę zaproponowano nam 7 tys. zł. Może lepiej udać się do Toyoty? Pojechaliśmy i od sympatycznego pracownika komisu usłyszeliśmy prosty komunikat: "To się panom nie będzie opłacać!".
Przyznajmy jednak, że nie wszędzie było tak źle. W salonie Hyundaia zaproponowano nam 12 tys. zł, zaś o 1000 zł mniej – w drugim salonie Renault, który odwiedziliśmy.
Cierpliwość może być dużo warta
Jaki stąd wniosek? Przede wszystkim, jak widać, nie wolno się zniechęcać. Trzeba jeździć i czekać na rozsądną propozycję. Przecież w Hyundaiu zaproponowano nam aż dwa razy więcej niż u pierwszego dilera Renault! Poza tym zanim pojedziemy do dilera czy komisu, należy sprawdzić, jak wyceniany jest nasz pojazd przez Eurotax – inaczej bardzo łatwo możemy stać się ofiarą oszustów.
Jak korygować wartość według Eurotaksu?
Wartość w katalogu Eurotaksu to nie wszystko. Wycena samochodu powinna też uwzględniać:
- Miesiąc pierwszej rejestracji – katalog podaje ceny dla aut zarejestrowanych w maju.
- Przebieg – większy od podanego w tabeli obok ceny oznacza mniejszą, a niższy większą wartość auta.
- Przeszłość – ślady po wypadkach obniżają wartość auta nawet o 20 proc.
- Stan techniczny – Eurotax podaje ceny aut w przeciętnym stanie, sprawnych, bez widocznych uszkodzeń. Dla pojazdów mających 12 lat i więcej jest to główne kryterium wartości.
- Stan wizualny – jeżeli auto ma widoczne braki, warte jest mniej, niż wynika z notowań.
- Dodatkowe wyposażenie – im młodszy pojazd, tym wyposażenie dodatkowe ważniejsze.
- Historia – auto, które jeździło jako taksówka lub w szkole jazdy, traci 5-10 proc. wartości.
- Liczbę właścicieli – duża liczba obniża wartość auta.






























