Stop przekręcaniu liczników: zobacz, jak profesjonaliści przekręcają liczniki
rrybicki, , 15.12.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Niech nikt nie pomyśli, że podajemy instrukcję oszustom, jak tanio „skręcić” licznik w aucie. Nieuczciwi sprzedawcy doskonale to wiedzą. Dobrze, aby kupujący także mieli tego świadomość
Dzwonimy pod numer telefonu firmy znalezionej w internecie, oferującej „regulację” liczników. – Mam ładne auto, które chcę sprzedać, no i wie pan, teraz nikt nie kupi samochodu, który ma „na szafie” 200 tys. km z okładem. Niestety, równolatki mają, przynajmniej oficjalnie, dwa, trzy razy mniej. – To kosztuje 200 zł mówi głos w słuchawce. – Gdzie przyjechać? – pytamy. – W cenie jest dojazd do klienta – mówi pracownik firmy.
Podajemy adres, umawiamy się na 10 rano. O umówionej porze nikt nie przyjeżdża. Dzwonimy więc, głos w słuchawce przeprasza – tam gdzie jechał załatwić dwa auta, okazało się, że do obsłużenia jest siedem, potem jeszcze raz dzwonimy zirytowani, w końcu o godzinie 12 przyjeżdża człowiek z czymś w rodzaju laptopa.
Wchodzi do auta, włącza komputer, podłącza wtyczkę do gniazda diagnostycznego, wchodzi w menu samochodu i po chwili pyta: – Ile ma być? – Chcielibyśmy „zdjąć” ze 180 tys. km – mówimy nieśmiało. Facet bez mrugnięcia oka wpisuje stosowną liczbę w swoje urządzenie. Inkasuje 200 zł, przepraszając za spóźnienie.
>>> Stop przekręcaniu liczników samochodowych!
Nadmiar pracy. Cały dzień jeździ po komisach i pomaga przygotować auta do sprzedaży. Odjeżdża, a my mamy Mercedesa, którego cena rynkowa jest co najmniej o kilkanaście tys. zł wyższa niż przed chwilą. Teraz, gdybyśmy naprawdę chcieli sprzedać ten samochód, pozostałoby kupić książeczkę serwisową. Można to zrobić za kilkadziesiąt złotych w salonie Mercedesa lub na Allegro.pl.
Ta druga opcja jest droższa, ale dostaniemy druk od razu wypełniony, z pieczątkami przybitymi różnymi kolorami tuszu. Kto by dzwonił do niemieckiego warsztatu
i dopytywał się, czy auto było serwisowane? Zresztą w większości salonów Mercedesa i tak kupujący niczego się nie dowie, w ogłoszeniu można śmiało podać numer nadwozia, aby frajerzy myśleli, że sprzedawca nie ma nic do ukrycia. Podobnie jest w przypadku aut innych marek.
Niestety, cena „regulacji” licznika nie zawsze jest taka sama. Są takie auta, które wymagają fachowego podejścia i dużej wiedzy, gdyż przebieg zapisywany jest w kilku urządzeniach – np. w radiu, w samym liczniku, w sterowniku silnika itp. Skasowanie widocznego przebiegu nie wyklucza, że jakiś sprytny elektronik przy okazji pierwszej naprawy zorientuje się, jaki jest faktyczny przebieg auta. To kosztuje więcej – nawet 800 zł, ale w przypadku samochodu za np. 70 tys. zł opłaca się.































