Uwaga, ciężarówka! Czyli - Duży widzi mniej!

Uwaga, ciężarówka! Czyli - Duży widzi mniej!
Podziel się
Explorer
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Skórzana tapicerka, Hak holowniczy, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Octavia
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Cherokee 4,0 GAZ 4X4 SUPER STAN
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne ...
Focus C-Max C-MAXTDCI Rok 2005 Przebieg tylko 12
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
kanał RSS

Kolizje aut osobowych z ciężarówkami to zmora polskich miast. Dowiedz się, jak się zachowywać, by nie zostać ich sprawcą!

Prawie każdemu, kto nigdy nie siedział w kabinie ciężarówki, wydaje się, że kierowcy TIR-ów mają nieograniczone pole widzenia. Przecież z tak dużej wysokości, przy takiej liczbie lusterek widać znacznie więcej niż z wnętrza auta osobowego – myślą zarówno kierowcy z dużym stażem, jak i dopiero co odbierający upragnione „prawko”. Niestety, to tylko część prawdy. Mała część...

Dzięki wysokiej pozycji kierowcy z kabiny ciężarówki rzeczywiście widać znacznie więcej, ale tylko na trasie, poza miastem. Ułatwia to np. wyprzedzanie. Zestawem ciągnik plus naczepa o długości dochodzącej nawet do 19 m i ograniczonej do 90 km/h prędkości maksymalnej nie należy to wcale do prostych manewrów.

REKLAMY GOOGLE

 


 

Sytuacja komplikuje się, kiedy 40-tonowa ciężarówka z naczepą wjeżdża do zatłoczonego miasta. Oczywiście, tu należałoby zrobić przerwę na wykład o tym, że tego typu pojazdy powinny być rozładowywane w centrach dystrybucyjnych na obrzeżach wielkich aglomeracji, a dalej towar powinien być przewożony znacznie mniejszymi pojazdami, ale bądźmy szczerzy: jeszcze długo tak nie będzie.

Poza tym wiele dróg tranzytowych w Polsce wciąż przecina centra wcale niemałych miast, więc na ich wyłączenie z ruchu dla TIR-ów nie ma co liczyć.

Liczba przewozów drogowych rośnie i będzie dalej rosła. Główny powód to jak zwykle pieniądze, a TIR-y pod tym względem wygrywają np. z koleją. Samochodem, nawet dużym, można wjechać prawie wszędzie, a załadowaną np. w Lizbonie naczepę można rozładować dopiero w docelowym magazynie w Warszawie. Bez zbędnych kosztów związanych ze zmianą środka transportu, z przeładunkiem itd. Wiele zakładów przemysłowych opiera swoją produkcję na systemie „just in time” – elementy i materiały potrzebne do bieżącej produkcji trafiają do fabryki dokładnie w momencie, kiedy mają być wykorzystane (dzięki temu oszczędza się na kosztach magazynowania), a wytwarzane w nich towary mogą być przez to tańsze. Czy nam się to podoba czy nie, cała gospodarka opiera się na 40-tonowych kolosach, z którymi musimy nauczyć się wspólnie żyć na drodze. Im szybciej, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Komentarze