Używki w pełni legalne: Mitsubishi Lancer EVO VII kontra Porsche 911 Carrera i Subaru Impreza WRX STI

Podziel się
S2000
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
A8
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
TT
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
A8
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
kanał RSS

Obiegowa opinia mówi, że pewne dyscypliny sportu nadają się wyłącznie dla wybranych. W wielu przypadkach to niestety prawda: nawet jeśli ktoś jest niezwykle odważny, ma doskonały refleks i świetną koordynację ruchową, to zbyt często przeszkodą nie do pokonania okazują się wysokie koszty danej dyscypliny. Najlepszy przykład to sporty motorowe, w których bez wielkich pieniędzy ani rusz.

Na ratunek wszystkim niespełnionym talentom wyścigowym jako jedni z pierwszych ruszyli Japończycy z Mitsubishi i Subaru. Wprowadzenie na rynek „cywilnych” wersji rajdówek – Lancera oraz Imprezy – okazało się strzałem w dziesiątkę: wreszcie i mniej zamożni klienci, których nie stać było na Ferrari czy Porsche, mogli usiąść za sterami „prawdziwych” aut sportowych.

Co ważne, w przypadku Mitsubishi Lancera Evolution oraz Subaru Imprezy WRX STi „tańsze” wcale nie oznacza „gorsze”. Czy w tej sytuacji warto zatem nieco dołożyć do ceny „japończyków” i kupić klasyczne Porsche 911, czy może jednak lepiej sięgnąć po któregoś z trochę mniej prestiżowych, lecz równie szybkich i zwinnych „samurajów”?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Japońskie auta to – tak jak „911-tka” – sportowcy z krwi i kości, ale o zupełnie odmiennym charakterze niż Porsche. Poczynając od tak prozaicznej dla tego typu pojazdów użyteczności na co dzień, poprzez rozwiązanie napędu (zaawansowane technologicznie 4x4 Lancera kontra klasyczny „tył” Porsche), na silnikach kończąc (doładowanie kontra moment obrotowy czerpany z pojemności skokowej). Dlatego na początku musimy wybrać jedną z tych dwóch koncepcji, a później ewentualnie między samymi „japończykami”, którzy – mimo wielu podobieństw – wcale identyczni nie są.

Zacznijmy od ceny zakupu.  Warto zauważyć, że wszystkie trzy modele sprzedawane są znacznie powyżej wartości rynkowej. Zadbane „911-tki” typoszeregu 996 z początku produkcji, wyposażone w motor 3.4, wycenia się na ok. 80 tys. zł. To niemało, zwłaszcza że za identyczną kwotę kupimy o 7-8 lat młodszą Imprezę lub Evo już w wersji IX. Ceny „japończyków” z początku produkcji (2001 r.) zaczynają się od ok. 40-45 tys. zł – w porównaniu z Porsche to niewiele, ale pamiętajmy o tym, że takie egzemplarze mogą być już trochę „zmęczone”.

Koszty utrzymania? Auta japońskie, choć sporo droższe pod tym względem od swych „cywilnych braci”, i tak z reguły okazują się nieco tańsze od „911--tki” (ale różnica jest mniejsza, niż mogłoby się wydawać). Najkorzystniej wypada eksploatacja Imprezy – nie dość, że stosunkowo łatwo o niedrogie zamienniki, to na dodatek w przypadku słabszej odmiany WRX niektóre elementy pasują z innych modeli Subaru. Nieco trudniejsze (i z reguły droższe) będzie zdobycie podzespołów do Lancera. Pozytywnie pod względem kosztów utrzymania zaskakuje Porsche: pomijając drogie w naprawach usterki elektroniki, eksploatacja modelu 996 okazuje się zaskakująco tania (jak na markę z Zuffenhausen)! Wiele elementów eksploatacyjnych ma swoje zamienniki, dość łatwo też o części używane.

Subaru Impreza STi - Impreza tylko dla bogatych

Dodaj komentarz

Komentarze