Wyczekiwanie

Podziel się
Clio SUPER STAN - SERWISOWANY - KLIMATYZACJA - A
Wyposażenie: Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Discovery 2,5 TDI 4x4
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Hak holowniczy, Wspomaganie kierownicy,
Focus 1,8 TDDI KLIMATYZACJA
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Wspomaganie kierownicy, ABS,
S-Max STAN IDEALNY SERWIS NA GWARANC
Wyposażenie: Metalic, Hak holowniczy, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Sonda
kanał RSS

Powodem do pozbycia się prawie nowego auta może być częste korzystanie z niego i roczne przebiegi 40-50 tys. km. Po dwóch latach takiej jazdy samochód mający na liczniku 100 tys. km byłoby trudno sprzedać, a utrata wartości mogłaby być większa. Wraz ze wzrostem liczby kilometrów rośnie też prawdopodobieństwo awarii.

Nowe na placu Od początku 2000 roku na giełdzie w Mysłowicach łatwo przez cały tydzień kupić fabrycznie nowe auto. Pod zadaszeniem powstał Śląski Moto-Market, w którym wystawiają samochody dilerzy kilkunastu marek. Podczas ostatniej ubiegłorocznej giełdy "najświeższym" modelem był Peugeot 206 1.1. Samochód zarejestrowano w grudniu 1998 roku. Miał dość bogate wyposażenie i cenę 31 tys. zł, czyli 11,5 tys. zł mniej niż kosztował nowy egzemplarz. Minusem był dość wysoki przebieg - 58 tys. km. Niezbyt częstym gościem na giełdach jest Astra II. Roczny samochód z silnikiem 1.4 o przebiegu 37 tys. km kosztował 44 tys. zł. Zaledwie 500 zł mniej kosztowała Skoda Octavia z silnikiem 1.9 TDi. Samochód miał dwie poduszki powietrzne, szyberdach i pełne wyposażenie elektryczne. W ciągu roku przejechał 21 tys. km. Również bogato wyposażone Daewoo Nubira 1.6, także z 1998 roku, kosztowało 29 tys. zł. Auto miało przebieg 35 tys. km. Za te same pieniądze można kupić rocznego Peugeota 306 z poduszką powietrzną, wspomaganiem układu kierowniczego, centralnym zamkiem i elektrycznie sterowanymi szybami. Samochód miał również dość duży przebieg - 37 tys. km. Mało ofert Samochodów wyprodukowanych w ostatnich latach na olsztyńską giełdę przybyło niewiele. Te, które oferowano, cenami nie zachęcały do nabycia. Na początku roku ceny nowych egzemplarzy u dilerów (w wyniku promocji) są zazwyczaj wyraźnie niższe. Wśród aut z 1998 roku najliczniej reprezentowane były Ople. Może to świadczyć o rosnącej popularności tej marki wśród polskich kierowców. Pierwszy właściciel rocznej Vectry 1.8 16V kombi żądał za nią 48,5 tys. zł. Auto posiadało wspomaganie kierownicy, dwie poduszki, ABS, centralny zamek oraz elektrycznie regulowane lusterka i szyby. Rezygnując z 15 KM przy tym samym wyposażeniu można było wybrać tańszą o 8 tys. zł wersję 1.6 GL sedan. Na nabywcę oczekiwała bez rezultatu Astra 1.4 GL 16V. Właściciel, co prawda chętny do negocjacji, nie chciał "zejść" z ceny poniżej 30 tys. zł za 10-miesięczne auto. Z tańszych nowości można było kupić Poloneza Atu Plus GLi. 77 KM nie gwarantuje z pewnością oszałamiających osiągów, ale też cena 18 tys. zł nie "zwalała z nóg". Spory ruch W Lublinie również na ostatniej w 1999 roku giełdzie samochodowej tętniło życie. Mniej niż zwykle przybyło kupujących. Mieli oni duży wybór: od aut bardzo tanich do nowych i drogich. Kupowano głównie kilkuletnie samochody rodzimej produkcji oraz zachodnie po atrakcyjnych cenach i w dobrym stanie. Ciekawą propozycją był Fiat Punto Sporting z silnikiem 1242 ccm 16V, z 1998 roku, z przebiegiem 36 tys. km. Wyposażenie obejmowało zdalnie sterowany centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby, wspomaganie kierownicy, poduszkę powietrzną, specjalną tapicerkę i 6-głośnikową instalację radiową. Trzykrotnie wystawiane do sprzedaży Punto cieszyło się zainteresowaniem, ale brakowało konkretnych propozycji. Oferujący uważał, że klienci nie widzą różnicy między wersją jego auta a standardową. Zainteresowanie wzbudzał także Ford Mondeo kombi (z 1998 roku, sprowadzony do Polski w 1999) z przebiegiem 31 tys. km i ceną 53,5 tys. zł. Większość giełdowiczów zatrzymywała się, aby porozmawiać na temat silnika 1.8 TD Endura oraz z podziwem odnieść się do wposażenia: ABS, SRS, centralny zamek, klimatyzacja, cztery poduszki, radioodtwarzacz. Właściciel chętnie udzielał informacji i cierpliwie oczekiwał na transakcję. Uwagę skupiał kilkumiesięczny Lanos 1.5 16V w wersji podstawowej, z przebiegiem 12 tys. km, po wypadku. Zainteresowani cenę 21 tys. zł uznawali za atrakcyjną. 30 tys. zł żądał oferent Fiata Bravo SX z 1999 roku. W grę wchodziła zmiana na większy pojazd z silnikiem Diesla. Aut małych i nowych było niewiele. Dwuletniego Malucha można nabyć za 9 tys. zł, Cinquecento za 16 tys. zł, natomiast Renault Clio II (też dwuletnie) było wycenione na 27,5 tys. zł. Ubogo w stolicy Niezbyt bogatą ofertą młodych aut mogła poszczycić się giełda stołeczna. Mimo pełnego placu, aby znaleźć egzemplarze z roku 1998, trzeba było się sporo nachodzić. Efekty były bardzo mizerne: tylko Rover 416 oraz Skoda Felicia 1.3 po face liftingu za 23,5 tys. zł. Młode auta sprzedawane są często na aukcji. Odbywa się ona na wydzielonej części giełdy. Niektóre propozycje: Peugeot 406 2.0 kombi z 1997 roku (39 tys. zł) lub Mondeo 1.8 z 1995 roku (27 tys. zł). Auta pochodziły od pierwszego właściciela, były bezwypadkowe i dobrze wyposażone.

REKLAMY GOOGLE

Dodaj komentarz

Komentarze