Zimowa mobilizacja: czy drogowcy dadzą radę?
rrybicki, wydanie: 52-53/10, 15.12.2010SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Skuteczna walka ze śniegiem na drogach to tak wielkie przedsięwzięcie, że przygotowania do niego zaczynają się już latem. Aby wybrać najdogodniejszą trasę podróży, kiedy kilka tysięcy pługów ruszy do akcji, warto skorzystać z map warunków drogowych na stronie www.gddkia.gov.pl
Do akcji zimowego utrzymania dróg krajowych mobilizuje się niemal 3500 pojazdów. Wśród nich jest 2147 pługów, 386 solarek, 158 pługów wirnikowych oraz 121 piaskarek. Do odśnieżania w najcięższych warunkach drogowych nie zabraknie także Unimogów, których jest 72. Kto kiedyś widział taki pojazd w akcji, ten wie, że wjedzie (prawie) wszędzie.
Same pojazdy jednak nie wystarczą, jeśli nie zapewniono odpowiednich zapasów soli i innych środków chemicznych. Na obecną zimę w magazynach całego kraju przygotowano 385 tys. ton soli, 5,9 tys. ton chlorku wapnia oraz 120 tys. ton materiałów uszorstniających. Sól to najpopularniejszy środek obniżający temperaturę zamarzania wody, która znajdzie się na jezdni, i nie ma znaczenia, czy pochodzi ona z roztopionego śniegu, czy np. z osadzającej się mgły. Chlorek wapnia stosuje się w tym samym celu, jednak skoro mamy wybór, to warto zadać pozornie proste pytanie.
Czym posypać drogę? Skoro sól jest tańsza i łatwo dostępna, to po co dodatkowo składuje się chlorek wapnia? Otóż poza tym, że można go – w odróżnieniu od soli – stosować również w temperaturach poniżej –7 stopni, ma on jeszcze kilka istotnych zalet. Przede wszystkim podczas jego rozpuszczania w zalegającej na jezdni wodzie wytwarza się energia cieplna. Każdy dodatkowy ułamek stopnia Celsjusza może zadecydować o tym, że uda się uchronić kierowców przed gołoledzią i jej efektami.
Dodatkowo związek, o którym mówimy, łatwiej rozpuszcza się w wodzie niż sól, co skutkuje lepszym zabezpieczeniem jezdni przed oblodzeniem. To jednak nie koniec jego zalet. Chlorek wapnia jest silnie higroskopijny, czyli potrafi „pochłaniać” wodę. Jego kolejne wyjątkowe cechy: jest mniej szkodliwy dla roślin, a przy okazji działa zabezpieczająco na nawierzchnię drogi. Wnika w głąb struktury asfaltu, redukując zniszczenia powodowane przez zamarzającą wodę.
Jak widać, ten środek ma wiele zalet, które w kolejnych latach zapewne przyczynią się do jego spopularyzowania. Tylko co robić, kiedy śniegu na drodze napadało tak dużo, a mróz jest tak silny, że nie ma szans na „dokopanie” się do asfaltu za pomocą pługów i środków chemicznych? Wtedy pozostaje do dyspozycji trzecia z wymienionych na początku „posypek”, zwana materiałem uszorstniającym. To nic innego, jak np. piasek czy drobny żwir. Warto mieć świadomość, iż jazda po posypanej w ten sposób drodze wymaga dodatkowej ostrożności, a wiąże się ona z tym, że podrywane przez koła poprzedzającego pojazdu drobiny materiału, którym wcześniej posypano drogę, mogą zagrozić przedniej szybie naszego samochodu.
Dlatego, jeśli podczas jazdy słyszymy charakterystyczne stuki żwiru o nadkola i podwozie, zachowajmy odpowiedni odstęp od innych samochodów. Warto mieć to na uwadze również wtedy, gdy zbliżamy się do pracującej piaskarki. Zdarza się, że gdy kierowca usłyszy, jak jego cenne auto nagle zaczyna być „bombardowane” drobnymi kamykami, próbuje hamować lub gwałtownie zwiększa odstęp od wyprzedzanej piaskarki, ryzykując wjazd na pas dla przeciwnego kierunku ruchu albo zajechanie drogi pojazdom nadjeżdżającym z tyłu.
Przedsięwzięcie na ogromną skalę - Na działania związane z utrzymaniem przejezdności dróg krajowych w czasie zimy przewidziano do końca roku 2010 kwotę 105 mln zł, a w I i II kwartale 2011 – 256 mln zł. Skala tego przedsięwzięcia jest ogromna, dlatego przygotowania do zimy drogowcy zaczynają już latem. Wtedy trasy oceniane są pod kątem technicznym – sprawdzany jest stan nawierzchni, poboczy oraz urządzeń odwadniających. Jeśli trzeba, prowadzone są niezbędne prace remontowe. Uzupełnia się pęknięcia nawierzchni jezdni – są one niezwykle groźne w zimie, ponieważ zbierająca się w nich woda, zamarzając, rozsadziłaby asfalt. Udrażniane są także rowy i ścieki odpływowe, dzięki którym woda jest sprawnie odprowadzana poza jezdnię, co zmniejsza w zimie prawdopodobieństwo wystąpienia oblodzenia.































