Zobacz, dlaczego już sam nie wymienisz rozrządu
rrybicki, , 30.08.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Zapomnijcie o okresowych wymianach rozrządu. W nowych modelach już za kilka lat nikt tego nie będzie robił. Nie dlatego że nie będzie takiej potrzeby –po prostu nie opłaci się!
Producenci twierdzą, że nowe modele aut są coraz wygodniejsze w codziennym użytkowaniu. Coraz rzadziej trzeba z nimi jeździć na przeglądy, wymieniać olej. Od pewnego czasu widać też, że producenci rezygnują z układów rozrządu napędzanych paskami zębatymi. Takie rozwiązanie ma trzy podstawowe zalety: jest proste
w budowie, lekkie i tanie.
Niestety, ma też wadę – pasek trzeba regularnie, stosunkowo często wymieniać. Znacznie trwalszym i pewniejszym rozwiązaniem jest napęd rozrządu za pomocą łańcucha. Ci, którzy doświadczyli już na własnej kieszeni, czym grozi zerwanie paska zębatego (dla niewtajemniczonych: remontem, a w najgorszym wypadku koniecznością wymiany silnika), zapewne potraktują napęd łańcuchowy rozrządu jako argument przemawiający za wyborem wyposażonej w niego wersji silnikowej.
Ostrzegamy: można wpaść z deszczu pod rynnę! A wszystko przez nowy trend w konstrukcji silników. W wielu nowych jednostkach napęd rozrządu umieszczono po przeciwnej stronie niż dotychczas, czyli z tyłu silnika, od strony sprzęgła.
>>> Zobacz jak samodzielnie wymienić rozrząd
Po co umieszczać napęd rozrządu tam, gdzie dostęp do niego jest maksymalnie utrudniony? W materiałach reklamowych i informacyjnych publikowanych przez producentów samochodów znajdujemy liczne wytłumaczenia. Jedną z zalet takiej lokalizacji ma być skrócenie przedniej części silnika, dzięki czemu można ponoć poprawić bezpieczeństwo pieszego w razie kolizji.
Inne korzyści to (podobno) ograniczenie wibracji oraz redukcja drgań skrętnych wału korbowego. No i oczywiście lepszy rozkład mas wynikający z przesunięcia środka ciężkości nieco do tyłu. Wszystko jasne? Zalety już znamy – a co z wadami? O nich w folderach nie ma ani słowa.
Napędy łańcuchowe są trwalsze i bardziej niezawodne od tych realizowanych przy użyciu pasków zębatych, co nie znaczy, że nie zużywają się lub nie psują się wcale. Raz na jakiś czas trzeba do nich zajrzeć. A przy takim umieszczeniu robi się to bardzo trudne – należy w tym celu...wyjąć silnik. A co z wymianą uszczelki pod głowicą? To samo – trzeba wyjąć silnik! Uszczelniacze zaworowe do wymiany? Niby drobnostka – ale wyjmujemy silnik! Zużyty napinacz lub ślizg łańcucha? Bez wymontowania silnika nie ma mowy o naprawie.
Zapytani przez nas praktycy nie mają żadnych wątpliwości – rzekome zalety nowego układu okupione zostały gigantycznym wzrostem kosztów ewentualnych napraw. Mechanicy, szczególnie ci, którzy mają dobrze wyposażone warsztaty przynajmniej na razie mogą się z tego cieszyć. Dopóki auta z takimi silnikami są młode i dużo warte, klienci – przeklinając pod nosem – zapłacą wyższe rachunki za naprawy.
>>> Zobacz jak czesto trzeba wymieniać pasek rozrządu
Ale co stanie się za kilka lat? Czy będzie się opłacało utrzymywać auto z przebiegiem ok. 200 tys. km, które jeszcze doskonale się prezentuje, ale wymaga typowych przy tym przebiegu napraw, np. wymiany wtryskiwaczy, sprzęgła wraz z kołem dwumasowym, filtra cząstek stałych, łańcuszka rozrządu czy kilku elementów aluminiowego, wielowahaczowego zawieszenia?
Raczej nie! Wbrew temu, co przeczytaliśmy w reklamach niepotrzebne skomplikowanie układów rozrządu to dla nas przede wszystkim kolejny krok do stworzenia „auta jednorazówki”.































