21 stycznia 2010 r. kupiłem w firmie Filipowicz w Krakowie Kię cee’d z silnikiem 1.6 CRDi. 25 listopada 2010 r. w czasie jazdy auto się zapaliło i niemal doszczętnie spłonęło. Powiadomiłem o tym sprzedawcę i Kię Motors Polska. Uważam, że przyczyną pożaru była wada techniczna cee’da (strażacy gaszący go wydali taką opinię). Złożyłem zażalenie u sprzedawcy. Powołani przez dilera i ubezpieczyciela biegli stwierdzili jednoznacznie, że przyczyną pożaru samochodu było zwarcie w instalacji elektrycznej. Pojazd w chwili wypadku miał przebieg zaledwie 8,3 tys. km. Wystosowałem do firmy Filipowicz reklamację z tytułu niezgodności towaru z ofertą. Sprzedawca odrzucił moje roszczenie dopiero po 52 dniach. Pracownicy firmy Kia Motors Polska przeprowadzili (bez mojego udziału) badanie cee’da i stwierdzili, że pożar mógł być zainicjowany przez osoby trzecie, a nawet przeze mnie. Skierowali więc zawiadomienie do prokuratury, ta jednak umorzyła dochodzenie po 6 miesiącach. Ubezpieczyciel odmówił mi wypłaty odszkodowania, gdyż pożar był wynikiem zwarcia w instalacji elektrycznej auta.














Czytelnik wyjaśnił redakcji, że w aucie znajdowały się materiały łatwopalne, gdyż jechał na działkę, żeby zrobić remont domku letniskowego. Kia uważa, że to one doprowadziły do powstania pożaru. Jaka jest prawda? Zapewne rozstrzygnie to sąd. Pozostaje pytanie: kiedy? W Polsce Temida pracuje bardzo wolno.