Uszkodziłam Audi A3 podczas wyprzedzania innego pojazdu, który bez uprzedniego zasygnalizowania manewru zaczął skręcać w lewo na stację benzynową. Policjanci stwierdzili, że nie jestem winna zdarzenia, i polecili mi zgłosić się do PTU (Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń), w którym sprawca szkody wykupił ubezpieczenie, w celu załatwienia odszkodowania za naprawę mojego Audi.
Wypadek zgłosiłam też w AXA Direct – poprosiłam o holowanie samochodu. Właściciel lawety przekonał mnie, że PTU pokryje również koszt holowania i transportu pasażerów Audi do Warszawy. Faktura za tę usługę wynosiła 1981 zł.
Sprawa została zgłoszona do PTU następnego dnia. A3 odstawiłam do ASO Auto Viva w Warszawie. Otrzymałam z PTU samochód zastępczy na 14 dni. Fakturę w wysokości 2,2 tys. zł za korzystanie z pojazdu zapłaciłam, bo taki był wymóg firmy wynajmującej pojazdy. Kopię faktury dostarczyłam do firmy PTU.
Po miesiącu od zdarzenia policja sandomierska przekazała PTU notatkę, na podstawie której ubezpieczyciel uznał mnie za współwinną wypadku i skierował sprawę do AXA Direct – mojego ubezpieczyciela.
Pod koniec października odebrałam samochód z warsztatu, ponieważ był mi niezbędny – zapłaciłam za naprawę 34,4 tys. zł. W listopadzie otrzymałam przelew na konto w wysokości 28,6 tys. zł. Domyślam się, że jest to kwota odszkodowania za szkodę oszacowana przez AXA Direct. Niestety, nie dostałam żadnego rozliczenia kosztów ani informacji wyjaśniającej, czego dotyczy powyższa suma. W warsztacie zapłaciłam o 5,8 tys. zł więcej. Nierozliczone są nadal faktura za wynajem auta zastępczego i holowanie Audi do serwisu.
Dane osobowe do wiadomości redakcji














Postępowanie wbrew przepisom zawartym w OWU skutkuje obniżeniem odszkodowania. Sądzimy, że klientka może odzyskać pieniądze za sterownik airbagów. Jeśli udowodni, że serwisowała auto wyłącznie w ASO, może się również domagać dopłaty za użyte części zamienne.