29 grudnia 2010 roku moje dwuletnie wówczas Audi A4 uczestniczyło w wypadku drogowym. Jadący z naprzeciwka kierowca Alfy Romeo stracił panowanie nad swoim samochodem na zakręcie. Sprawca wypadku był ubezpieczony w firmie PZM TU. 13 stycznia 2011 roku otrzymałem od ubezpieczyciela kosztorys naprawy na kwotę 18,6 tys. zł. Moim zdaniem jest on nieco zaniżony. Po kilku dniach telefonicznie skontaktował się ze mną pracownik PZM i poinformował, że w związku z moim zgłoszeniem prowadzone są czynności wyjaśniające. Zaproponował mi spotkanie na miejscu wypadku. Przystałem na tę propozycję.
22 marca 2011 roku otrzymałem z PZM pismo z odmową wypłaty odszkodowania. W uzasadnieniu napisano: „W trakcie postępowania wyjaśniającego, mającego na celu ustalenie stanu faktycznego wypadku i zasadności roszczeń ustalono, że zgłoszone i opisane w protokole oględzin uszkodzenia samochodu Audi A4 nie mogły powstać w takim rozmiarze w okolicznościach wskazanych w zgłoszeniu szkody”.
W wyniku wypadku uszkodzeniu uległy: zderzak przedni, atrapa, reflektor ksenonowy, pokrywa silnika, lewy błotnik, wzmocnienie czołowe oraz przednie poduszki powietrzne. Nie zgadzam się ze stanowiskiem ubezpieczyciela. Moje reklamacje nic jednak nie pomagają. Czy wobec tego pozostaje mi wyłącznie postępowanie w sądzie?














Szkoda, że pan Waldemar nie wezwał na miejsce zdarzenia policji, wówczas mógłby uniknąć nieporozumień. Teraz pozostaje mu tylko jedno wyjście – sąd. To niestety długa i wyczerpująca droga dochodzenia sprawiedliwości.