Jestem pechowym właścicielem Dacii Logan MCV 1.6 MPI. Samochód kupiłem rok temu w salonie Wektor w Bielsku-Białej. Do tej pory auto przejechało 20,5 tys. km. Do najbliższego serwisu mam 45 km. Wyjazdów w tym roku odbyłem tyle, że trudno je zliczyć. Chcę zażądać wymiany samochodu na wolny od wad, ale wiem, że spotka się to z odmową dilera. W moim aucie wymieniono już przekładnię kierowniczą i czujnik temperatury cieczy (silnik się nie rozgrzewał). Następnie naprawiano blacharkę. Pojawiły się ogniska korozji w miejscu mocowania tylnych amortyzatorów (nie usunięto ich) oraz grzechotanie w przekładni na biegu jałowym. ASO twierdzi, że tak ma być, w co wątpię, bo do przebiegu 13 tys. km nie było takich objawów. Następnie wystąpiła korozja: we wnęce wlewu paliwa, na rynienkach dachowych pod uszczelkami, na ściance grodziowej silnika, na belce za zderzakiem, a także za przednią atrapą. Ostatnio pojawiła się nieszczelność przewodu doprowadzającego płyn do spryskiwaczy. Płyn leje się po wiązce elektrycznej – w każdej chwili może dojść do zwarcia instalacji.














Problem z korozją w Loganach jest znany. Przypuszczamy, że rdza wynika z kiepskiego przygotowania nadwozia do lakierowania. Jeśli tak, to niestety, obawiamy się, że korozja może wystąpić również w innych miejscach.