Honda: zataili szkodę transportową
W marcu br. kupiłem Hondę Accord w warszawskim salonie Autowest. Tuż przed odbiorem auta otrzymałem telefon, iż podczas przygotowania samochodu do przekazania pracownicy zauważyli niewielki defekt przedniego lewego błotnika. W związku z tym zostałem poproszony o cierpliwość, żeby lakiernicy mogli spolerować błotnik. Po 2 miesiącach użytkowania auta udałem się do serwisu i zapytałem, czy powłoka lakiernicza jest w porządku. Usłyszałem odpowiedź, że wszystko jest OK, a liczne rysy to efekt miękkiego lakieru. Dużo podróżuję po kraju, więc zdarza mi się korzystać z CB-Radia. Po jednym z takich wojaży, gdy zdjąłem antenę magnetyczną, na dachu auta pojawiły się odciśnięte (odparzone) kółka. ASO stwierdziła, że uszkodziłem lakier. Dodam tylko, iż w tej samej chwili panowie z serwisu starali się wypastować źle umyty przez nich samochód i sami porysowali maskę mojego Accorda. Zdruzgotany obsługą i podejściem do klienta skorzystałem z pomocy niezależnego rzeczoznawcy PZM, żeby się przekonać, czy moje oczekiwania nie są zbyt wygórowane i czy samochód ma jakąś zagadkową przeszłość, o której sprzedawca „zapomniał” mnie poinformować. Po zaprezentowaniu ekspertyzy serwis Autowest rozpoczął działania mające na celu zatuszowanie całej sprawy. Poprosiłem o historię serwisową pojazdu, która już nie pozostawiła żadnych złudzeń: malowane były błotniki przednie i słupki oraz wymieniona przednia szyba.
Michał Obrębski
1 rok 35 tygodni temu
Honda Accord
Problem z dilerem
Odpowiedź Hondy
Klient powinien zostać poinformowany o naprawie lakierniczej, przeprowadzonej w wyniku uszkodzenia auta w trakcie transportu do siedziby dilera. Sprawa jest nam znana. Nieprawdą jest brak zainteresowania z naszej strony. W sierpniu diler wysłał pismo do klienta z propozycją wymiany samochodu na nowy. Iwona Legęć
1 rok 35 tygodni temu
Komentarz redakcji
Ogromnie zaskoczyło nas zachowanie dilera. Firma Autowest cieszy się dużym uznaniem klientów i importera. Nasza redakcja również poznała ją z dobrej strony. Mamy nadzieję, że to tzw. wypadek przy pracy. Niestety, podobne zachowania dilerów nie są nam obce. Klienci odbierający nowe auta w salonie mają uśpioną czujność – nikt nie dopuszcza myśli, że taki samochód mógł być już naprawiany. Dilerzy boją się mówić prawdę, bo są świadomi tego, że bez znacznego rabatu nie sprzedadzą pojazdu po „przejściach”.
1 rok 35 tygodni temu
Toyota Auris
Problem z dilerem

Od listopada 2011 r. jestem właścicielem nowej Toyoty Yaris 1.33 VVT-i. Po  przejechaniu mniej więcej 100 km zaniepokoiło mnie duże zużycie paliwa w ruchu miejskim...

Kupiłam Skodę Octavię II 2.0 TDI z 2008 roku z przebiegiem 172 tys. km. Auto, sprowadzone z Niemiec, nabyłam w polskim komisie. Co ważne, było cyklicznie serwisowane w ASO...

Ford Focus

W lutym 2012 r., jadąc autostradą A1 z Gdyni do Włocławka, na wysokości miejscowości Gajewo, zauważyłem na środku swojego pasa stojącego lisa. Nie zdążyłem go ominąć....

Panda Fiat

W czasie jazdy Pandą z prędkością ok. 30 km/h pękł drążek kierowniczy. Auto zjechało na pobocze i dachowało. Uważam, że pęknięcie nastąpiło w wyniku wady materiałowej. Dzięki...

Problem prawny

Piszę w imieniu mojego ojca, który po ostatnich wydarzeniach związanych z autem nie doszedł jeszcze do siebie. Do niedawna był szczęśliwym użytkownikiem VW Tourana 1.4...

Interwencje dotyczące wybranego modelu