W czerwcu 2010 r. kupiłem 3-letniego Hyundaia Santa Fe (przebieg ok. 121 tys. km) w komisie samochodów używanych firmy Bemo Motors w Szczecinie. Auto sprawdziłem w stacji diagnostycznej – wynik nie budził zastrzeżeń. Dostałem do wglądu książkę serwisową, wszystko wyglądało OK. Miesiąc po zakupie, przed wyjazdem na wakacje, udałem się do ASO, w której stwierdzono ubytek (o litr) płynu chłodniczego. W październiku 2010 r. samochód zgasł podczas jazdy. W serwisie okazało się, że brakuje ok. 1,5 litra płynu. Przy okazji tej wizyty dowiedziałem się, że auto miało naprawianą głowicę silnika w ramach gwarancji, co zostało zatajone zarówno w książce gwarancyjnej, jak i podczas rozmowy ze sprzedawcą. Co 4 lub 5 dni muszę dolewać ok. 0,3 litra płynu chłodniczego. Mechanik z niezależnego warsztatu zasugerował mi, żebym odstawił Santa Fe na parking, gdyż mogę uszkodzić silnik i automatyczną skrzynię biegów. Tak uczyniłem. Zażądałem od sprzedawcy rozwiązania umowy lub naprawy auta. Niestety, sprzedawca odmawia.














Porażająca jest nieznajomość przepisów, jaką wykazał kierownik sprzedaży samochodów w firmie Bemo Motors. Odsyłamy więc pana Tomasza do Ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Nie jest istotne to, że Hyundai został wstawiony do komisu. Sprzedawca w myśl ww. ustawy odpowiada za samochód przez minimum 12 miesięcy. Pan Tomasz wyjaśnił nam, że w aucie był wyciek oleju przy chłodnicy oleju, ale nic nie wiedział o wycieku płynu chłodniczego.