W grudniu ub.r. Opel Corsa C prowadzony przez mojego syna został zepchnięty z drogi przez innego uczestnika ruchu, który był ubezpieczony w firmie Ergo Hestia. Sprawca przyznał się do winy. Rzeczoznawca TU orzekł szkodę całkowitą. W protokole z oględzin znalazłem wiele błędów – silnik wg rzeczoznawcy to 1.2 (benzyna), a nie diesel 1.7 DTI. Wyposażenie auta nie obejmowało m.in.: nawigacji, sensora deszczu, klimatyzacji automatycznej, radia z CD. Po moich uwagach likwidator dostarczył poprawioną wersję wyceny, na którą się zgodziłem. 27 grudnia 2010 r. Ergo Hestia zaproponowała mi odszkodowanie w wysokości 9502 zł, ponadto wartość wraku oszacowano na 4400 zł. Cztery godziny później TU obniżyło wycenę gotówkową do 6200 zł.














Rzeczoznawca Ergo Hestii nie przyłożył się do swojej pracy. Może świadczyć o tym pomylenie wersji silnikowych. Następnie Ergo Hestia z niezrozumiałych powodów obniżyła odszkodowanie. Na szczęście po naszej interwencji ubezpieczyciel usatysfakcjonował klienta.