Pod koniec 2010 roku zleciłem wykonanie diagnostyki silnika w moim Renault Scénicu. Powód? Jednostce brakuje mocy, gdy obroty spadają poniżej 2000 na min. Mimo iż „renówka” dawno jest już po gwarancji, usługę zleciłem autoryzowanemu zakładowi Renault Zodiac w Krośnie. Gdy przybyłem po odbiór samochodu, dowiedziałem się, że po wykonaniu testu komputerowego mechanik odbył jazdę testową, podczas której została uszkodzona turbina. Na tym jednak złe wieści się nie skończyły – Scénica nie można było uruchomić. Badanie komputerowe wykazało, że niedomaganie motoru wynikało z niesprawności zaworu, a nie z uszkodzenia turbiny. Tak więc przyjechałem Scénikiem do ASO na kołach, a muszę wyjechać na lawecie. Serwis Zodiac nie poczuwa się do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Chcą mi oddać uszkodzony samochód bez wyjaśnienia przyczyny usterki.














Szkoda, że pan Józef nie powołał swojego rzeczoznawcy, jeszcze zanim odebrał Scénica z serwisu. Teraz dowody zostały już zatarte i trudno byłoby udowodnić ASO, że popełniła błąd. Wiemy, że klient próbował „reanimować” turbinę i oddał ją do regeneracji. Podpowiadamy jednak, żeby zlecił wyspecjalizowanej firmie montaż nowego lub używanego urządzenia. Wówczas można uniknąć drogich niespodzianek, np. ponownej awarii turbiny.