Jestem właścicielką Renault Mégane 1.9/120 KM z 2005 roku (przebieg 120 tys. km). Samochód od początku był serwisowany w autoryzowanym warsztacie Renault. W grudniu zgłosiłam w ASO, że coś stuka w silniku. Wymienili poduszki, jednak to nie pomogło. Po rozebraniu motoru okazało się, że panewki na korbowodzie są ukręcone. Silnik został zatarty. Renault zaproponowało mi 3 sposoby naprawy: zakup nowego silnika za 29 tys. zł plus koszty robocizny, zakup używanego motoru (21 tys. zł) plus robocizna oraz ekonomicznie nieuzasadnioną reperację zepsutej jednostki. Nie zgodziłam się na żadną z tych opcji. Znajomi podpowiedzieli mi, że wyjdzie taniej, jeśli sama kupię silnik. Okazało się jednak, że to nie takie proste, gdyż motory te są poszukiwane na rynku wtórnym – ma to związek z ich dużą awaryjnością. Nie do wiary, że w zadbanym i serwisowanym w ASO aucie mogło dojść do tak poważnej awarii.













