W 2005 r. kupiłam w salonie Auto Barcelona w Warszawie nowego Seata Cordobę. Dwa lata później stwierdziłam nieszczelność kabiny – woda dostawała się do wnętrza przez podłogę. W ASO bezpłatnie wymieniono namoczone i zatęchłe wygłuszenia podłogi, ale jednocześnie w czasie naprawy, w wyniku demontażu foteli, porysowano plastikowe elementy wnętrza oraz lakier przy kanapie nad tylnymi kołami.
Zrezygnowałam z dalszego serwisowania Cordoby w Auto Barcelonie. W innym serwisie Seata zwrócono mi uwagę na lakier – był grubszy na górnej części tylnego błotnika, co wskazywało, że Cordobę naprawiano lakierniczo przed sprzedażą. Auto Barcelona uchyla się od odpowiedzialności za sprzedaż samochodu z ukrytą wadą lakieru, a raczej naprawą lakierniczą, którą przede mną zatajono.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku zatajenia wady nie nastąpiła utrata uprawnień z tytułu rękojmi za wady fizyczne mimo upływu czasu.
Zażądałam od Auto Barcelony bezpłatnej naprawy. Serwis niechętnie kontaktował się ze mną w tej sprawie i dopiero po moich ponagleniach zaproponował rabat na usługę. Jako uzasadnienie odmowy bezpłatnej naprawy wskazano brak danych o ingerencji lakierniczej w dokumentacji serwisu. To nieprawda, serwis naprawiał uszkodzony lakier przy tylnej kanapie.














Nie dziwi nas, że pani Teresa zrezygnowała z usług serwisu Auto Barcelona, skoro przy naprawie Cordoby uszkodzono plastikowe i lakierowane elementy. Trudno byłoby udowodnić dilerowi, że sprzedał samochód po naprawie lakierniczej – od sprzedaży Cordoby minęło już 6 lat, a w tym czasie auto mogło mieć wiele przygód.