W grudniu 2008 roku kupiłem w salonie w Łodzi nowego Seata Leona 1.9 TDI. Samochód sprawował się bez zarzutu, dopóki nie wygasła gwarancja. Auto serwisowałem w ASO zgodnie z zaleceniami producenta. Pierwszy problem pojawił się latem tego roku – po przebiegu 58 tys. km rozsypała się przednia lewa tarcza hamulcowa. Niestety, 3 miesiące później, przy stanie licznika 60 tys. km, silnik odmówił posłuszeństwa. Pojawiło się metaliczne stukanie, wibracje na biegu jałowym oraz spadek mocy. Diagnoza? Zatarta panewka na czwartym korbowodzie. W najlepszym wypadku trzeba będzie wymienić tzw. dół silnika, a w najgorszym – cały motor. Koszt naprawy z wymianą dołu silnika to blisko 14 tys. zł.














Silnik 1.9 TDI ma opinię jednego z bardziej udanych motorów w palecie jednostek Volkswagena, jednak użytkownika spotkała przykra niespodzianka. Cieszy deklaracja importera, mimo że koszt naprawy silnika i tak będzie wysoki. Warto więc rozważyć zakup motoru na rynku wtórnym.