Odstawiłem do serwisu Suzuki Grand Vitarę 1.9 DDiS z roku 2007. Powód? Pojawił się wyciek oleju między silnikiem a skrzynią. Doradca serwisowy poinformował mnie, że prawdopodobnie będzie trzeba wymienić uszczelniacz na wale korbowym. Dodał jeszcze, że z jego doświadczenia wynika, iż uszkodzony może być też wał korbowy. Bardzo się zdziwiłem, bo samochód ma niewielki przebieg – 56 tys. km. Niestety, gwarancja na samochód skończyła się kilka miesięcy temu. Wał rzeczywiście okazał się uszkodzony, jednak autoryzowana stacja obsługi nie potrafiła stwierdzić dlaczego. Mało tego – mechanicy serwisu Polmotors z Wrocławia nie ukrywają, że to dość częsta usterka.
W Grand Vitarze mojego znajomego wał korbowy nie wytrzymał przebiegu 13 tys. km! Jest to najprawdopodobniej ukryta wada silnika, o której pracownicy Suzuki Polska wiedzą, ale nie chcą nic mówić. Importer odmawia naprawy silnika na swój koszt, nie zaproponował też pomocy finansowej.














Importer Suzuki powinien pomagać finansowo wszystkim użytkownikom Grand Vitar, którym przydarzyła się podobna awaria. Wiemy, że nie jest to odosobniony przypadek. Niestety, bardzo często ASO przychylają się do próśb klientów dopiero po naszej interwencji.
I jak tu zdecydować się na zakup nowego auta?