Trzy lata temu kupiłem Toyotę Corollę w topowej wersji Prestige. Auto jest częściowo sfinansowane ze środków PFRON. Niestety, trafił mi się felerny egzemplarz. Pierwszy problem pojawił się już podczas odbioru samochodu. Zaniżono wiek pojazdu prawie o 6 miesięcy.
W trakcie 2,5-letniego użytkowania Corolli jeździłem do ASO około 40 razy. W aucie zepsuły się m.in. 2 spryskiwacze reflektorów ksenonowych, 2 lampy ksenonowe, radio z CD i MP3, tylny czujnik parkowania, systemy: ABS, BA, EBD, VSC oraz układ bezkluczykowego dostępu do auta. Pojawiła się także nieszczelność dachu (zamoknięta podsufitka).
Nie wiem, jakie niespodzianki mnie czekają. Corolli nie mogę sprzedać jeszcze przez 2 lata, bo otrzymałem dofinansowanie z PFRON. Gwarancja producenta kończy się w sierpniu br. Prosiłem importera o nowy egzemplarz, ale zostałem odesłany z kwitkiem.
Toyota uważa, że z Corollą wszystko jest w porządku, gdyż serwis z lepszym lub gorszym skutkiem stara się usuwać zgłaszane usterki.














Importerzy niezwykle rzadko godzą się na wymianę samochodu. W tym przypadku było podobnie. Na szczęście Toyota stanęła na wysokości zadania i zaproponowała klientowi dłuższą gwarancję. Liczymy, że lista awarii nie będzie się już wydłużać. Nie należy jednak zapominać o tym, że użytkownik Corolli spędził wiele niemiłych chwil w serwisie Toyoty, oczekując na naprawienie auta. Straconego czasu importer nie zwróci.