W moim Volkswagenie Passacie 1.4 TSI po przejechaniu około 60 tys. km pojawiło się rzężenie silnika, występujące tuż po jego uruchomieniu. W ASO dowiedziałem się, że to skutek awarii nastawnika rozrządu i (lub) rozciągnięcia się łańcucha rozrządu. Koszt naprawy to około 2,4 tys. zł. Niestety, producent auta nie poczuwa się do winy za skonstruowanie takiego bubla i nie chce pokryć kosztów naprawy ani w nich partycypować. Moim zdaniem serwis VW powinien grzecznie usunąć usterkę i przeprosić mnie za stracony czas oraz nerwy. Wolałbym uniknąć chodzenia po sądach, ale nie wykluczam, że tak to się skończy.














Za naprawę „bezobsługowego” rozrządu, który odmówił posłuszeństwa po przejechaniu zaledwie 60 tys. km, bez wątpienia powinien zapłacić VW. Eksploatacja Passata nie miała żadnego wpływu na wystąpienie tej usterki.