Ubezpieczony w firmie Benefia sprawca kolizji zniszczył w moim aucie zderzak. Żeby móc oszacować rozmiary uszkodzeń, Benefia skorzystała z usług fotografa – na podstawie jego zdjęć likwidator wycenia szkodę. W protokole fotografa zobaczyłem, że w pozycji „odszkodowanie” zaznaczył on potrącenie w wysokości 50 proc. Na moje pytanie, skąd wziął taką wartość, odrzekł, że tego wymaga pracodawca, bo w przeciwnym razie zostanie mu odebrana część wynagrodzenia. Otrzymałem przelew w wysokości 227 zł. Nie wystarczy to na demontaż i lakierowanie zderzaka. ASO za naprawę żąda 1,3 tys. zł.














Firmy ubezpieczeniowe nieraz celowo zaniżają sumę odszkodowania, gdyż liczą na bierną postawę klientów. Jednak w tym przypadku pan Grzegorz postanowił walczyć o swoje prawa. Dopłata nie jest duża, ale liczy się zasada.