W grudniu 2010 r. zostało uszkodzone moje auto. Sprawca ubezpieczony w firmie PTU przyznał się do winy. Oględziny pojazdu wykonano 10 stycznia. Wkrótce miałem otrzymać pieniądze na konto. W ciągu blisko 3 miesięcy wielokrotnie próbowałem dodzwonić się do likwidatora szkód, udało się dwukrotnie. Za każdym razem słyszę w słuchawce, że wszystko jest w porządku i do końca tygodnia pieniądze znajdą się na moim koncie. Dotąd to nie nastąpiło.














Błędy zdarzają się każdemu. Budujące jest to, że ubezpieczyciel dostrzega swoje uchybienia i nie szuka winnych. Po naszej interwencji pan Marcin niezwłocznie otrzymał odszkodowanie. Mamy nadzieję, że podobne opóźnienia nie będą się zdarzać w przyszłości.