Nie każdy z nas umie przeprowadzać operacje na otwartym sercu i trzeba się z tym pogodzić. Podobnie nie każdy umie fachowo ocenić stan samochodu. Trudno jednak wynajmować mechanika do obejrzenia każdego ciekawego auta!
Dla amatora najważniejsze jest więc to, by nie tracąc czasu, wyeliminować propozycje zupełnie nieciekawe. Jeśli chodzi o tzw. blacharkę, sprawa jest w gruncie rzeczy prosta.
Wyraźnie widoczne ślady napraw blacharsko-lakierniczych po prostu dyskwalifikują auto.
Profesjonalnie przeprowadzonej naprawy amator nie ma prawa zauważyć! Wszelkie różnice w kolorze nadwozia, ślady lakieru na uszczelkach, zbyt duże lub nierówne szpary między blachami są dyskwalifikujące. Gdy ktoś ma dostęp do miernika grubości lakieru, niech nie bada błotników lakierowanych po byle "obcierce". Dużo ważniejsza jest grubość powłoki lakierniczej na takich elementach, jak dach, słupki, progi czy podłoga bagażnika. Jeśli chodzi o mechanikę, zerknijmy przede wszystkim do komory silnika, która powinna być "naturalnie brudna".
Lśniący silnik powinien wzmóc naszą czujność.
Posłuchajmy też, czy w odgłosach jego pracy nie słychać jakichś dziwnych dźwięków. Sprawdźmy też działanie wycieraczek, elektrycznie sterowanych szyb i lusterek, klimatyzacji, regulacji foteli itd. Naprawa tych elementów wyposażenia potrafi być piekielnie droga! A potem? Jeśli nie znaleźliśmy niczego dyskwalifikującego pojazd, jedźmy po prostu do fachowca - na przykład do zaufanego warsztatu, ASO danej marki, a w ostateczności - nawet na najbliższą stację kontroli pojazdów. Sprzedający, jeśli nic nie ukrywa, powinien bez problemu przystać na taką propozycję.
Z doświadczenia wynika, że fachowcy "coś tam" przeważnie jeszcze w aucie znajdą.
Nie powinno to oczywiście zniechęcić do zakupu pojazdu rokującego nadzieje na przyszłość, ale może wyraźnie pomóc w zbiciu ceny. Szczególnie kiedy sprzedający widzi, że ma do czynienia z poważnym klientem, który zainwestował w profesjonalną kontrolę stanu technicznego. Zwróć uwagę na wnętrze Większość kupujących stara się ocenić w pierwszym rzędzie stan nadwozia, a w drugiej kolejności - zużycie silnika oraz podzespołów jezdnych. Rzeczywiście to one są najważniejsze. Trzeba jednak zwrócić uwagę również na kabinę pasażerską.
Po pierwsze - nie warto kupować samochodu, który na pierwszy rzut oka robi odpychające wrażenie.
Nawet jeśli będzie jeździł, to podróże na pewno nie będą przyjemne. Nie łudźmy się, że kabinę uda się doprowadzić do porządku tanim kosztem. Przywrócenie jej estetycznego wyglądu może kosztować nawet więcej niż odświeżenie lakieru na całym aucie!
Po drugie - to mało prawdopodobne, aby ktoś, kto tak zapuścił auto, właściwie dbał o podzespoły mechaniczne.