Strona główna » Kupujemy Auto - Goracy temat

Poradnik kupującego - Pokazujemy jak ocenić stan techczniczny samochodu

poradnik kupującego, jak kupic auto, ocena stanu technicznego,
nZ zewnątrz widać dużo, szczególnie pod maską. Niedobrze, jeśli aluminiowe części silnika są świeżo umyte lub noszą ślady mycia agresywną chemią - nie widać wycieków. Jeśli widać, ważne, skąd się leje: jeśli spod miski olejowej - mały kłopot, z turbosprężarki - duży. Posłuchajmy silnika, odkręćmy korek olejowy - nie powinno z niego silnie dmuchać powietrze z olejem.
Następne zdjęcie
nZ zewnątrz widać dużo, szczególnie pod maską. Niedobrze, jeśli aluminiowe części silnika są świeżo umyte lub noszą ślady mycia agresywną chemią - nie widać wycieków. Jeśli widać, ważne, skąd się leje: jeśli spod miski olejowej - mały kłopot, z turbosprężarki - duży. Posłuchajmy silnika, odkręćmy korek olejowy - nie powinno z niego silnie dmuchać powietrze z olejem.

Nie liczmy na to, że gdy kupimy używane auto, nie będziemy musieli do niego dokładać. Na pewno bez napraw się nie obędzie. Ważne, by nie wydać za dużo. Pechowcy zapłacą za serwis drugie tyle, co za samochód

Kilkanaście lat temu, kupując używany samochód, mówiło się, że "najważniejsze, by buda była cała, reszta mniej ważna, bo wszystko inne można naprawić". Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Weźmy np. 8- lub 10-letnie Audi A8: za komfortowe, 150-konne albo mocniejsze auto z klimatyzacją, automatyczną przekładnią, skórzaną tapicerką i bogatym luksusowym wyposażeniem zapłacimy zaledwie 20-22 tys. zł. Niestety, jeśli "siedzi" tylne samopoziomujące zawieszenie (typowa usterka po 200-300 tys. km przebiegu), to za jego naprawę zapłacimy ok. 5 tys. zł. Jeżeli zignorujemy usłyszane podczas jazdy próbnej stukanie przedniego zawieszenia (częsta usterka!), wkrótce na jego remont wydamy kolejne 5-7 tys. zł lub więcej (aluminiowe wahacze w dużej liczbie; bez demontażu nikt nie dojdzie, co naprawdę się zużyło). Dodajmy do tego 4 opony po 500 zł za sztukę, akumulator (500 zł), wymianę paska rozrządu (jeśli to diesel, wyjdzie 3-4 tys. zł) i już wydaliśmy prawie tyle na naprawę dopiero kupionego auta, ile na jego zakup!

 

W przypadku bardziej popularnych modeli wydatki będą mniejsze, ale również mogą okazać się szokujące. Owszem, stan nadwozia jest bardzo istotny, bo byle jak poskładanej karoserii nie sposób przywrócić do stanu fabrycznego przy użyciu sensownych nakładów, ponadto świadczy on o kondycji całości. Jednak stanu i działania silnika oraz pozostałych podzespołów auta nie wolno bagatelizować. W bardzo wielu samochodach koszt rutynowych napraw, a tym bardziej usunięcia usterek, jeśli nagromadziło się ich wiele, całkowicie wyklucza opłacalność kupna pojazdu.

  

A przecież ogłoszenia zamieszczane w internecie zachęcają: "nie wymaga nakładu finansowego". Niestety, dokładniejszy przegląd samochodów stojących w polskich komisach przeczy optymizmowi płynącemu z ogłoszeń. Po pierwsze: przyjmijmy, że samochody nie mają przebiegu, tylko stan licznika. Jeśli obok siebie stoją dwa podobne pojazdy z np. 150 tys. km na liczniku i jedno z aut wygląda świeżo oraz ładnie, a drugie ma brzydki lakier, porysowaną przednią szybę, matowe reflektory i przytartą kierownicę, to możemy być pewni, że to nie przypadek. Ktoś po prostu zmienił stan licznika elektronicznego. Wbrew pozorom przestawia się je wygodniej i taniej od analogowych – koszt zaledwie 100-250 zł. Cena obejmuje dojazd profesjonalnej ekipy do miejsca postoju samochodu, a usługa zajmuje kilka minut. Wystarczy podłączyć laptop wyposażony w odpowiednie oprogramowanie do złącza diagnostycznego auta. W urządzeniach niektórych samochodów pozostają ślady po takiej interwencji, ale nie dowiemy się o tym bez profesjonalnej diagnostyki. Dzięki powszechności usług cofania liczników większość oferowanych aut ma niewielkie przebiegi.

 

Po drugie: zawsze liczmy koszt usunięcia typowych braków, np. wymiany opon. Profesjonalni handlarze rutynowo fotografują swoje auta na potrzeby ogłoszeń internetowych na ładnych alufelgach i dobrych oponach. Gdy dopominamy się o nie, widząc różnicę, dowiadujemy się, że owszem, ładne koła do auta są, ale trzeba za nie zapłacić. Tymczasem komplet opon do samochodu klasy kompakt kosztuje 1000-1500 zł. Jeśli pojazd przystosowany jest do ogumienia runflat, zapłacimy więcej. Przykładowo małe, niedrogie Mini: jedna opona do tego auta kosztuje 600 zł! Jeśli założymy zwykłe, ale tańsze ogumienie, cała radość z jazdy zwinnym, dobrze trzymającym się drogi samochodem pryśnie. Będzie na zakrętach "wykładał się" jak Citroën ZX 1.4! A więc od razu sprawdźmy, czy zaraz po kupnie auta nie trzeba pojechać do wulkanizatora.

 

To, co w jednym samochodzie jest małym problemem, w innym oznacza duże wydatki. Handlarz każdą zauważoną przez nas usterkę zbagatelizuje oraz podpowie, że za małe pieniądze kupimy używaną część albo i nową, wymienimy i po sprawie. Prawidłowa odpowiedź brzmi: "to niech Pan naprawi, a wtedy kupię ten samochód". Może się bowiem okazać, że np. w stosunkowo niedrogim Passacie B5 naprawa przedniego zawieszenia i przekładni kierowniczej będzie kosztować 25 proc. kwoty, jaką wydamy na cały samochód.

Szybki kredyt samochodowy w Santander Consumer Bank

Maciej Brzeziński | 26.10.2009
| |
Dodaj do teczki

Autoinfo.pl

Autofun.pl

4x4.auto-swiat.pl