
Gdy pod koniec 2004 r. Dacia Logan pojawiła się na rynku, nie cieszył się wielką popularnością. Wszystkie kupione w ciągu pierwszych kilku tygodni sprzedaży egzemplarze zmieściłyby się na… dwóch, może trzech lawetach. Nabywcy byli nieufni, niepewni jakości i narzekali na design wersji sedan. Nie przekonywała ich nawet sprawdzona technika firmy Renault, którą znajdziemy pod maską i nie tylko. Kto by chciał czymś takim jeździć? – brzmiało jedno z najczęściej zadawanych pytań. Odpowiedź jest prosta: wszyscy ci, którym zależy na dużym samochodzie za małe pieniądze. Oto wreszcie pojawiła się alternatywa dla pojemnych, lecz mocno zużytych kompaktowych limuzyn sprowadzanych z Zachodu.
Samochody rumuńskiej marki z pewnością zatem zasługują na uwagę. Ale już o szacunek musiały się postarać. Doskonałą okazją ku temu był nasz test długodystansowy. Logana MCV Laureate z silnikiem 1.5 dCi o mocy 68 KM odebraliśmy latem 2007 roku. Jak można się było spodziewać, początkowo wśród testujących dominował sceptycyzm. Mieliśmy pewne obawy co do tego, czy oparte na przedwczorajszej technologii Renault auto w ogóle dotrwa do końca naszego maratonu. Odpowiedź mieliśmy poznać już niebawem.
W czym tkwi tajemnica Dacii? W niskiej cenie – to jasne. Żeby ją uzyskać, trzeba było sięgnąć po gotowe, ale niestety, już nie najnowsze rozwiązania. Dobrze, że te drobne niedostatki Logan MCV nadrabia ogromną przestrzenią ładunkową. W dzienniku testowym ktoś nazwał auto uroczą bagażówką. W liczbach wygląda to następująco: 2350 l pojemności ładunkowej za niecałe 45 tys. zł.
Nasz egzemplarz dodatkowo wyposażono w: klimatyzację, boczne poduszki powietrzne, lakier metalizowany i gumowe dywaniki, co podniosło cenę do 50 tys. zł. Spróbujcie za taką kwotę kupić większy samochód!
Bardzo praktyczne okazały się również podwójne tylne drzwi. Można je otwierać maksymalnie pod kątem 180 stopni, a podwyższoną tylną kanapę składać jednym ruchem ręki. Pasażerowie podróżujący w drugim rzędzie chwalili dobrą widoczność do przodu, ale narzekali na zbyt małą przestrzeń na kolana. Szkoda, że w budżecie Dacii zabrakło środków na przesuwaną kanapę. To samo dotyczy lepszych materiałów wykończenia wnętrza: na rolecie szybko pojawiły się pęknięcia, a na plastikach w bagażniku głębokie rysy i zadrapania. Co gorsza, podczas odkurzania kufra okazało się, że brud uczepił się taniej filcowej wykładziny tak mocno, jakby był czymś przyklejony.
Niestety, z podobnym uporem Dacia trzyma się zasady, by nie montować w Loganie MCV wyposażenia zwiększającego bezpieczeństwo. Układ stabilizacji toru jazdy (ESP) jest niedostępny do dziś, a boczne poduszki powietrzne – wyłącznie za dopłatą. Staramy się rumuńskiego producenta piętnować za to i w każdym teście odejmujemy Loganowi odpowiednią liczbę punktów. Natomiast z uznaniem przyjmujemy fakt, że bardzo dobrze dopracowano układ jezdny. Nawet w pełni załadowany Logan MCV bez problemu poradził sobie z tzw. testem łosia.
Ogromny rozstaw osi (2,90 m) rumuńskiego kombi ma też inne zalety. Dzięki niemu auto prowadzi się pewnie i stabilnie, zapewniając przyzwoitą dozę komfortu nawet na dziurawych polskich drogach. Nieco gorzej nasz maratończyk wypadł na równych nawierzchniach, na których dało się odczuć wyraźne wibracje. Mimo to Logan MCV okazał się wiernym towarzyszem podczas długich podróży.
Stare, dobre kombi
Samochody w testach ...
Nawigacje - TMC w Polsce
Test fotelików dziecięcych - Na nich nie można oszczędzać!
Volkswagen CrossGolf - ni wpiął, ni wypiął
Lotus Evora 414E - supersamochód z silnikiem 1,2 l o mocy 47 KM
Fiat 500C Abarth - skorpion się opala
Porsche Cayenne - jest go teraz mniej
Honda 3R-C - drogowy statek kosmiczny