Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Jak dobrze sprzedać auto?

3 cze 15 19:12

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. I nawet nie trzeba stosować podstępów w stylu typowego handlarza. Podpowiadamy krok po kroku, jak sprzedać auto, żeby być zadowolonym i nie podpaść kupującemu

Udostępnij
0
Skomentuj

Ta chwila czeka w zasadzie każdego. Samochód się zestarzał, znudził, stał się za wolny lub zbyt mały, nagle trzeba uwolnić zainwestowane w niego pieniądze itp. Lista powodów jest długa, wyjście z sytuacji – z reguły jedno: sprzedaż. I albo wstawicie auto do komisu, albo będziecie musieli poszukać nowego nabywcy na własną rękę.

Pierwsza metoda jest z reguły szybsza, ale wiąże się z gorszym zarobkiem, wszak handlarz też musi mieć coś dla siebie. Samodzielna sprzedaż też ma swoje dobre i złe strony: można więcej zarobić, ale użeranie się z marudzącymi kupującymi bywa męczące, trzeba też mieć sporo czasu i... kartę pre-paid z numerem telefonu specjalnie na tę okazję. Jednak po kolei. Podpowiadamy, jak zabrać się do sprzedaży samochodu, żeby nikt nie posądzał was o tuszowanie jego wad, a przy okazji – żeby nieźle zarobić.

Oszacuj wartość auta.

Powiedzmy to szczerze: większość sprzedających czuje się emocjonalnie związana z autem i ma tendencję do zawyżania jego ceny, ale w tym wypadku – jeśli zależy wam na szybkiej i sprawnej transakcji – trzeba się chyba będzie zdobyć na obiektywizm. Jasne, jeśli dokładnie wiecie, że oferowane przez was auto jest białym krukiem i prosto z ulicy mogłoby trafić np. na wystawę klasyków, możecie spokojnie zażądać ceny, jaka wam akurat przyjdzie do głowy.

Na motoryzacyjnych forach wyleją wam na głowę kubeł pomyj i wyzwą co najmniej od lunatyków, ale jeśli samochód jest rzeczywiście ciekawy, kupujący wcześniej czy później się trafi. Większość sprzedających ma jednak inne problemy na głowie. Jeśli nie wiecie, ile zażądać za swój pojazd, zacznijcie od zajrzenia do internetu i sprawdzenia, na ile wyceniane są podobne modele z tego samego rocznika, z tym samym silnikiem, podobnym przebiegiem i – najlepiej – w zbliżonej wersji wyposażenia.

Niektórzy wyceniają auto na podstawie danych z polisy ubezpieczeniowej lub informacji zawartych w informatorach rynkowych (np. Eurotax). Ale uwaga: ubezpieczyciele i katalogi mają niekiedy tendencję do zawyżania lub zaniżania wartości aut w zależności od wieku i modelu. Mało precyzyjne okazują się zwłaszcza dane dotyczące nietypowych aut lub wersji wyposażenia. Przy ustalaniu ceny nie zaszkodzi zostawić pola do negocjacji, bo kupujący tak już ma, że będzie się cieszył z każdej obniżki, nawet jeśli nie będzie to przesadnie duża kwota.

Przygotowanie auta do sprzedaży.

Ten zwrot niektórym źle się kojarzy. Po części słusznie, ale w naszym wypadku chodzi po prostu o odświeżenie wyglądu (lakier, wnętrze) i usunięcie usterek mechanicznych. O żadnym kręceniu czy kombinowaniu nie ma mowy, powinno za to być uczciwie i rzetelnie. Przy okazji szykowania auta do sprzedaży poznajcie też dobrze jego wszystkie bolączki i słabe punkty – warto to zrobić, bo w sytuacji, gdy będziecie reklamować samochód jako „w 100 proc. sprawny, tylko lać paliwo i jechać”, a świadomy technicznie kupujący coś wyłapie, to w kwestii negocjacji ceny staniecie od razu na straconej pozycji.

Z kolei, gdy uznacie, że dana usterka jest zbyt kosztowna lub czasochłonna do usunięcia, powinniście uczciwie poinformować o tym kupującego i obniżyć cenę auta o odpowiednią kwotę. To samo dotyczy zresztą tzw. wypadkowości: uczciwość wymaga, żeby samochodów z malowanymi i szpachlowanymi elementami nie nazywać bezwypadkowymi. Nawet gdy była to „tylko” kolizja i nikt nie zginął, warto o tym poinformować.

Idealna sytuacja to taka, gdy uczciwie pokazujecie kupującemu fotografie ewentualnej szkody i przedstawiacie zakres napraw. Niezwykle korzystnie działają też na kupującego m.in.: książka serwisowa (oryginalna, nie z internetu...), faktury za naprawy i "salonowe pochodzenie" danego pojazdu. Szczerość budzi zaufanie! Banał, ale ma sens.

Odświeżenie wyglądu auta

Odświeżenie wyglądu obejmuje wnętrze i lakier – kolejność działania dowolna. Jedno jest pewne: samochód najczęściej kupuje się oczami i jeśli chcecie, żeby wasze ogłoszenie wyróżniało się na tle pozostałych, powinniście szczególnie starannie zadbać o wygląd zewnętrzny sprzedawanego pojazdu.

Gruntowne mycie i woskowanie to absolutny mus. Dodatkowo, jeśli lakier jest zmatowiały i zniszczony, warto rozważyć polerkę. Możecie ją wykonać sami, ale z reguły konieczny będzie zakup odpowiedniego sprzętu i kosmetyków, a to już trochę kosztuje. Druga opcja to zlecenie usługi na mieście – przyzwoite polerowanie kosztuje od 300-400 zł, ale pozwala podnieść wartość auta nawet o kilka, kilkanaście procent.

Ważne: złe wrażenie robią resztki pasty polerskiej widoczne w zakamarkach nadwozia, mech na uszczelkach, zmatowiałe reflektory i lampy oraz podrapane szyby. Nie ma też co przesadzać z nabłyszczeniem opon, choć niektórzy do tego celu używają... spreju do kokpitu i bardzo sobie tę metodę chwalą (tyle że jest dość krótkotrwała).

Ważne: pamiętajcie o zdemontowaniu wszelkich tuningowych dodatków, bo to, co podoba się wam, niekoniecznie musi znaleźć szersze uznanie. Mycie silnika to miły gest, ale mogą was posądzić o tuszowanie wycieków płynów. Tak samo dwuznaczne będzie np. dolewanie oleju w sytuacji, gdy wiecie, że gdzieś jest wyciek...

Czyszczenie wnętrza auta

Czyszczenie wnętrza też bywa czaso- i pracochłonne, spokojnie zatem możecie zlecić wykonanie usługi specjalistycznej firmie. Jeśli macie zamiar zabrać się do tego sami, pamiętajcie o kilku ważnych kwestiach. Zacznijcie od odkurzenia i uprania tapicerki oraz wyrzucenia wszystkich papierków, rachunków itp.

Jeśli auto wykończono skórą, nie zaszkodzi jej odświeżyć specjalnym środkiem. Wytrzepcie dywaniki i usuńcie brud z trudno dostępnych zakamarków. Kierownica, gałka zmiany biegów? Cóż, nikt nie zabroni wam oddania tych elementów do obszycia lub wymiany na "nowe", ale tu już ocieramy się o nie do końca uczciwe zagrania w stylu wspomnianego typowego handlarza.

Pamiętajcie też o tym, żeby nie przesadzić z preparatem do nabłyszczania plastików, ponieważ wnętrze ociekające plakiem i zbyt mocno pachnące środkiem czyszczącym wzbudzi podejrzenia w rodzaju: "panie, to chyba jakieś auto po powodzi jest...".

Jak zrobić dobre zdjęcia do ogłoszenia?

Dobre zdjęcia: skoro ma być elegancko, to przede wszystkim nie używajcie do tego telefonu, nawet jeśli wyposażono go w dobry obiektyw i matrycę o wysokiej rozdzielczości. Zdjęcia robione telefonem rzucają się w oczy i co prawda, dla niektórych są bardziej autentyczne niż te wykonane aparatem, ale mimo wszystko lepiej wziąć porządny sprzęt.

Duże znaczenie ma też tło – w obiektywie aparatu nie powinny się znajdować żadne zbędne i rozpraszające przedmioty, tło powinno być spokojne i harmonijne.

Ważne: jeśli wasz samochód ma istotne wady blacharskie (np. korozja któregoś z nadkoli), powinniście sfotografować te detale i uczciwie poinformować o tym kupującego. Niektórzy fotografują swe auta na tle warsztatu dilerskiego danej marki, ale jest to co najmniej nadużycie, sugerujące, że kupujący ma do czynienia z samochodem pochodzącym nie z rąk prywatnych, lecz z eleganckiego komisu.

Treść ogłoszenia.

Gdy macie już dobre zdjęcia, możecie przystąpić do zamieszczenia anonsu w sieci. W dzisiejszych czasach 99 proc. handlu samochodami odbywa się w internecie, więc jeśli ogłoszenia nie umieścicie na którymś z portali, to ze sprzedażą będziecie dość długo się borykać. Oczywiście, kartka za szybą nie zaszkodzi, ale poleganie wyłącznie na niej do niczego dobrego nie doprowadzi. W tekście ogłoszenia skupcie się na konkretach, podkreślcie wszystkie zalety i wady waszego samochodu (auta bez wad nie istnieją!), unikajcie też typowo "handlarskich" sformułowań typu "absolutny full, max opcja, bananowe skóry, alu, jedyny taki, pachnie nowością" itp., bo większość kupujących od razu zamknie ogłoszenie i przejdzie dalej.

Dobre wrażenie robią poprawność ortograficzna i bezpośredni, fachowy styl, nie zaszkodzi też podkreślić, że pojazd pochodzi z prywatnych rąk. Jak chcecie, możecie podać powód sprzedaży – jeden kupujący uzna go za wiarygodny, inny... nie. W ogłoszeniu absolutnie muszą znaleźć się następujące dane: rok produkcji (nie mylić z rokiem modelowym), przebieg, wersja silnikowa oraz wyposażeniowa, historia wypadkowości, pochodzenie auta, dane kontaktowe i – oczywiście – cena, z zaznaczeniem, czy jest ostateczna, czy też można ją negocjować.

Który portal wybrać? Najlepiej co najmniej dwa, w tym jeden darmowy (np. Gumtree) i jeden płatny (np. Otomoto). Żeby się wyróżnić, niektórzy sprzedający silą się na bardzo wymyślne formy literackie. I rzeczywiście, dobrze napisane ogłoszenie nawet zwykłego auta ma szansę stać się tzw. viralem i trafić do sporej grupy odbiorców.

Jak rozmawiać z klientami?

Jeśli spodziewacie się dużej liczby telefonów, rozważcie zakup karty pre-paid. Po pierwsze, po sprzedaży auta telefon zwyczajnie wyłączycie, po drugie – zawsze, gdy ktoś zadzwoni pod ten numer, będzie wiadomo, że w sprawie ogłoszenia. Rozmowy z potencjalnymi kupującymi bywają męczące, nie warto się więc z reguły wdawać w pogawędkę z ludźmi zaczynającymi przykładowo od słów: „Mam w kieszeni X zł (gdzie X to np. 70 proc. ceny wywoławczej) i mogę być u pana za 20 minut”, „Ile pan opuści”, „Nie dam tyle, bo szwagier kupił taniej” itp., itd.

Jeśli ktoś chce negocjować, niech przyjedzie i zobaczy samochód na własne oczy, wtedy będzie można się ewentualnie targować. Warto ustalić też konkretny dzień i godzinę oględzin, bo dobrze, żeby obie strony się nawzajem szanowały! Nie może być tak, że się z kimś umawiacie, czekacie pół dnia, a klient i tak się nie pojawia.

Jazda próbna.

Tylko od was zależy, czy wpuścicie klienta za kierownicę. Pamiętajcie o tym, że niektórzy mają taki kaprys, że umawiają się na oględziny auta wyłącznie po to... żeby się nim przejechać. Jeżeli kupujący budzi w waszych oczach zaufanie, możecie pozwolić mu na jazdę próbną, ale wcześniej sprawdźcie jego dokumenty, a zwłaszcza prawo jazdy.

Podczas rozmowy z potencjalnym nabywcą postarajcie się stworzyć przyjazną atmosferę. To znacznie zwiększy szansę na powodzenie całej operacji. Jeśli macie jakieś pozytywne (i na dodatek prawdziwe!) wspomnienia związane z samochodem, nie zaszkodzi je przytoczyć, choćby w formie anegdoty. Nie będzie dużym nadużyciem wybranie takiej trasy, na której wasz samochód wypadnie szczególnie korzystnie. Dodatkowe zaufanie wzbudzicie wówczas, gdy wjedziecie na drogę o kiepskiej nawierzchni, a wasz pojazd nie wyda z siebie żadnego niepożądanego dźwięku.

Formalności po sprzedaży auta.

Na sprzedających nie ciążą żadne konkretne obowiązki poza jednym – macie 14 dni na zgłoszenie zbycia pojazdu w ubezpieczalni. Dobry pomysł to wcześniejsze przygotowanie umowy kupna-sprzedaży i sporządzenie odpowiedniej liczby kopii.

Umowę schowajcie i starajcie się jej nie zgubić, bo będzie potrzebna np. wtedy, gdy nowy nabywca okaże się nieuczciwy i nie przerejestruje samochodu na siebie. Dodatkowo zgłoście zbycie pojazdu w urzędzie, w którym go rejestrowaliście.

Ważne: załatwianie dużych transakcji w gotówce bywa niebezpieczne. Szczególnie w porze, gdy banki są zamknięte i nie ma jak sprawdzić autentyczności banknotów.

Tego się wystrzegaj!

A co tu robi tyle baniek z olejem? – tym razem klient wykazał się czujnością. Cóż, wiele silników spala olej, bo tak ma (np. jednostki „luźno pasowane”), żeby więc uniknąć niewygodnych pytań, powinniście raczej usunąć wszystkie „kompromitujące” opakowania z kufra. Gdy jednak oleju lub chłodziwa trzeba dolewać z powodu usterki, to już zupełnie inna historia – w takiej sytuacji wmawianie, że wszystko jest OK, to zwykłe oszustwo.

Z kolei robienie zdjęć telefonem, nawet dobrym, wydaje się mało profesjonalne. W drugą stronę też nie ma co przesadzać, bo nadmierne picowanie i podciąganie szczegółów w Photoshopie też nie robią na kupujących zbyt dobrego wrażenia i od razu przywodzią na myśl skojarzenia z handlarzem.

Pamiętajcie też o tym, żeby nie wyjść na typowych cwaniaków bagatelizujących usterki: jeśli klima nie działa, to nie mówcie, że wystarczy ją nabić. Jeżeli wygłuszenie maski zżarła kuna, to przynajmniej sprawdźcie, za ile da się kupić nowy lub używany (ale cały) element. Kupujący nie lubią sytuacji, gdy opis auta w ogłoszeniu nie zgadza się z faktycznym stanem, niektórzy mogą być nawet... agresywni.

Przygotuj auto do sprzedaży, ale nie przesadź!

Bądźcie uczciwi, nie zatajajcie usterek, zachowajcie też umiar i rozsądek przy picowaniu: zapuszczony brudas działa odstraszająco na klientów, tak samo zresztą, jak byle jaki rzęch wystylizowany na nówkę z salonu.

Poleć
Udostępnij
0

Polecamy także:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: A w nim: Wskazujemy auta, które nie są odporne na korozję oraz co psuje się w elektronice samochodów. Sprawdzamy też kto produkuje trwalsze diesle, BMW czy VW? Oceniamy czy warto założyć instalację LPG i czy opłaca się regenerować amortyzatory ze zmiennym tłumieniem.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej