Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

Po jakim czasie lub po ilu kilometrach należy wykonać okresowy przegląd w samochodach Toyoty, żeby nie stracić gwarancji? Czy po 15 tys. km (lub roku), jak twierdzą sprzedawcy oraz pracownicy serwisów, czy też po 30 tys. km (lub 2 latach), jak mówi broszura informacyjna Toyoty? „Twój RAV4 będzie wymagał przeprowadzenia tylko jednego pełnego przeglądu w ramach programu Bezpieczeństwo i Zdrowie raz na dwa lata lub co 30 tys. km. W międzyczasie zalecamy wymianę oleju wraz z dodatkowymi przeglądami co roku lub co 15 tys. km”. Gdy odbierałem auto z salonu, zostałem przeszkolony przez pracownika serwisu w kwestii eksploatacji RAV4 i wtedy usłyszałem, że na przeglądy powinienem przyjeżdżać co 15 tys. km lub raz w roku. Gdy wspomniałem o 30 tys. km i 2 latach oraz zażądałem wyjaśnień, usłyszałem, że przeglądy co 15 tys. km są opcjonalne i mogę serwisować „rawkę” co 2 lata lub 30 tys. km, ale wtedy Toyota może stwarzać problemy z gwarancją. Skoro coś jest opcją, to nie jest wymagane. Moim zdaniem Toyota próbuje więc narzucić klientom opcjonalne przeglądy.
Audi A6
Problem prawny
W grudniu 2007 roku w tył mojego 3-letniego Audi A6 wjechał inny pojazd. Minęły 4 lata, a Ergo Hestia nie wypłaciła mi jeszcze odszkodowania. Po zdarzeniu zgłosiłem szkodę w towarzystwie. Po 3 miesiącach milczenia ubezpieczyciela zostawiłem auto do wyceny u niemieckiego rzeczoznawcy (mieszkam na stałe w Niemczech). Po 6 miesiącach TU Hestia zaproponowała mi odszkodowanie w wysokości 500 zł. Szkoda była wyceniona na ok. 1200 euro. Sprawa trafiła do sądu, który przyznał mi rację.   
Problem z dilerem
16 grudnia 2009 r. kupiłam nowego Fiata Bravo 1.4 Turbo o mocy 150 KM z instalacją LPG. Auto kosztowało 86 tys. zł. Pierwsze problemy z uruchomieniem Bravo pojawiły się w lipcu 2010 roku – zamokła cewka od instalacji gazowej. Potem silnik zaczął szarpać przy dodawaniu gazu, zwiększył się też jego apetyt na paliwo. ASO Torital z Torunia przeprogramowała komputer motoru. Niewiele to jednak pomogło. W końcu wystąpiły poważne problemy z uruchomieniem silnika. Niekiedy trzeba było wykonać kilkanaście prób, żeby zaskoczył. W tym roku wymieniono listwę wtryskową i – jak do tej pory trzykrotnie – świece zapłonowe. Mechanicy serwisu nie dostrzegają problemu, ponieważ komputer diagnostyczny nie wykazuje błędów. Udałam się do firmy montującej instalacje LPG. Fachowiec przyznał, że moja instalacja firmy Tartarini nadaje się do wyrzucenia na śmietnik. Pojechałam więc do firmy Auto Gaz Śląsk (importer Tartarini w Polsce). Auto stało w warsztacie prawie 2 tygodnie. W tym czasie kolejny raz wymieniono w silniku świece – ponoć te założone w ASO Fiata nie nadają się do mojego modelu. Zapewniono mnie, że instalacja i Bravo są sprawne. Następnego dnia ponownie pojawiły się problemy z uruchomieniem pojazdu. Nie wiem, co robić. Serwisy Fiata i Tartarini są bezradne. Za chwilę skończy się gwarancja na auto, a problem z samochodem, zresztą wielokrotnie zgłaszany, nie został jak dotąd rozwiązany.
Problem z komisem
W 2009 r. kupiłam w firmie Auto Plaza (warszawski diler Forda) używanego Seata Cordobę z roczną gwarancją. Udałam się do tej firmy przekonana o najwyższym poziomie usług. Przez cały okres użytkowania Cordoby korzystałam z ASO Auto Plaza. W tym roku postanowiłam sprzedać Seata. Zamieściłam w ogłoszeniu informację o tym, że auto jest zadbane i bezwypadkowe. Zainteresowanie Cordobą było duże, jednak szybko się okazało, że zostałam przez Auto Plazę oszukana. Pierwszy potencjalny nabywca sprawdził grubość lakieru nadwozia profesjonalnym czujnikiem i stwierdził, że dach oraz prawa strona były lakierowane poza fabryką. Zostałam posądzona o kłamstwo. O tym mankamencie informowałam kolejnych klientów, w związku z czym natychmiast rezygnowali z transakcji. Napisałam skargę do szefa działu sprzedaży samochodów używanych w Auto Plazie. Do dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Katarzyna Maciejewska
W moim Volkswagenie Passacie 1.4 TSI po przejechaniu około 60 tys. km pojawiło się rzężenie silnika, występujące tuż po jego uruchomieniu. W ASO dowiedziałem się, że to skutek awarii nastawnika rozrządu i (lub) rozciągnięcia się łańcucha rozrządu. Koszt naprawy to około 2,4 tys. zł. Niestety, producent auta nie poczuwa się do winy za skonstruowanie takiego bubla i nie chce pokryć kosztów naprawy ani w nich partycypować. Moim zdaniem serwis VW powinien grzecznie usunąć usterkę i przeprosić mnie za stracony czas oraz nerwy. Wolałbym uniknąć chodzenia po sądach, ale nie wykluczam, że tak to się skończy.    
inne
Jestem pechowym właścicielem Dacii Logan MCV 1.6 MPI. Samochód kupiłem rok temu w salonie Wektor w Bielsku-Białej. Do tej pory auto przejechało 20,5 tys. km. Do najbliższego serwisu mam 45 km. Wyjazdów w tym roku odbyłem tyle, że trudno je zliczyć. Chcę zażądać wymiany samochodu na wolny od wad, ale wiem, że spotka się to z odmową dilera. W moim aucie wymieniono już przekładnię kierowniczą i czujnik temperatury cieczy (silnik się nie rozgrzewał). Następnie naprawiano blacharkę. Pojawiły się ogniska korozji w miejscu mocowania tylnych amortyzatorów (nie usunięto ich) oraz grzechotanie w przekładni na biegu jałowym. ASO twierdzi, że tak ma być, w co wątpię, bo do przebiegu 13 tys. km nie było takich objawów. Następnie wystąpiła korozja: we wnęce wlewu paliwa, na rynienkach dachowych pod uszczelkami, na ściance grodziowej silnika, na belce za zderzakiem, a także za przednią atrapą. Ostatnio pojawiła się nieszczelność przewodu doprowadzającego płyn do spryskiwaczy. Płyn leje się po wiązce elektrycznej – w każdej chwili może dojść do zwarcia instalacji.  
Problem z dilerem
Odstawiłem do serwisu Suzuki Grand Vitarę 1.9 DDiS z roku 2007. Powód? Pojawił się wyciek oleju między silnikiem a skrzynią. Doradca serwisowy poinformował mnie, że prawdopodobnie będzie trzeba wymienić uszczelniacz na wale korbowym. Dodał jeszcze, że z jego doświadczenia wynika, iż uszkodzony może być też wał korbowy. Bardzo się zdziwiłem, bo samochód ma niewielki przebieg – 56 tys. km. Niestety, gwarancja na samochód skończyła się kilka miesięcy temu. Wał rzeczywiście okazał się uszkodzony, jednak autoryzowana stacja obsługi nie potrafiła stwierdzić dlaczego. Mało tego – mechanicy serwisu Polmotors z Wrocławia nie ukrywają, że to dość częsta usterka. W Grand Vitarze mojego znajomego wał korbowy nie wytrzymał przebiegu 13 tys. km! Jest to najprawdopodobniej ukryta wada silnika, o której pracownicy Suzuki Polska wiedzą, ale nie chcą nic mówić. Importer odmawia naprawy silnika na swój koszt, nie zaproponował też pomocy finansowej.  
Ubezpieczony w firmie Benefia sprawca kolizji zniszczył w moim aucie zderzak. Żeby móc oszacować rozmiary uszkodzeń, Benefia skorzystała z usług fotografa – na podstawie jego zdjęć likwidator wycenia szkodę. W protokole fotografa zobaczyłem, że w pozycji „odszkodowanie” zaznaczył  on potrącenie w wysokości 50 proc. Na moje pytanie, skąd wziął taką wartość, odrzekł, że tego wymaga pracodawca, bo w przeciwnym razie zostanie mu odebrana część wynagrodzenia. Otrzymałem przelew w wysokości 227 zł. Nie wystarczy to na demontaż i lakierowanie zderzaka. ASO za naprawę żąda 1,3 tys. zł.
Problem z dilerem
W czerwcu 2011 roku kupiłem nowe Renault Trafic. W październiku, po uruchomieniu samochodu, doszło do awarii wtryskiwaczy. Trafic przebywał w ASO 3 tygodnie. Serwis zweryfikował układ wtryskowy oraz wgrał nowe oprogramowanie do komputera sterującego silnikiem. Po wyjechaniu z warsztatu przejechałem zaledwie 200 km i auto odmówiło współpracy – silnik się wyłączył. Udało mi się go ponownie uruchomić po blisko 10 minutach i dojechać do domu. W czasie jazdy motor nierównomiernie pracował. W ASO okazało się, że uszkodzone są wtryskiwacze. W związku z powyższym bardzo proszę o pomoc, gdyż zamierzam wystąpić (na podstawie kodeksu cywilnego art. 560 par. 1) do Renault Polska lub sprzedawcy z żądaniem wymiany auta na nowe, wolne od wad.
Uczestniczyłem w kolizji drogowej z autem ubezpieczonym na Litwie. Wezwana na miejsce policja orzekła, że jestem stroną poszkodowaną. Szkodę zgłosiłem telefonicznie u mojego ubezpieczyciela, czyli w firmie Aviva. Pracownik infolinii poinformował mnie, że mogę otrzymać odszkodowanie ze swojego autocasco. Nie zgodziłem się na tę propozycję. Przedstawiciel Avivy twierdzi, że w moim interesie jest ustalenie ubezpieczyciela sprawcy. Sądziłem, że z racji tak prostej i jasnej sytuacji, jak w tym przypadku, TU szybko przystąpi do likwidacji szkody. Niestety, od zdarzenia minęło wiele dni, a ubezpieczyciel nadal nie dokonał wyceny szkody w moim samochodzie.