Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

inne
Od wielu lat jeżdżę drogą nr 713, z Łodzi w kierunku Tomaszowa Mazowieckiego. Stan techniczny tej drogi był bardzo kiepski, z tego powodu władze województwa podjęły decyzję o jej przebudowie na odcinku Andrespol – Kurowice. Aktualnie niektóre fragmenty remontowanej drogi są już niemal ukończone. Dziwi mnie i bulwersuje to, co wykonawca robi na poboczu – kopie rowy odwadniające, mające często około 1,5 metra głębokości. Moim zdaniem są to bardzo niebezpieczne i zdradliwe „wilcze doły”. Niebezpieczny i zdradliwy jest też pas ziemi między jezdnią a wykopami – miękki i już w tej chwili wymywany przez deszcz. W trakcie rozmowy z pracownikami firmy wykonawczej i jej kierownikiem dowiedziałem się, że wyżej wymienieni podzielają moje uwagi. Stwierdzili jednak, że nie mają na nic wpływu, gdyż muszą realizować rozwiązania przewidziane w planach.
Kia cee'd
Problem z dilerem
21 stycznia 2010 r. kupiłem w firmie Filipowicz w Krakowie Kię cee’d z silnikiem 1.6 CRDi. 25 listopada 2010 r. w czasie jazdy auto się zapaliło i niemal doszczętnie spłonęło. Powiadomiłem o tym sprzedawcę i Kię Motors Polska. Uważam, że przyczyną pożaru była wada techniczna cee’da (strażacy gaszący go wydali taką opinię). Złożyłem zażalenie u sprzedawcy. Powołani przez dilera i ubezpieczyciela biegli stwierdzili jednoznacznie, że przyczyną pożaru samochodu było zwarcie w instalacji elektrycznej. Pojazd w chwili wypadku miał przebieg zaledwie 8,3 tys. km. Wystosowałem do firmy Filipowicz reklamację z tytułu niezgodności towaru z ofertą. Sprzedawca odrzucił moje roszczenie dopiero po 52 dniach. Pracownicy firmy Kia Motors Polska przeprowadzili (bez mojego udziału) badanie cee’da i stwierdzili, że pożar mógł być zainicjowany przez osoby trzecie, a nawet przeze mnie. Skierowali więc zawiadomienie do prokuratury, ta jednak umorzyła dochodzenie po 6 miesiącach. Ubezpieczyciel odmówił mi wypłaty odszkodowania, gdyż pożar był wynikiem zwarcia w instalacji elektrycznej auta.
Po jakim czasie lub po ilu kilometrach należy wykonać okresowy przegląd w samochodach Toyoty, żeby nie stracić gwarancji? Czy po 15 tys. km (lub roku), jak twierdzą sprzedawcy oraz pracownicy serwisów, czy też po 30 tys. km (lub 2 latach), jak mówi broszura informacyjna Toyoty? „Twój RAV4 będzie wymagał przeprowadzenia tylko jednego pełnego przeglądu w ramach programu Bezpieczeństwo i Zdrowie raz na dwa lata lub co 30 tys. km. W międzyczasie zalecamy wymianę oleju wraz z dodatkowymi przeglądami co roku lub co 15 tys. km”. Gdy odbierałem auto z salonu, zostałem przeszkolony przez pracownika serwisu w kwestii eksploatacji RAV4 i wtedy usłyszałem, że na przeglądy powinienem przyjeżdżać co 15 tys. km lub raz w roku. Gdy wspomniałem o 30 tys. km i 2 latach oraz zażądałem wyjaśnień, usłyszałem, że przeglądy co 15 tys. km są opcjonalne i mogę serwisować „rawkę” co 2 lata lub 30 tys. km, ale wtedy Toyota może stwarzać problemy z gwarancją. Skoro coś jest opcją, to nie jest wymagane. Moim zdaniem Toyota próbuje więc narzucić klientom opcjonalne przeglądy.
ASO PZM w Kielcach nie potrafi naprawić silnika w mojej Alfie Romeo MiTo – motor pracuje nierównomiernie i traci moc w czasie jazdy. Podczas pierwszego pobytu auta w serwisie, który trwał ok. 2 miesięcy, na liczniku przybyło 1742 km! Zostałem zmuszony do odebrania pojazdu, mimo że nie był sprawny, co zostało odnotowane w zleceniu serwisowym. Jestem w szoku po tym, jak mnie potraktował autoryzowany serwis Alfy Romeo. 13 grudnia ub.r. ASO w Kielcach zainstalowała w mojej Alfie nowe oprogramowanie silnika. Jednak jednostka nadal nie ma właściwych osiągów. Gwarancja na samochód kończy się już w tym miesiącu. Auto przejechało do tej pory zaledwie 16,2 tys. km (z tego pracownicy ASO pokonali ponad 1,7 tys. km).  
Rover 25
Gdy jechałem rowerem po drodze publicznej, kierowca samochodu wymusił na mnie pierwszeństwo – doszło do kolizji. Ubezpieczyciel sprawcy – firma PTU – ma zastrzeżenia co do wartości uszkodzonych rzeczy. Rower, który kupiłem 2 miesiące wcześniej, kosztował 6 tys. zł, okulary – 96 dol., a zegarek – 23 tys. zł. Rower nadaje się do naprawy, lecz jego wartość wyliczono na 2,9 tys. zł, bo podobny znaleziono w internecie, okulary wyceniono na 30 zł, a zegarek pominięto, gdyż nie mam paragonu zakupu. Co robić?  
Audi A6
Problem prawny
W grudniu 2007 roku w tył mojego 3-letniego Audi A6 wjechał inny pojazd. Minęły 4 lata, a Ergo Hestia nie wypłaciła mi jeszcze odszkodowania. Po zdarzeniu zgłosiłem szkodę w towarzystwie. Po 3 miesiącach milczenia ubezpieczyciela zostawiłem auto do wyceny u niemieckiego rzeczoznawcy (mieszkam na stałe w Niemczech). Po 6 miesiącach TU Hestia zaproponowała mi odszkodowanie w wysokości 500 zł. Szkoda była wyceniona na ok. 1200 euro. Sprawa trafiła do sądu, który przyznał mi rację.   
12 października 2011 r. kupiłem Citroëna Berlingo 1.6 HDi/110 KM. Od chwili wyjazdu z salonu słychać było metaliczne stuki w zawieszeniu przednim i tylnym, głównie po prawej stronie auta. Problem z samochodem zgłosiłem w ASO Fix Forum w Lublinie. Po weryfikacji usterki przez mechaników otrzymałem informację, że w samochodzie wszystko jest w porządku, luzów brak, a stuki pochodzące z zawieszenia są im znane, lecz na razie nie potrafią tego efektu akustycznego usunąć. Podczas ponownej wizyty w ASO mechanicy wymienili w zawieszeniu przednim poduszki amortyzatorów. Niestety, usterka nie została usunięta. Przed podjęciem decyzji  o zakupie Berlingo słyszałem, że w tym modelu zdarzają się problemy związane z głośną pracą zawieszenia. W salonie sprzedawca zapewniał mnie, że to już przeszłość. Niestety, to nieprawda.     
W półtorarocznej Fabii doszło do awarii mechanizmu różnicowego, polegającej na ścięciu zawleczek zabezpieczających sworzeń satelitów, w wyniku czego część ta wysunęła się i z czasem wytarła obudowę skrzyni biegów. Usterka ujawniła się, gdy doszło do wycieku oleju ze skrzyni. Po odholowaniu Skody do autoryzowanej stacji i demontażu skrzyni serwis odmówił naprawy gwarancyjnej, twierdząc, że to wina użytkownika. Powołałem rzeczoznawcę z PZM, który orzekł, że stan techniczny auta i jego podzespołów (opony, tarcze, sprzęgło, zawieszenie, podwozie, nadwozie) jest prawidłowy i świadczy  o właściwej eksploatacji. Auto było serwisowane w ASO. Użytkuję już piątą Fabię i przebiegi do 200 tys. km nie robiły na nich żadnego wrażenia.  
Problem z dilerem
16 grudnia 2009 r. kupiłam nowego Fiata Bravo 1.4 Turbo o mocy 150 KM z instalacją LPG. Auto kosztowało 86 tys. zł. Pierwsze problemy z uruchomieniem Bravo pojawiły się w lipcu 2010 roku – zamokła cewka od instalacji gazowej. Potem silnik zaczął szarpać przy dodawaniu gazu, zwiększył się też jego apetyt na paliwo. ASO Torital z Torunia przeprogramowała komputer motoru. Niewiele to jednak pomogło. W końcu wystąpiły poważne problemy z uruchomieniem silnika. Niekiedy trzeba było wykonać kilkanaście prób, żeby zaskoczył. W tym roku wymieniono listwę wtryskową i – jak do tej pory trzykrotnie – świece zapłonowe. Mechanicy serwisu nie dostrzegają problemu, ponieważ komputer diagnostyczny nie wykazuje błędów. Udałam się do firmy montującej instalacje LPG. Fachowiec przyznał, że moja instalacja firmy Tartarini nadaje się do wyrzucenia na śmietnik. Pojechałam więc do firmy Auto Gaz Śląsk (importer Tartarini w Polsce). Auto stało w warsztacie prawie 2 tygodnie. W tym czasie kolejny raz wymieniono w silniku świece – ponoć te założone w ASO Fiata nie nadają się do mojego modelu. Zapewniono mnie, że instalacja i Bravo są sprawne. Następnego dnia ponownie pojawiły się problemy z uruchomieniem pojazdu. Nie wiem, co robić. Serwisy Fiata i Tartarini są bezradne. Za chwilę skończy się gwarancja na auto, a problem z samochodem, zresztą wielokrotnie zgłaszany, nie został jak dotąd rozwiązany.
Problem z komisem
W 2009 r. kupiłam w firmie Auto Plaza (warszawski diler Forda) używanego Seata Cordobę z roczną gwarancją. Udałam się do tej firmy przekonana o najwyższym poziomie usług. Przez cały okres użytkowania Cordoby korzystałam z ASO Auto Plaza. W tym roku postanowiłam sprzedać Seata. Zamieściłam w ogłoszeniu informację o tym, że auto jest zadbane i bezwypadkowe. Zainteresowanie Cordobą było duże, jednak szybko się okazało, że zostałam przez Auto Plazę oszukana. Pierwszy potencjalny nabywca sprawdził grubość lakieru nadwozia profesjonalnym czujnikiem i stwierdził, że dach oraz prawa strona były lakierowane poza fabryką. Zostałam posądzona o kłamstwo. O tym mankamencie informowałam kolejnych klientów, w związku z czym natychmiast rezygnowali z transakcji. Napisałam skargę do szefa działu sprzedaży samochodów używanych w Auto Plazie. Do dzisiaj nie otrzymałam odpowiedzi. Katarzyna Maciejewska