W 2009 roku zawarłem dobrowolne ubezpieczenie AutoSzyba w PZU. Umowę podpisałem na warunkach zapisanych w OWU z 26 stycznia 2009 roku.
Po uszkodzeniu szyby PZU odmówił jej wymiany na taką, która ma jakość oryginału – mogę jedynie kupić zamiennik o jakości porównywalnej, a więc np. firmy NordGlass.
Tymczasem przepisy zawarte w ogólnych warunkach ubezpieczenia z 26 stycznia 2009 (§ 19) mówią jednoznacznie, że wymieniana szyba musi mieć taką samą jakość co oryginał – a więc „Q” „OE” lub „O”.
Natomiast PZU chce mi wcisnąć szybę o jakości porównywalnej, a więc z segmentu „P”. W trakcie trwania polisy PZU zmienił dość znacznie zapisy w OWU AutoSzyba. W świetle prawa wiążące są dla mnie zapisy z dnia 26 stycznia 2009, ponieważ na ich podstawie zdecydowałem się zawrzeć stosowne ubezpieczenie.
Interweniowałem u Rzecznika Ubezpieczonych, który przesłał stosowne pismo do PZU. Zakład nic sobie z tego nie robi.
Zbigniew Heller
Już od ponad 6 miesięcy borykam się z problemem w moim aucie. Podczas wyłączania rozgrzanego silnika słychać wyraźny pisk lub zgrzyt (jakby blacha ocierała o blachę), dochodzący z układu napędowego.
W tym samym momencie czuć również dość silne wstrząśnięcie motorem. Podczas włączania rozgrzanego silnika dzieje się podobnie, jednak w tym przypadku pisk jest cichszy. Auto nie może uzyskać prędkości maksymalnej – jest ona o niemal 10 km/h mniejsza. Samochód ma jeszcze gwarancję. ASO mimo wymiany dwumasowego koła zamachowego i koła pasowego z czujnikiem drgań na wale wciąż nie potrafi poradzić sobie z tą niesprawnością.
Odstawiłem BMW do warsztatu na naprawę kosmetyczną zderzaka – był lekko zarysowany. Pracownikowi lakierni przekazałem kluczyki, a w zamian otrzymałem kawałek papieru z informacją, że warsztat przyjął auto do naprawy. Gdy przybyłem po odbiór BMW, okazało się, że drzwi kierowcy są mocno zarysowane. Warsztat twierdzi, że tak musiało być. Nie zgadzam się z tym. Niestety, auto stało w miejscu, gdzie kamera przemysłowa nie obejmowała go swoim zasięgiem. Nie wiem, co robić.
Z małego problemu wyszedł duży.
21 maja 2010 r. kupiłem używane BMW 728 z 1983 roku. Tydzień po zakupie poinformowałem ubezpieczyciela (Aviva), iż zmienił się użytkownik BMW. Podczas rozmowy z konsultantką dowiedziałem się, iż poprzedni właściciel nie opłacał rat za OC i w związku z tym konieczna będzie rekalkulacja składki. Wyliczona kwota była dla mnie niesatysfakcjonująca.
17 czerwca wypowiedziałem umowę OC w firmie Aviva. Mimo to ubezpieczyciel żąda ode mnie pieniędzy. Według niego, skoro poprzedni właściciel nie opłacał składki, to ja – jako nowy użytkownik – jestem zobowiązany zapłacić kilkaset złotych za 30 dni, podczas których eksploatowałem auto. W związku z obowiązującymi przepisami kupujący może korzystać z polisy OC sprzedającego przez 30 dni od daty zakupu pojazdu. Wypowiedziałem umowę w firmie Aviva 27 dni po zakupie auta, czyli 3 dni przed czasem określonym w ustawie.
31 grudnia 2009 roku poruszałem się BMW drogą z pierwszeństwem przejazdu. Następnie zatrzymałem się i z zachowaniem szczególnej ostrożności rozpocząłem manewr cofania z prędkością około 10 km/h. Po przejechaniu mniej więcej 20 metrów doszło do kolizji drogowej – z prywatnej posesji nagle wyjechał samochód marki Rover (ubezpieczony w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych) i we mnie uderzył. Kierująca nim nie zauważyła mojego auta, ponieważ miała zaszronione szyby w samochodzie. Policja uznała, że winę ponosi kierowca Rovera. Mimo to ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania.
W drugiej połowie sierpnia 2009 r. miałem stłuczkę. Winny kolizji był kierowca ubezpieczony za granicą. Przybyli na miejsce policjanci poradzili mi, bym skierował sprawę do swojego zakładu ubezpieczeń. PZU określił ubezpieczyciela korespondenta (Warta). Pracownicy Warty mówią, że mojej szkody nie widzą w systemie. Nie wiem, co mam robić. Nikt nie chce mi pomóc.
nMoje BMW 530d nabiera wody przez dolną przestrzeń koła zapasowego. W serwisie Auto-Fus w Warszawie stwierdzono, że to wada fabryczna modeli E60 z 2003 roku. Nieszczelność ta spowodowała zwarcie i uszkodzenie sterowników czujników parkowania, sterowania radiem, telefonem komórkowym, nawigacją oraz doprowadziła do rozładowania akumulatora. Serwis odmówił bezpłatnej naprawy.
Kupiłem nowe części (dwumasowe koło zamachowe oraz kompletne sprzęgło) do BMW E46 330d z 2003 roku. Po zamontowaniu ich wyszło na jaw, że nowe dwumasowe koło zamachowe jest uszkodzone. Podejrzewano, że części źle złożono. Okazało się jednak, że usługa została wykonana poprawnie.
BMW odmawia naprawy na gwarancji, ponieważ argumentuje to tym, że skrzynia biegów w moim aucie nie powinna być manualna, lecz automatyczna. Zgadza się, jednak wymiana została przeprowadzona w ASO BMW Fiałkowski w Zielonej Górze. Ponadto nie zostałem poinformowany, że żaden z kupionych nowych elementów nie będzie objęty gwarancją, ponieważ w aucie przeprowadzono zbyt duże modyfikacje techniczne.
Do większości modeli BMW nie można dokupić nawigacji z mapą Polski. Mapa BMW to w zasadzie ten sam produkt, który wykorzystuje Volkswagen. BMW chyba ze znanych jedynie sobie pobudek nie udostępnia mapy Polski. Dlaczego importer ignoruje polskiego klienta? Czy wydatek kilkuset złotych na zakup polskiego oprogramowania wobec ceny samochodu wartego często kilkaset tysięcy zł jest taki duży?
nDwukrotna naprawa blacharsko-lakiernicza BMW 320d w firmie Auto Fus okazała się nieskuteczna. W październiku 2007 roku poinformowano mnie, że pojazd jest gotowy do odbioru. Niestety, to co naocznie stwierdziłam, urągało jakimkolwiek standardom. Nieprawidłowo wykonano prace blacharskie (złe wyprofilowanie błotnika) oraz lakiernicze (kolor położonego lakieru różnił się od oryginalnej powłoki pojazdu, ponadto widoczne były zacieki). ASO zabrudziła tapicerkę oraz boczki drzwi.