Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

W czasie jazdy Pandą z prędkością ok. 30 km/h pękł drążek kierowniczy. Auto zjechało na pobocze i dachowało. Uważam, że pęknięcie nastąpiło w wyniku wady materiałowej. Dzięki Bogu, nie doszło do tragedii.
Problem z dilerem
16 grudnia 2009 r. kupiłam nowego Fiata Bravo 1.4 Turbo o mocy 150 KM z instalacją LPG. Auto kosztowało 86 tys. zł. Pierwsze problemy z uruchomieniem Bravo pojawiły się w lipcu 2010 roku – zamokła cewka od instalacji gazowej. Potem silnik zaczął szarpać przy dodawaniu gazu, zwiększył się też jego apetyt na paliwo. ASO Torital z Torunia przeprogramowała komputer motoru. Niewiele to jednak pomogło. W końcu wystąpiły poważne problemy z uruchomieniem silnika. Niekiedy trzeba było wykonać kilkanaście prób, żeby zaskoczył. W tym roku wymieniono listwę wtryskową i – jak do tej pory trzykrotnie – świece zapłonowe. Mechanicy serwisu nie dostrzegają problemu, ponieważ komputer diagnostyczny nie wykazuje błędów. Udałam się do firmy montującej instalacje LPG. Fachowiec przyznał, że moja instalacja firmy Tartarini nadaje się do wyrzucenia na śmietnik. Pojechałam więc do firmy Auto Gaz Śląsk (importer Tartarini w Polsce). Auto stało w warsztacie prawie 2 tygodnie. W tym czasie kolejny raz wymieniono w silniku świece – ponoć te założone w ASO Fiata nie nadają się do mojego modelu. Zapewniono mnie, że instalacja i Bravo są sprawne. Następnego dnia ponownie pojawiły się problemy z uruchomieniem pojazdu. Nie wiem, co robić. Serwisy Fiata i Tartarini są bezradne. Za chwilę skończy się gwarancja na auto, a problem z samochodem, zresztą wielokrotnie zgłaszany, nie został jak dotąd rozwiązany.
Niedawna naprawa powypadkowa mojego auta (Fiat Linea)skłoniła mnie do napisania tego listu. Uczestniczyłem w kolizji, wskutek nieostrożności innego uczestnika ruchu. W Linei uszkodzone zostały: szyba czołowa, maska, ramię wycieraczki, przedni słupek oraz plastikowa osłona słupka od wewnątrz kabiny. Po naprawie maska i przedni słupek mają inny odcień niż pozostałe elementy karoserii. Jakby tego było mało, dostałem „gratis” od Romaru porysowany dach. Jak do tego doszło? Popękaną szybę czołową na czas postoju zaklejono folią i taśmą do dachu. Jakiś mało rozgarnięty pracownik, nie wiem, czy ASO, czy lakierni świadczącej usługi firmie Romar, chciał taśmę usunąć, ale użył nieodpowiedniego narzędzia. Rys i odbarwień na dachu nie udało się pozbyć. Na dodatek odkryłem na nim ślady rdzy. Michał Jeżowski
Problem prawny
W marcu br. kupiłem nowego Fiata Ducato w salonie Romar w Radomiu. Kilka tygodni po sfinalizowaniu transakcji w samochodzie ujawniła się wada – gdy Ducato jest załadowane i jedzie z prędkością 80-100 km/h, dochodzi do dużych drgań pojazdu. Auto było już kilkakrotnie naprawiane. Za każdym razem – nieskutecznie. Pracownicy ASO nigdy nie kwestionowali zasadności moich uwag. Od lipca Ducato stoi w serwisie. Fiat proponował już wydłużenie gwarancji i bezpłatne przeglądy. Niestety, żadne z tych rozwiązań mnie nie satysfakcjonuje, gdyż nie ma wpływu na sprawność auta. Fiat nie godzi się na wymianę Ducato.
Użytkuję 2-letnią Pandę. Już po raz drugi wybrałam ten model Fiata. Pierwszą jeździłam 2 lata i nie zgłaszałam w serwisie żadnych zastrzeżeń do samochodu. 
W obecnym egzemplarzu od samego początku pojawiał się problem z hamulcami 
i zapłonem. Samochód gaśnie na wolnych obrotach, gdy silnik nie jest jeszcze rozgrzany. Trzykrotnie mocno zestresowałam się przed wjazdem na skrzyżowanie z drogi podporządkowanej – w ostatniej fazie hamowania, po wciśnięciu sprzęgła, silnik zgasł. Gdy hamulce zasadnicze odmawiały posłuszeństwa, musiałam ratować się zaciągnięciem hamulca ręcznego. Po każdym takim zdarzeniu jechałam do serwisu. Mechanicy sugerowali, że wszystko jest OK. Gwarancja na samochód już się skończyła, a problem pozostał. Boję się jeździć Pandą. Usterka pojawia się od czasu do czasu i zapewne dlatego ASO nie potrafi jej zdiagnozować ani usunąć.
Problem z dilerem
W moim Fiacie Grande Punto zauważyłem ogniska korozji na masce, tylnej klapie oraz na dachu. O tym fakcie niezwłocznie poinformowałem autoryzowaną stację obsługi. Pracownicy serwisu przyjęli zgłoszenie, ale na tym ich zainteresowanie się skończyło. Od miesiąca nikt do mnie nie zadzwonił. Sam wielokrotnie kontaktowałem się z ASO. Niestety, nie przyniosło to żadnego efektu. Nie dość, że samochód po naprawie traci na wartości, to na dodatek muszę błagać o jej wykonanie. Jestem rozczarowany postawą pracowników Fiata.
Po 8 miesiącach użytkowania Fiata Seicento z roku produkcji 2005 (przebieg 8 tys. km) pojawiły się stuki w silniku. ASO w Żorach stwierdziła poważną usterkę silnika. Konieczne są wymiana tłoków i szlif cylindrów. Nie zgodziłem się na remont i zażądałem nowego silnika. Pracownik serwisu stwierdził, że nie ma szans na nową jednostkę napędową. Wymiana miała być płatna.
Problem z dilerem
Dwa lata temu kupiłem w Częstochowie w firmie Euro Invest Group Fiata Pandę z roku produkcji 2004 jako samochód nowy z przebiegiem 20 km. Od marca 2006 roku Panda przebywała w Norwegii. W listopadzie auto uległo awarii i zostało odholowane do ASO Fiata w Oslo. Po naprawie okazało się, że auto nie ma gwarancji, bo już się skończyła. Pojazd został sprzedany innej osobie 30 września 2004 roku, o czym nie zostałem poinformowany. Co ciekawe, w dokumentach widnieje, że to ja jestem pierwszym właścicielem Pandy.
Od grudnia 2003 roku jestem właścicielem Fiata Pandy 1.2. Mój problem zaczyna się w okresie jesienno-zimowym - akumulator rozładowuje się po 1-2 dniach stania auta w garażu. Już 3-krotnie zgłaszałem usterkę u dilera Viamot w oddziale Jurauto w Olkuszu. Po 2 dniach jazdy na akumulatorze zastępczym (zawsze otrzymywałem baterię o większej pojemności) Panda zdecydowanie lepiej zapalała - nie następowało przygaszanie światła we wnętrzu. Po jednej z reklamacji uzyskałem informację od firmy Viamot z Krakowa, że mojej Pandzie nie przysługuje gwarancja na akumulator, pomimo iż importer udzielił na samochód 3-letniej gwarancji.
W lipcu 2007 roku pojechałam na przegląd Multipli do ASO Fiata. W sierpniu uszkodzeniu uległy pompa wody i pasek rozrządu. Serwis oszacował koszt naprawy na 5,6 tys. zł. Po mojej pisemnej reklamacji Fiat zaproponował, że pokryje 85 proc. wartości części i 85 proc. robocizny. Po upuście zostało do zapłacenia 2,1 tys. zł plus 183 zł za holowanie. Zainwestowałam ponad 70 tys. zł w nowy samochód, który tuż po wygaśnięciu gwarancji „sypie” się w sposób kompromitujący producenta. To nie są pierwsze pieniądze, które wykładam na naprawę. Wcześniej zapłaciłam za wymianę paska napędu alternatora, a miesiąc później całego alternatora. Czy takie wydatki poniesione tuż po gwarancji nie powinny być inaczej rozliczone przez Fiata?