W 2008 roku kupiłam nowego Forda Mondeo. Samochód był regularnie serwisowany w ASO. Wiosną br. zauważyłam rdzę w okolicach nadszybia, więc niezwłocznie zgłosiłam to w serwisie. Autoryzowany zakład Forda odmówił naprawy samochodu w ramach gwarancji. W uzasadnieniu napisano, że wygasła już gwarancja na lakier mojego samochodu, ponadto uszkodzenia mają charakter eksploatacyjny. Mondeo nie uczestniczyło nigdy w żadnej kolizji drogowej, nie była również wymieniana szyba czołowa. Korozja znajduje się w miejscach, które w niewielkim stopniu są narażone na uderzenie kamieni.
Mam problem z serwisem Forda – Auto Plaza w Warszawie. Odstawiłem pojazd do naprawy blacharsko-mechanicznej po wypadku drogowym. Zaznaczyłem, że uszkodzona jest chłodnica, gdyż zaraz po kolizji usłyszałem syk – uchodziło z niej ciśnienie. Po odebraniu auta okazało się, że założono nową chłodnicę wody, za to uszkodzonej chłodnicy klimatyzacji nie wymieniono.
Część ta jest bardziej narażona na uszkodzenia, gdyż znajduje się przed chłodnicą silnika. W rezultacie niedopatrzenia pracowników ASO układ uległ rozszczelnieniu i klimatyzacja przestała działać po odebraniu pojazdu z warsztatu. Sprawa jest o tyle żenująca, że zarówno ja, jak i serwis oraz ubezpieczyciel dysponujemy zdjęciami pojazdu zrobionymi w ASO, na których widać uszkodzenie chłodnicy. Serwis twierdzi jednak, że nie rozpoznał usterki i wydał sprawny pojazd.
W lutym 2009 roku kupiłem nowego Forda Galaxy. Wszystkie przeglądy wykonywałem w ASO. Po roku eksploatacji auta zgłosiłem w Euro-Car w Gdyni usterkę klimatyzacji – nie było chłodzenia. W serwisie stwierdzono brak czynnika chłodzącego, po czym uzupełniono go wraz z barwnikiem, oczywiście odpłatnie.
W czerwcu 2010 roku ponownie zgłosiłem niewydolność klimatyzacji. Serwis nie stwierdził żadnej wady. 5 kwietnia 2011 roku klimatyzacja już nie działała – ponownie uzupełniono wtedy czynnik chłodzący. Po dwóch tygodniach serwis ustalił, że uszkodzone są przewody klimatyzacji oraz skraplacz. Niestety, gwarancja na auto skończyła się w lutym br. Naprawę wyceniono na 3 tys. zł. Serwis nie widzi żadnych podstaw do tego, by wystąpić do Ford Polska z prośbą o rozliczenie naprawy w ramach gwarancji.
Mam problem z Fordem Mondeo 2.2 TDCI z 2008 roku. Auto kupiłem i serwisuję w ASO Auto Styl we Włocławku. Samochód jest bezwypadkowy. W Mondeo jeszcze na gwarancji wymieniono obydwa amortyzatory oraz maglownicę. Po jej zamontowaniu zgłosiłem w serwisie usterkę: duże wibracje silnika.
Przyczyną drgań było przesunięcie motoru na łapach, do czego doszło przy wymianie maglownicy. Usterka została częściowo usunięta poprzez odkręcenie, a następnie ponowne ustawienie silnika. Drgania na postoju ustały, za to pojawiły się wibracje odczuwalne po przekroczeniu prędkości 100 km/h. ASO Auto Styl wymieniła oba przeguby wewnętrzne oraz obie piasty przednich kół wraz z łożyskami. Usterka występuje już od 5 miesięcy, a serwis z Włocławka nie potrafi jej usunąć.
Bardzo proszę o pomoc w likwidowaniu szkody z polisy AC zawartej na nowego Forda Fusiona w 2009 roku. Przy zawieraniu ubezpieczenia poinformowałam agenta o tym, że przyszły użytkownik Fusiona miał dotychczas samochód ubezpieczony w towarzystwie Warta. Sprzedawca zapewnił mnie, że historia ubezpieczenia nie ma wpływu na wysokość składki, gdyż pakiet ochronny jest oferowany do każdego nowego Fusiona. W lutym tego roku wpadłam w poślizg i uszkodziłam auto. Odstawiłam je do ASO. Firma Allianz zażądała ode mnie udokumentowania przebiegu ubezpieczenia w Warcie od 2004 r. Od tego uzależniona została wysokość odszkodowania. Podczas zawierania ubezpieczenia nie było to istotne. Nie mogę odebrać naprawionego Forda, gdyż na konto warsztatu nie wpłynęło odszkodowanie.
W lutym tego roku zaparkowałem Forda Focusa na parkingu. Samochód był zamknięty. Po mniej więcej 5 minutach powiadomiono mnie, że Focus stanął w płomieniach. Straż pożarna ugasiła pożar. Na Focusa miałem polisę AC wykupioną w towarzystwie Link4. Likwidator orzekł, że szkoda jest całkowita. Mimo to ubezpieczyciel nie chce wypłacić odszkodowania. Dlaczego? Tłumaczy, że pożar powstał w następstwie awarii silnika, a nie pod wpływem czynnika zewnętrznego, np. wybuchu petardy, podpalenia auta itp.
Nie zgadzam się z decyzją firmy Link4, gdyż nie stwierdzono, że doszło do samozapalenia się samochodu. Nie można wykluczyć, że Focusa podpalono. Skąd więc taka argumentacja Link4?
6 października 2010 roku miałem kolizję z samochodem na austriackich „blachach”. Na miejsce zdarzenia wezwałem policję. Sprawca został ukarany mandatem. Następnego dnia zgłosiłem szkodę do firmy Generali, współpracującej z austriackim ubezpieczycielem. Niestety, czekam na odszkodowanie już pół roku. Oddział Generali w Katowicach nie odpowiada na moje e-maile. Nie mogę się dodzwonić do osób zajmujących się moją sprawą. Nie wiem, co mam robić. Proszę redakcję o pomoc.
Jestem właścicielem Forda Mondeo 2.0 TDCI, wyprodukowanego latem 2006 roku. Do sierpnia 2010 roku pojazd objęty był programem Ford Protect. Żeby otrzymać gwarancję rozszerzoną na 12 miesięcy, odstawiłem Mondeo do ASO Auto Plaza Bielany w Warszawie w celu przeprowadzenia przeglądu kwalifikacyjnego. Mechanicy stwierdzili m.in. rozszczelnienie pompy wspomagania układu kierowniczego. Warszawski serwis usuwał już tę usterkę dwukrotnie – 03.09.2009 r. (przy stanie licznika 93 627 km) oraz 19.04.2010 r. (98 714 km). Podczas ostatniego przeglądu Mondeo miało przejechane ponad 105 tys. km. W związku z powyższym zażądałem, żeby ASO Auto Bielany usunęła usterkę bezpłatnie. Po mniej więcej tygodniu oczekiwania otrzymałem odpowiedź z warsztatu, że importer (Ford Polska) nie pokryje kosztów naprawy.
Przez niemal pół roku walczę z autoryzowanym serwisem Forda – Gołębiewski w Elblągu. Zgłaszałam w ASO niewłaściwą pracę skrzyni biegów, czego następstwem były uszkodzone tryby. Serwis Gołębiewski na odczepnego przeprowadził tylko jazdę próbną, którą podsumował opinią: „skrzynia biegów pracuje poprawnie, a problem jest subiektywnym odczuciem klienta”. Tym samym diler zamknął mi drogę do praw gwarancyjnych. Napisałam skargę do Ford Polska w Warszawie – poinformowałam, że diler nie wykonał koniecznych czynności serwisowych, żeby wyeliminować usterkę w nowym aucie. Importer odpisał, iż podtrzymuje opinię sprzedawcy z Elbląga. Po kilku dniach zleciłam ASO Ford Big Autohandel w Gdańsku rozebranie skrzyni biegów. Powołałam rzeczoznawcę. Potwierdziła się moja obawa – skrzynia biegów ma wadę fabryczną. Ekspertyzę przekazałam dilerowi Gołębiewski. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Auto stoi w gdańskim serwisie już dwa miesiące. Skrzynia biegów jest nadal rozebrana. Serwis mechaniczny Forda nie wykazuje dobrej woli.
Ford Polska odmówił mi wykonania naprawy drzwi w Mondeo w ramach gwarancji na perforację. Stanowisko importera jest dla mnie niezrozumiałe, gdyż wszystkie przeglądy wykonywałem wyłącznie w autoryzowanej stacji obsługi – jestem więc lojalnym klientem. Nie zrezygnowałem z usług ASO nawet po tej nieobiektywnej decyzji. Uważam, że wywiązałem się z wymogów stawianych przez producenta.
Niekompetentnie zachował się warszawski serwis Auto Nobile. Po przeglądzie Mondeo w 2008 r. domagałem się wymiany skorodowanych drzwi na nowe – tak mi doradził zaprzyjaźniony rzeczoznawca, który stwierdził, że naprawa nic nie pomoże. Serwis zaproponował jednak sczyszczenie rdzy i polakierowanie drzwi. Diler obiecał, że skontaktuje się w tej sprawie z importerem. Zrobił to dopiero w 2009 r. Nie naciskałem, bo miałem problemy osobiste.