Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

Problem z dilerem
Użytkuję od nowości Mitsubishi Lancera. Trafiłem chyba na szczególny okaz, podatny na tzw. choroby wieku dziecięcego. Pomijając miękki lakier (tego nie sposób reklamować) i głośne zawieszenie, głównym problemem pozostaje notoryczne bicie tarcz hamulcowych, a w zasadzie – prawej przedniej. W samochodzie przetoczono tarcze, wymieniono łożyska kół przednich, a na koniec same tarcze i klocki. Montaż nowych tarcz nie przyniósł znaczącej poprawy. Po przejechaniu kolejnych 3,2 tys. km bicie i hałasy powróciły – to samo było przed naprawą. Chciałbym wymusić na serwisie wykonanie ekspertyzy dotyczącej przyczyn powstawania tej usterki, gdyż ASO zajmuje się tylko jej skutkami. Ponadto jestem ciekaw, czy nie spowodowała innych uszkodzeń w układzie kierowniczym i zawieszeniu. Samochód ma 3 lata i ponad 20 tys. km przebiegu.
L200
Mimo wielokrotnie, lecz nieskutecznie przeprowadzanych napraw gwarancyjnych mojego Mitsubishi L200 diler oraz importer wymuszają odbiór nienaprawionego samochodu z serwisu. Zleciłem wykonanie opinii technicznej przez rzeczoznawców PZM, która jednoznacznie wskazała usterki L200. Mimo to gwarant nie chce wywiązać się ze swoich obowiązków, a na moje kolejne reklamacje odpowiada, że L200 jest sprawne. W jaki sposób można wpłynąć na gwaranta? Niezrozumiałe jest dla mnie także to, że firma MMC Car Poland udziela odpowiedzi za pośrednictwem kancelarii prawnej.
Mitsubishi
Problem z dilerem
Użytkuję Mitsubishi Outlander, które kupiłem 2 października 2007 roku w salonie Mitcar w Warszawie. Samochód regularnie serwisowałem u tego samego dilera. Po przejechaniu 96 tys. km. (06.08.2010 r.), przed upływem 3 lat od Outlander był sprawdzany w Mitcarze, gdyż zauważyłem wycieki płynu chłodzącego. ASO nie znalazła nieprawidłowości – wymieniono płyn chłodniczy. Niestety, problem zaczął narastać. Płyn był jeszcze kilka razy uzupełniany zarówno w Mitcarze, jak i przeze mnie. Po przejechaniu 105,4 tys. km (25.10.2010 r.) kolejny raz zgłosiłem w tym samym salonie problem ze znikającym płynem chłodzącym. Po sprawdzeniu układu serwis zdiagnozował prawdopodobne uszkodzenie głowicy silnika. Wcześniej (podczas przeglądu samochodu po 105,2 tys. km) pracownicy serwisu Mitsubishi GT potwierdzili obecność dwutlenku węgla w płynie chłodniczym i stwierdzili duże prawdopodobieństwo uszkodzenia głowicy silnika. W związku z tym, że domniemaną usterkę zgłosiłem przed wygaśnię- ciem 3-letniej gwarancji w firmie Mitcar, gdzie problem nie został rozwiązany (stwierdzono go także w dwóch niezależnych ASO), poprosiłem o bezpłatną naprawę auta i pojazd zastępczy na czas, w którym mój Outlander będzie unieruchomiony. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem odpowiedź odmowną.
8 lutego tego roku odstawiłem Mitsubishi L200 (kupione w maju 2006 r.) do serwisu we Wrocławiu, ponieważ awarii uległ tylny most. Obiecano szybką pomoc. Miesiące płyną, a auto nadal jest niesprawne, bo nie ma do niego części! Importer nie potrafi sprecyzować terminu, kiedy przybędą z Japonii części. Jestem zadowolony z L200, ale do ASO mam zastrzeżenia.
W listopadzie 2006 r. kupiliśmy kolejne Mitsubishi Pajero 3.8. Jesteśmy użytkownikami tego auta zaledwie od miesiąca. Do zakupionego samochodu dwukrotnie wzywaliśmy Assistance z powodu zacięcia kluczyka w stacyjce - nie można było uruchomić silnika. W czasie krótkiego użytkowania samochodu uszkodzeniu uległa linka otwierająca bak wlewu paliwa. Następnie serwis wymienił skrzynię biegów. W związku z tym żądamy wymiany auta na nowe i sprawne technicznie.
Problem z dilerem
Po pierwszej mojej interwencji Mitsubishi wymieniło silnik w Outlanderze. Niestety, po około 6 miesiącach problemy wróciły. Auto było już kilkakrotnie holowane do serwisu. Silnik spala co najmniej kilka litrów oleju na 1000 km. Typowymi objawami stały się również wibracje, w które motor nagle wpada. Moje uwagi są bagatelizowane przez Mitsubishi. Wystąpiłem z wnioskiem o wymianę auta na nowe. Zaproponowano mi nowego Outlandera, ale ze znaczną dopłatą. Mam wrażenie, że teraz jestem traktowany jako ktoś, kto próbuje wyłudzić kolejne bonusy od sprzedawcy.
Problem z dilerem
Zostałem oszukany przez autoryzowanego dilera Mitsubishi z Krakowa - firmę RM Filipowicz. Kupiłem u nich Colta 1.5 DiD z 2006 roku. Auto jest jeszcze na gwarancji (do stycznia 2010 r.). Już w momencie finalizacji transakcji (w lipcu 2008 r.) zauważyłem, że w książce serwisowej brakuje wpisu przy przebiegu 20 tys. km. Handlowiec w salonie zapewnił mnie, że książkę wyślą do dilera Mitsubishi w Belgii w celu uzupełnienia wpisu. Umówiliśmy się, że wypełnioną książkę otrzymam w ciągu miesiąca. Niestety, okazało się, że zaginęła. Kierownik sprzedaży zapewnił mnie, że dostanę jej duplikat. Na razie na zapewnieniach się skończyło. W samochodzie pojawiło się kilka usterek, które podlegają naprawie gwarancyjnej, lecz z powodu braku książki nie mogę nic zrobić. Firma RM Filipowicz nadal mnie zwodzi, czekając zapewne na to, aż gwarancja na Colta wygaśnie i będą mieli mnie z głowy.
27 listopada odstawiłem Mitsubishi L200 do ASO w Olsztynie na naprawę powypadkową. Zapewniano mnie, że auto zostanie naprawione w ciągu 2-3 tygodni. Minęły 2 miesiące, a L200 nadal stoi w serwisie. Mistubishi Motors Polska tłumaczy, że zabrakło części w centralnym magazynie europejskim. Potrzebny element miał trafić do ASO w styczniu. Tak się nie stało. Auto potrzebne jest mi do prowadzenia działalności gospodarczej. Nie uzyskałem żadnej informacji, kiedy L200 zostanie naprawione.