Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

W maju tego roku córka, prowadząc moje auto, miała kolizję z innym samochodem. Jego kierowca wymusił pierwszeństwo. Sprawca przyznał się do spowodowania kolizji. Towarzystwo ubezpieczeniowe sprawcy (Link4) zaakceptowało wycenę warsztatu, ale już po naprawie, nie kontaktując się z nami, przesłało informację, że po przeprowadzeniu własnego dochodzenia obniża wypłatę odszkodowania o 10 proc. z powodu przyczynienia się do kolizji.
Najechałem na załataną dziurę w jezdni. Niestety, kawał asfaltu wystrzelił spod koła prosto w podwozie auta. Siła uderzenia była tak duża, że zadziałał boczny airbag w fotelu kierowcy i kurtyna powietrzna. Na miejsce zdarzenia wezwałem policję, która sporządziła notatkę. Samochód nie ma zewnętrznych uszkodzeń poza tymi na podłodze. Ergo Hestia nie chce wypłacić odszkodowania.
W listopadzie 2009 r. kupiłem nowego Opla Corsę. Zgodnie z zaleceniami producenta przeglądy okresowe wykonywałem w ASO. W maju 2011 r. po przejechaniu ok. 20 km miałem problem z zatrzymaniem samochodu – wjechałem na czerwonym świetle na skrzyżowanie. Prędkość pojazdu przed hamowaniem wynosiła 40 km/h. Po zatrzymaniu Corsy poczułem smród wydobywający się z prawego przedniego koła. Obie przednie felgi były bardzo mocno rozgrzane. Corsę odstawiłem do ASO Rokicki. Na stacji poinformowano mnie, że przeczyszczono układ hamulcowy i wymieniono płyn hamulcowy. Zaproponowano też bym na własny koszt wymienił odbarwione tarcze hamulcowe. Obecnie zauważyłem, że Corsa nie hamuje tak skutecznie jak przed zdarzeniem wyczuwalne są drgania przenoszone na kierownicę. Moim zdaniem wszystkie uszkodzone elementy układu hamulcowego powinny zostać wymienione bezpłatnie. Do awarii doszło przy przebiegu ok. 13 tys. km.
Na początku kwietnia 2010 roku miałem kolizję z autem ubezpieczonym w firmie Link4. Sprawca zdarzenia napisał mi stosowne oświadczenie. Dokumentację przesłałem e-mailem do Link4. W moim samochodzie uszkodzeniu uległy drzwi, tylny lewy błotnik i zderzak. TU wyceniło uszkodzenia na 2,4 tys.zł, serwis Opla w Raszynie – na 8 tys. zł. Link4 uzależniło wypłatę odszkodowania od okazania faktur za naprawę Astry.
Kierowca VW Golfa, ubezpieczony w firmie MTU, wymusił na mnie pierwszeństwo przejazdu i doprowadził do kolizji drogowej. Jego ubezpieczyciel orzekł szkodę całkowitą i 17 marca br. wypłacił odszkodowanie w wysokości 3,3 tys. zł. Poprosiłem TU o pomoc w sprzedaży wraku. Poinformowano mnie, żebym sam poszukał kupca na pozostałości auta. Najlepszy klient zaoferował mi 1,9 tys. zł, na co MTU nie wyraziło zgody. W przypadku szkody osobowej ubezpieczyciel zaproponował ugodę, na mocy której miałbym otrzymać 2,5 tys. zł – odmówiłem. MTU oskarża mnie o próbę wyłudzenia odszkodowania, gdyż szkoda pokrywa się ze zdarzeniem zgłoszonym przeze mnie 15 stycznia br. w firmie Ergo Hestia. Od tamtego wypadku minęły 2 miesiące, a w międzyczasie mój Opel Omega został naprawiony. W tej chwili auto jest także naprawiane, gdyż nie znalazłem chętnego na zakup wraku w cenie akceptowalnej przez MTU.
Corsa
W grudniu ub.r. Opel Corsa C prowadzony przez mojego syna został zepchnięty z drogi przez innego uczestnika ruchu, który był ubezpieczony w firmie Ergo Hestia. Sprawca przyznał się do winy. Rzeczoznawca TU orzekł szkodę całkowitą. W protokole z oględzin znalazłem wiele błędów – silnik wg rzeczoznawcy to 1.2 (benzyna), a nie diesel 1.7 DTI. Wyposażenie auta nie obejmowało m.in.: nawigacji, sensora deszczu, klimatyzacji automatycznej, radia z CD. Po moich uwagach likwidator dostarczył poprawioną wersję wyceny, na którą się zgodziłem. 27 grudnia 2010 r. Ergo Hestia zaproponowała mi odszkodowanie w wysokości 9502 zł, ponadto wartość wraku oszacowano na 4400 zł. Cztery godziny później TU obniżyło wycenę gotówkową do 6200 zł.
3 stycznia 2011 roku uczestniczyłem w wypadku drogowym. Sprawca zdarzenia był ubezpieczony w Warcie. Rzeczoznawca stwierdził, że uszkodzone są m.in.: zderzak, reflektor ksenonowy oraz grill. Musiałem też udać się na dodatkową diagnozę chłodnicy klimatyzacji oraz lampy, by potwierdzić, czy zostały zniszczone podczas ostatniego wypadku. Wynik badania (korzystny dla mnie) wysłałem do Warty. Ubezpieczyciel przyznał mi odszkodowanie w wysokości tylko 3,7 tys. zł! Zamiast reflektora ksenonowego zaproponowano zamiennik niebędący „ksenonem”. Nie uwzględniono ponadto lampy oraz chłodnicy, nie zwrócono też pieniędzy za diagnozę oraz za nową tablicę rejestracyjną i podkładkę. Wysłałem odwołanie do Warty. Otrzymałem na piśmie odpowiedź odmowną. Napisano w niej, że jeśli chcę otrzymać wyższe odszkodowanie, to muszę przedstawić faktury zakupu pominiętych części. Warsztat sporządził nowy kosztorys – uwzględnił w nim elementy auta, które nie zostały ujęte przez Wartę. Teraz czekam na odpowiedź ubezpieczyciela. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się jednak, że będzie dla mnie niekorzystna. 
Za kilka dni upłynie rok od kolizji drogowej spowodowanej przez pijanego rowerzystę, w wyniku której został uszkodzony mój Opel Astra. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odszkodowania. Pojazd był ubezpieczony (OC) w firmie Compensa. Po zgłoszeniu szkody w dniu 02.12.2009 r. dokonano oględzin i za kilka dni oszacowano ją na kwotę 2333 zł. Uzyskałam informację przez telefon, że jeśli zgadzam się z wyceną, mogę pojazd naprawić i nie muszę przedstawiać faktury, a likwidacja szkody potrwa około 30 dni. Astra została naprawiona, a „czynności sprawdzające” podjęte przez TU Compensa trwały dalej. W lutym 2010 r. skontaktowałam się telefonicznie z TU i dowiedziałam się, że właśnie wysłano do mnie pismo odmawiające wypłaty odszkodowania. Dlaczego? Cytuję: „Compensa TU SA uprzejmie informuje, iż nie znajduje podstaw do dalszego prowadzenia przedmiotowej sprawy dotyczącej uszkodzenia pojazdu. Mając na uwadze fakt, iż wskazanym sprawcą zdarzenia był rowerzysta, podjęto decyzję jak na wstępie.” W dniu zgłoszenia szkody było wiadomo, kto był sprawcą kolizji oraz że nie mam polisy AC. Czy TU musiało czekać aż 2 miesiące, żeby mi odmówić? Compensa zaproponowała przesłanie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego podania z prośbą o dalszą likwidację szkody. Zaniepokojona przedłużaniem się sprawy w dniu 16.07.2010 r. skontaktowałam się telefonicznie z TU, aby ustalić, co dzieje się w mojej sprawie. Okazało się, że akta trafiły nie do UFG, lecz do archiwum ubezpieczyciela, a nikt mnie o tym nie poinformował.
Opel
Problem z dilerem inne
W czerwcu 2009 r. kupiłem nowego Opla Insignię w salonie Trax w Łodzi. Przez 12 miesięcy miałem 12 wizyt w serwisie – psuły się różne elementy, np. przestał działać tempomat, konieczna okazała się również wymiana rozrządu przy przebiegu 40 tys. km. Ostatnio zepsuło się oświetlenie wnętrza. Niby błahostka, ale serwis nie może się z tym uporać od 3 miesięcy! Wystosowałem pismo do GM Poland z prośbą o wymianę wadliwego pojazdu na nowy, skoro ASO nie może poradzić sobie z usterką.
Problem z dilerem
W moim Oplu Astrze III mocno zaparowują reflektory biksenonowe. Importer (GM Poland) lekceważy problem. Mankament ujawnił się, gdy samochód miał zaledwie 3 tys. km przebiegu. Mistrz serwisu Opel Mucha w Mikołowie zrobił zdjęcia reflektorów, zaznaczając, że należy je wymienić, gdyż odbłyśniki są zabrudzone. Po odmowie importera zleciłem ekspertyzę rzeczoznawcy. Opinia jest jednoznaczna: „obecność zanieczyszczeń wpływa negatywnie na parametry techniczne badanych reflektorów oraz dyskwalifikuje je pod względem walorów estetycznych. W stwierdzonym stanie nie nadają się do eksploatacji”. Ponadto ekspert stwierdził nieprawidłowości w budowie wewnętrznej prawego reflektora – usterka dotyczy geometrii ustawiania światła drogowego. Jestem całkowicie bezsilny.