Interwencje

Masz problem? Spróbujemy Ci pomóc

W tym dziale publikujemy zgłoszone przez Was problemy. Staramy się pomóc Wam w rozwiązywaniu problemów z dilerami. Zgłoś problem

Interwencje dotyczące wybranego modelu

Po jakim czasie lub po ilu kilometrach należy wykonać okresowy przegląd w samochodach Toyoty, żeby nie stracić gwarancji? Czy po 15 tys. km (lub roku), jak twierdzą sprzedawcy oraz pracownicy serwisów, czy też po 30 tys. km (lub 2 latach), jak mówi broszura informacyjna Toyoty? „Twój RAV4 będzie wymagał przeprowadzenia tylko jednego pełnego przeglądu w ramach programu Bezpieczeństwo i Zdrowie raz na dwa lata lub co 30 tys. km. W międzyczasie zalecamy wymianę oleju wraz z dodatkowymi przeglądami co roku lub co 15 tys. km”. Gdy odbierałem auto z salonu, zostałem przeszkolony przez pracownika serwisu w kwestii eksploatacji RAV4 i wtedy usłyszałem, że na przeglądy powinienem przyjeżdżać co 15 tys. km lub raz w roku. Gdy wspomniałem o 30 tys. km i 2 latach oraz zażądałem wyjaśnień, usłyszałem, że przeglądy co 15 tys. km są opcjonalne i mogę serwisować „rawkę” co 2 lata lub 30 tys. km, ale wtedy Toyota może stwarzać problemy z gwarancją. Skoro coś jest opcją, to nie jest wymagane. Moim zdaniem Toyota próbuje więc narzucić klientom opcjonalne przeglądy.
Kupiłam nową Toyotę Avensis z silnikiem Diesla. Po 6 miesiącach użytkowania zauważyłam, że auto nie utrzymuje wyznaczonego toru jazdy – ściąga w prawą stronę. Zgłosiłam to w serwisie. Toyota wprowadziła korekty w zbieżności i geometrii kół – niestety, nic to nie pomogło. Byłam w ASO jeszcze trzykrotnie, a Avensis dalej „ucieka” na pobocze. Proszę o pomoc, gdyż serwis oznajmił mi, że nie jest w stanie nic więcej zrobić.
Kilka tygodni temu zgłosiłem w ASO Toyoty w Katowicach, że koroduje podwozie w mojej dwuletniej Toyocie Land Cruiser. Najbardziej zaatakowane zostały wszystkie spawy ramy. Przez 6 tygodni mimo wielokrotnych próśb nie dostałem żadnej informacji z serwisu. Doradca klienta nieoficjalnie powiedział, że Toyota Motor Poland odmówiła naprawy ze względu na duże koszty. Napisałem e-maila do importera z prośbą o naprawę skorodowanego podwozia. Niestety, TMP podtrzymała stanowisko swojego autoryzowanego dilera. Wygląda na to, że zostaje mi jedynie droga sądowa. Grzegorz Konopkin
Problem z dilerem
Trzy lata temu kupiłem Toyotę Corollę w topowej wersji Prestige. Auto jest częściowo sfinansowane ze środków PFRON. Niestety, trafił mi się felerny egzemplarz. Pierwszy problem pojawił się już podczas odbioru samochodu. Zaniżono wiek pojazdu prawie o 6 miesięcy. W trakcie 2,5-letniego użytkowania Corolli jeździłem do ASO około 40 razy. W aucie zepsuły się m.in. 2 spryskiwacze reflektorów ksenonowych, 2 lampy ksenonowe, radio z CD i MP3, tylny czujnik parkowania, systemy: ABS, BA, EBD, VSC oraz układ bezkluczykowego dostępu do auta. Pojawiła się także nieszczelność dachu (zamoknięta podsufitka). Nie wiem, jakie niespodzianki mnie czekają. Corolli nie mogę sprzedać jeszcze przez 2 lata, bo otrzymałem dofinansowanie z PFRON. Gwarancja producenta kończy się w sierpniu br. Prosiłem importera o nowy egzemplarz, ale zostałem odesłany z kwitkiem. Toyota uważa, że z Corollą wszystko jest w porządku, gdyż serwis z lepszym lub gorszym skutkiem stara się usuwać zgłaszane usterki.
Hilux
Problem z dilerem
W maju 2008 r. kupiłem Toyotę Hilux. Wszystkie przeglądy wykonywałem w autoryzowanych stacjach obsługi. Podczas każdej wizyty zgłaszałem doradcy serwisowemu, że opony Hiluksa piszczą na zakrętach. W trakcie ostatniego pobytu w warsztacie mechanicy zainteresowali się moim problemem. Okazało się, że jest uszkodzona zwrotnica (wada fabryczna). Wymieniono ją bezpłatnie. Piszczenie ucichło, ale stwierdziłem, że przednie opony są zużyte, więc poprosiłem o ich wymianę. Wtedy zaczęły się problemy. Stacja Toyoty odmówiła. Poradzono mi, żebym poszukał pomocy u producenta ogumienia, czyli w firmie Dębica. Pracownik Toyoty zapomina jednak, że za zniszczenie gum odpowiada uszkodzone zawieszenie, którego nie wyprodukowała Dębica.
Mieszanka lodu i śniegu spadła z dachu na prawidłowo zaparkowany samochód mojej siostry. W Toyocie uszkodzony został dach, przednia szyba, maska silnika i wycieraczki. PZU wycenił szkodę na blisko 6 tys. zł. Po tygodniu otrzymaliśmy pismo, w którym PZU oznajmił, że wypłaci kwotę bezsporną w wysokości ok. 3 tys. zł, na co nie wyraziliśmy zgody i napisaliśmy odwołanie. W kolejnej korespondencji ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania. Dlaczego? Administrator budynku odśnieżył dach, ale tylko częściowo, gdyż groziło to uszkodzeniem poszycia. Przecież to jakaś kpina! W piśmie z PZU jest jeszcze jedna informacja: od tej decyzji możemy się odwołać do sądu.
Problem z dilerem
W numerze 42/2009 „Auto Świata” Redakcja zamieściła interwencję dotyczącą mojego samochodu – Corolli (3 miesiące po gwarancji urwał się zawór na czwartym cylindrze). Rzeczywiście, naprawa silnika została wykonana na koszt Toyoty, ale od tego momentu motor spala około 1,5 litra oleju na 3 tys. km. Niestety, dla importera jestem „niechcianym klientem”. Diler z Torunia zwodzi mnie od maja 2010 roku. W związku z tym wystąpiłem do Toyoty z pytaniem, co mam dalej zrobić z moją Corollą. Nie otrzymałem jednak odpowiedzi. Mam dość tego samochodu, a w zasadzie takiego traktowania – klient jest szanowany tylko do chwili, gdy zapłaci za auto.
Toyota
Problem z dilerem
W maju br. zgłosiłem w ASO Toyoty w Markach korozję podwozia mojego Land Cruisera V8. Jestem pierwszym właścicielem samochodu i po trzech latach eksploatacji ma on przebieg 22 tys. km. W serwisie stwierdzono: „Gwarant poinformował, iż zgodnie z warunkami gwarancji korozja powierzchniowa oraz wady powłoki lakierowej dotyczą tylko i wyłącznie nadwozia pojazdu. W związku z powyższym wykonanie naprawy w ramach gwarancji producenta jest niemożliwe”. 9 września br. niezależny rzeczoznawca dokonał oględzin auta. W opinii napisał, że niektóre elementy są w 90 proc. zardzewiałe. W uzasadnieniu stwierdził: „Uszkodzona powłoka lakierowa elementów wymienionych w niniejszej opinii wymaga odnowienia zgodnie z technologią stosowaną przez producenta samochodu dla tych elementów. Użytkownik samochodu nie miał żadnego wpływu na wystąpienie stwierdzonych uszkodzeń powłoki lakierowej”. Toyota zapewnia 3-letnią gwarancję ogólną oraz 12-letnią na nadwozie. Na stronach 8. i 9. książki gwarancyjnej pojazdu znajduje się wykaz części nieobjętych gwarancją – nie wymieniono wśród nich podwozia. Dariusz Skrzypczyński
Toyota
Garaż blaszak, w którym stała moja 10-letnia Toyota Avensis, został podpalony. Pod wpływem wysokiej temperatury stopiły się plastikowe elementy zamontowane w przedniej części auta. Naprawę zamierzałem pokryć z odszkodowania AC. Likwidator uznał, że do wymiany kwalifikują się wszystkie uszkodzone elementy. Ich wartość razem z robocizną wyliczył na kwotę 1080 zł. Istna kpina. Wycenę części wziął chyba z sufitu. Sam zderzak kosztuje 900 zł. Nie mogę przedstawić faktur na zakup części, gdyż mój wariant AC tego nie obejmuje. Chyba będę musiał naprawić samochód na własny rachunek.
W lutym 2010 r. miałam kolizję z innym autem. Sprawca ubezpieczony był w Ergo Hestii, tam też zgłosiłam szkodę. TU nie odpowiada na moje e-maile. Uszkodzony zderzak zakwalifikowali do naprawy, a na moje odwołanie (domagałam się wymiany na nowy) próbowali mi wmówić, że zgodziłam się na naprawę. Takiej zgody nigdy nie wyraziłam. Gdy poprosiłam o ksero zgody na ww. naprawę kontakt z likwidatorem się urwał. Moje auto nigdy nie uczestniczyło w kolizji, zderzak jest oryginalny, nigdy nawet nie był malowany. Po naprawie nie będzie miał już tych samych właściwości co nowy.