Przez niemal pół roku walczę z autoryzowanym serwisem Forda – Gołębiewski w Elblągu. Zgłaszałam w ASO niewłaściwą pracę skrzyni biegów, czego następstwem były uszkodzone tryby. Serwis Gołębiewski na odczepnego przeprowadził tylko jazdę próbną, którą podsumował opinią: „skrzynia biegów pracuje poprawnie, a problem jest subiektywnym odczuciem klienta”. Tym samym diler zamknął mi drogę do praw gwarancyjnych. Napisałam skargę do Ford Polska w Warszawie – poinformowałam, że diler nie wykonał koniecznych czynności serwisowych, żeby wyeliminować usterkę w nowym aucie. Importer odpisał, iż podtrzymuje opinię sprzedawcy z Elbląga. Po kilku dniach zleciłam ASO Ford Big Autohandel w Gdańsku rozebranie skrzyni biegów. Powołałam rzeczoznawcę. Potwierdziła się moja obawa – skrzynia biegów ma wadę fabryczną. Ekspertyzę przekazałam dilerowi Gołębiewski. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Auto stoi w gdańskim serwisie już dwa miesiące. Skrzynia biegów jest nadal rozebrana. Serwis mechaniczny Forda nie wykazuje dobrej woli.
W marcu 2009 roku kupiłam w komisie firmy Germaz (diler Forda) roczną Fiestę. W umowie sprzedawca zapewnił, że auto jest bezwypadkowe i na gwarancji do stycznia 2010 roku. Po dwóch dniach od odbioru Fiesty kolega, któremu pochwaliłam się nowym nabytkiem, zauważył, że są na nim bardzo widoczne ślady naprawy blacharsko-lakierniczej. Początkowo pracownicy Germazu zaprzeczali, jednak później pokazali mi kosztorys PZU, z którego jasno wynikało, że auto miało kolizję. Dodam, że powołałam się na tzw. ustawę konsumencką, a diler odpowiedział na moją reklamację dopiero po 3 tygodniach. Cały czas jestem traktowana jak natręt.