W lutym 2012 r., jadąc autostradą A1 z Gdyni do Włocławka, na wysokości miejscowości Gajewo, zauważyłem na środku swojego pasa stojącego lisa. Nie zdążyłem go ominąć. Zatrzymałem się w miejscu dozwolonym, by zobaczyć, co się stało z samochodem. Dostrzegłem złamany zderzak. Zawiadomiłem policję oraz zarządcę A1. Następnego dnia auto po uruchomieniu odmówiło posłuszeństwa – silnik wszedł w tryb awaryjny. W serwisie okazało się, że pojazd wymaga poważnej naprawy (uszkodzone: zderzak, chłodnica wody, intercooler, powyłamywane plastiki, osłony itp.). Zwróciłem się do zarządcy A1 z prośbą o przekazanie mi numeru polisy ubezpieczyciela autostrady (Warta). Zgłosiłem szkodę w Warcie, lecz odmówiono mi wypłaty odszkodowania. Argumentowano to m.in. tym: „Ubezpieczony jako operator autostrady A1 wypełnił wszelkie obowiązki w zakresie właściwego jej utrzymania”.
Zimą zauważyłem występowanie na pokrywie silnika zacieków po płynie do spryskiwaczy, których nie udało się usunąć pastą lekkościerną. Zgłosiłem naprawę gwarancyjną w serwisie, ten jednak nie uznał reklamacji, gdyż nie stosowałem oryginalnego płynu Forda, lecz PKN Orlen. W korespondencji Ford stwierdził, iż uzna reklamację, jeśli udowodnię, że używałem ich płynu. Jednocześnie zasugerowano mi, że reklamację powinienem skierować do producenta płynu, który stosowałem.
Zwróciłem się do Orlenu – firma przebadała płyn i orzekła, że spełnia on normy jakościowe, więc nie może uznać reklamacji. Ford dopuszcza stosowanie płynów odpowiadających jakościowo jego produktom. Orlen wyraził chęć przeprowadzenia analizy porównawczej płynów Orlen i Ford. Niestety, Ford nie chce udostępnić specyfikacji swoich płynów. Moim zdaniem winny jest tu lakier niskiej jakości na aucie.
Mam problem z serwisem Forda – Auto Plaza w Warszawie. Odstawiłem pojazd do naprawy blacharsko-mechanicznej po wypadku drogowym. Zaznaczyłem, że uszkodzona jest chłodnica, gdyż zaraz po kolizji usłyszałem syk – uchodziło z niej ciśnienie. Po odebraniu auta okazało się, że założono nową chłodnicę wody, za to uszkodzonej chłodnicy klimatyzacji nie wymieniono.
Część ta jest bardziej narażona na uszkodzenia, gdyż znajduje się przed chłodnicą silnika. W rezultacie niedopatrzenia pracowników ASO układ uległ rozszczelnieniu i klimatyzacja przestała działać po odebraniu pojazdu z warsztatu. Sprawa jest o tyle żenująca, że zarówno ja, jak i serwis oraz ubezpieczyciel dysponujemy zdjęciami pojazdu zrobionymi w ASO, na których widać uszkodzenie chłodnicy. Serwis twierdzi jednak, że nie rozpoznał usterki i wydał sprawny pojazd.
W lutym tego roku zaparkowałem Forda Focusa na parkingu. Samochód był zamknięty. Po mniej więcej 5 minutach powiadomiono mnie, że Focus stanął w płomieniach. Straż pożarna ugasiła pożar. Na Focusa miałem polisę AC wykupioną w towarzystwie Link4. Likwidator orzekł, że szkoda jest całkowita. Mimo to ubezpieczyciel nie chce wypłacić odszkodowania. Dlaczego? Tłumaczy, że pożar powstał w następstwie awarii silnika, a nie pod wpływem czynnika zewnętrznego, np. wybuchu petardy, podpalenia auta itp.
Nie zgadzam się z decyzją firmy Link4, gdyż nie stwierdzono, że doszło do samozapalenia się samochodu. Nie można wykluczyć, że Focusa podpalono. Skąd więc taka argumentacja Link4?
W maju 2009 roku kupiłem 3-letniego Forda Focusa 1.8 TDCi w komisie dilerskim BIG Autohandel w Gdańsku. Obiecano mi roczną gwarancję na to auto, ale jak się później okazało, podłożono mi do podpisania gwarancję na pół roku (nie zauważyłem tego, ponieważ byłem podekscytowany odbiorem samochodu). Po miesiącu eksploatacji pojawił się problem – podczas jazdy zapaliła się czerwona kontrolka (koło zębate z wykrzyknikiem). Samochód stracił moc. Po wyłączeniu silnika i powtórnym uruchomieniu problem zniknął.
Pracownik ASO BIG Autohandel powiedział, że komputer diagnostyczny wskazał błąd zaworu EGR, który trzeba wymienić. Kiedy powiedziałem, że auto jest na gwarancji udzielonej przez dilera, zaczęły się problemy. Serwis stwierdził, że wymieni zawór po dokładnej weryfikacji stanu technicznego Focusa. Samochód przebywał na kilkugodzinnym teście, po którym zapewniono mnie, że zawór EGR jest sprawny. Mimo to czerwona kontrolka zapala się niemal codziennie.
Serwis zwodził mnie tak długo, aż wygasła gwarancja. Teraz pewnie się dowiem, że zawór EGR jest do wymiany – na mój koszt.
Od 25 listopada 2005 roku jestem "szczęśliwym" właścicielem rdzewiejącego Forda Focusa 1.6 FX Gold. Zgrubienia korozyjne występują w okolicach zamka bagażnika i na lewym przednim błotniku oraz na progu. Pracownik serwisu w Jelonku obiecał interwencję w mojej sprawie. Dał mi jednak do zrozumienia, że Ford zaproponuje oczyszczenie korozji i powtórne lakierowanie wyżej wymienionych elementów. Centrala Forda wciąż jednak milczy.
Podczas kontroli powłoki lakierniczej Forda Focusa z 2002 r. ASO stwierdziła ślady rdzy na drzwiach. Reklamację złożyłem w firmie German we Wrocławiu 19 stycznia 2008 r. Uzyskałem odpowiedź, iż termin naprawy zostanie uzgodniony do 15 sierpnia 2008 r.! Na początku września 2008 r. telefonicznie skontaktował się ze mną pracownik Germanu i obiecał, że wkrótce problem zostanie rozwiązany. Do tej pory nikt się do mnie nie odezwał, a ja nie mam czasu na walkę z nierzetelną firmą.
Kupiłem w salonie Forda (Partner w Krakowie) nowego Focusa III. Jako ciekawostkę dodam, że samochód miał być dostarczony w ciągu 3 miesięcy, a otrzymałem go dopiero po 9 miesiącach! Trzy dni po odebraniu auta zgłosiłem w serwisie, że Focus mocno ściąga w prawą stronę i słychać stuki w zawieszeniu przednim. Serwis nie potrafi wyeliminować tych mankamentów. Pracownicy ASO tłumaczą, że Focusy z 2-litrowym silnikiem tak mają - ściąganie to normalne zjawisko. Odstawiłem auto na tydzień do naprawy. Kupiłem Focusa za 85 tys. zł i mam z nim tylko same problemy.
Kupiliśmy u dilera Forda Re-Wo Auto Serwis w Lubinie nowego Focusa. Jak się później okazało, z wadami lakierniczymi. Cały dach to istne sito - chyba po gradobiciu. We wrześniu samochód odstawiliśmy do serwisu. Diler bez naszej wiedzy i zgody naprawił lakier Focusa. Po 2 dniach otrzymaliśmy wezwanie po odbiór nowego samochodu. Przez 3 tygodnie diler nie chciał się przyznać do naprawy lakierniczej. Ford Polska stwierdził naruszenie procedur przez dilera. Potwierdził też, że w naszym nowym aucie firma Re-Wo dokonała dwóch usprawnień: wymiany tylnych lamp zespolonych oraz naprawy lakierniczej dachu.
Powołany przez nas rzeczoznawca samochodowy stwierdził, iż poprawek było jeszcze więcej.
Prezes firmy Re-Wo Auto Serwis zapewnia, że samochód nie był naprawiany. Zażądałam więc oświadczenia pisemnego, że Focus jest fabrycznie nowy, bez wad i nie był naprawiany. Od tego uzależniam odbiór samochodu od dilera. Do dzisiaj czekam na pismo.
Jeżdżę Focusem II. W ASO Bielany zgłosiłem (na gwarancji) stuki dochodzące prawdopodobnie ze skrzyni biegów. Diagnoza? Cytuję: "Ten typ tak ma". Rzeczoznawca PZM potwierdził jednak stuki w układzie napędowym. Auto ponownie trafiło do ASO Bielany. Focus stał tam 2 tygodnie, lecz usterki nie usunięto. Przeglądając forum Forda, zauważyłem, że trudne do usunięcia stuki występują też
w innych modelach tej marki.