W maju tego roku córka, prowadząc moje auto, miała kolizję z innym samochodem. Jego kierowca wymusił pierwszeństwo. Sprawca przyznał się do spowodowania kolizji. Towarzystwo ubezpieczeniowe sprawcy (Link4) zaakceptowało wycenę warsztatu, ale już po naprawie, nie kontaktując się z nami, przesłało informację, że po przeprowadzeniu własnego dochodzenia obniża wypłatę odszkodowania o 10 proc. z powodu przyczynienia się do kolizji.
Najechałem na załataną dziurę w jezdni. Niestety, kawał asfaltu wystrzelił spod koła prosto w podwozie auta. Siła uderzenia była tak duża, że zadziałał boczny airbag w fotelu kierowcy i kurtyna powietrzna. Na miejsce zdarzenia wezwałem policję, która sporządziła notatkę. Samochód nie ma zewnętrznych uszkodzeń poza tymi na podłodze. Ergo Hestia nie chce wypłacić odszkodowania.
Na początku kwietnia 2010 roku miałem kolizję z autem ubezpieczonym w firmie Link4. Sprawca zdarzenia napisał mi stosowne oświadczenie. Dokumentację przesłałem e-mailem do Link4. W moim samochodzie uszkodzeniu uległy drzwi, tylny lewy błotnik i zderzak. TU wyceniło uszkodzenia na 2,4 tys.zł, serwis Opla w Raszynie – na 8 tys. zł. Link4 uzależniło wypłatę odszkodowania od okazania faktur za naprawę Astry.
Za kilka dni upłynie rok od kolizji drogowej spowodowanej przez pijanego rowerzystę, w wyniku której został uszkodzony mój Opel Astra. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odszkodowania. Pojazd był ubezpieczony (OC) w firmie Compensa. Po zgłoszeniu szkody w dniu 02.12.2009 r. dokonano oględzin i za kilka dni oszacowano ją na kwotę 2333 zł. Uzyskałam informację przez telefon, że jeśli zgadzam się z wyceną, mogę pojazd naprawić i nie muszę przedstawiać faktury, a likwidacja szkody potrwa około 30 dni.
Astra została naprawiona, a „czynności sprawdzające” podjęte przez TU Compensa trwały dalej. W lutym 2010 r. skontaktowałam się telefonicznie z TU i dowiedziałam się, że właśnie wysłano do mnie pismo odmawiające wypłaty odszkodowania. Dlaczego? Cytuję: „Compensa TU SA uprzejmie informuje, iż nie znajduje podstaw do dalszego prowadzenia przedmiotowej sprawy dotyczącej uszkodzenia pojazdu. Mając na uwadze fakt, iż wskazanym sprawcą zdarzenia był rowerzysta, podjęto decyzję jak na wstępie.”
W dniu zgłoszenia szkody było wiadomo, kto był sprawcą kolizji oraz że nie mam polisy AC. Czy TU musiało czekać aż 2 miesiące, żeby mi odmówić?
Compensa zaproponowała przesłanie do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego podania z prośbą o dalszą likwidację szkody. Zaniepokojona przedłużaniem się sprawy w dniu 16.07.2010 r. skontaktowałam się telefonicznie z TU, aby ustalić, co dzieje się w mojej sprawie. Okazało się, że akta trafiły nie do UFG, lecz do archiwum ubezpieczyciela, a nikt mnie o tym nie poinformował.
W moim Oplu Astrze III mocno zaparowują reflektory biksenonowe. Importer (GM Poland) lekceważy problem. Mankament ujawnił się, gdy samochód miał zaledwie 3 tys. km przebiegu. Mistrz serwisu Opel Mucha w Mikołowie zrobił zdjęcia reflektorów, zaznaczając, że należy je wymienić, gdyż odbłyśniki są zabrudzone. Po odmowie importera zleciłem ekspertyzę rzeczoznawcy. Opinia jest jednoznaczna: „obecność zanieczyszczeń wpływa negatywnie na parametry techniczne badanych reflektorów oraz dyskwalifikuje je pod względem walorów estetycznych. W stwierdzonym stanie nie nadają się do eksploatacji”.
Ponadto ekspert stwierdził nieprawidłowości w budowie wewnętrznej prawego reflektora – usterka dotyczy geometrii ustawiania światła drogowego. Jestem całkowicie bezsilny.
W mojej Astrze CC występują problemy związane z uruchamianiem silnika. Serwis Opla w Nowym Targu twierdzi, że samochód jest sprawny. Trzykrotna regulacja oraz sześciokrotna naprawa nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Skierowane przeze mnie do GM Poland pismo z prośbą o wymianę auta nie przyniosło efektu. Po ostatniej wizycie
w ASO Astrę odebrałam w sobotę, a już w poniedziałek miałam problem z uruchomieniem silnika.
W Astrze wymieniono podobno: czujnik temperatury silnika, przepustnicę, zawór EGR oraz pompę paliwa. Nadmieniam, iż jestem kierowcą z ponad 20-letnim stażem, jeździłam różnymi autami i z żadnym nie miałam podobnego problemu.
Użytkuję Opla Astrę III z silnikiem 1.3 CDTi. Auto jest na gwarancji do marca 2008 roku. Od momentu zakupu mam problem z samochodem. Wymieniono już moduł silnika, który usunął problemy z uruchamianiem go. Niestety, pojawiły się stuki w jednostce napędowej. ASO jest bezradne, choć przyznaje, że jest jakiś problem z motorem. Nie działa również sterowanie komputerem. Po ostatnim przeprogramowaniu komputera pojemność zbiornika paliwa zmniejszyła się z 50 do 30 l, tzn. gdy zbiornik jest wypełniony do połowy, zapala się rezerwa.
Uczestniczyłem w kolizji drogowej jako osoba poszkodowana. Sprawca miał wykupioną polisę OC w towarzystwie PTU. Naprawę bezgotówkową zleciłem dilerowi Delta Plus w Chorzowie. Po kilku miesiącach otrzymałem z ASO pismo wzywające do dopłacenia za naprawę 4,5 tys. zł.
Ubezpieczyciel PTU stwierdził m.in., iż warsztat dopuścił się nieuzasadnionego zawyżenia wartości szkody, w związku z czym dokonano weryfikacji przedstawionych faktur zgodnie z wykonaną oceną techniczną pojazdu przez pracownika PTU. To spowodowało obniżenie wartości wypłaconego odszkodowania. Uważam zatem, że nie powinienem dopłacać do naprawy.
W grudniu 2007 roku podczas drugiego przeglądu gwarancyjnego Opla Astry II 1.4 (miesiąc przed końcem gwarancji) zgłosiłem w ASO Opla Marimex w Krakowie głośną pracę kompresora klimatyzacji. Podczas przeglądu wymieniono napinacz paska, co wg serwisu miało być przyczyną hałasu. Niestety, problem nie zniknął, więc ponownie po 3 dniach od przeglądu udałem się do serwisu i zgłosiłem awarię. Stwierdzono, że przyczyną może być mała ilość czynnika w układzie, więc go uzupełniono, ale i to nie pomogło.
W trakcie ponownej wizyty w ASO mechanicy uznali, że hałas powoduje sprzęgło kompresora klimatyzacji. Po wymianie okazało się, że to kolejna niewłaściwa diagnoza. Na przełomie lipca i sierpnia 2008 r. kompresor klimatyzacji wydawał z siebie coraz głośniejsze dźwięki. Tym razem udałem się do serwisu ASO Opla w Krakowie Euromarket. Tu stwierdzono, że przyczyną hałasu jest sprężarka klimatyzacji. Koszt naprawy - 6 tys. zł.
Dlaczego mam płacić za brak wiedzy lub niekompetencję pracownika serwisu? Dodam, że auto cały czas jest serwisowane w ASO i ma przebieg ponad 55 tys. km.
Kupiłem nowego Opla Astrę III w salonie Opel Baxima w Elblągu. Gdy składałem zamówienie na samochód, z listy opcji wybrałem m.in. halogeny. W dniu odbioru dowiedziałem się, że auto nie ma jednak halogenów. Diler zapewnił, że zamontuje je zgodnie ze standardami producenta. Okazało się zupełnie inaczej. Żeby halogeny działały, zgodnie z instrukcją obsługi trzeba wymienić płytkę sterującą. Kosztuje ona 3,5 tys. zł.